Hotele

Bliski koniec hotelu samowolki budowlanej

Czarny Kot, stojący blisko centrum Warszawy, to klasyczny architektoniczny gargamel
Materiały promocyjne
20 lat trwa walka władz Warszawy z samowolnie zbudowanym hotelem. Wszystko wskazuje, że miasto postawi na swoim i odzyska teren

Po wieloletnich bataliach sądowych hotel Czarny Kot w Warszawie prawdopodobnie w końcu zostanie rozebrany. Ta budowlana samowolka ma już ponad 20 lat.

– Nie pamiętam początków sporu o Czarnego Kota. Kiedy zaczynałem pracować w powiatowym nadzorze w 2008 roku sprawa już była prowadzona – mówi Andrzej Kłosowski, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Warszawie. – Hotel powstał bez pozwolenia na budowę. Nielegalnie później go rozbudowywano. Do tej pory wydaliśmy trzy nakazy rozbiórki. Za każdym razem właściciele się odwoływali i robili wszystko, by postępowania trwały jak najdłużej. Mam nadzieję, że spór zakończy się 25 września. Tego dnia Naczelny Sąd Administracyjny zajmie się skargą kasacyjną właściciela hotelu. Chcemy rozebrać hotel na koszt inwestora. Wierzę, że w końcu się uda.

Równolegle przeciwko właścicielom hotelu prowadzone jest postępowanie w sądzie cywilnej, o wydanie działki.

– Czarny Kot powstał na gruncie należącym do miasta. Umowa dzierżawy wygasła w 2009 roku. Rok później zaczęliśmy się sądzić z właścicielem hotelu. Niedawno wygraliśmy sprawę o wydanie tej nieruchomości – dodaje rzecznik prasowy Urzędu Dzielnicy Wola Mariusz Gruza.

– Niestety, sprawy o samowole budowlane są trudne i długie – przyznaje Kłosowski. – Rocznie udaje się rozebrać ich w Warszawie zaledwie kilka – dodaje.

Nie dziwi to prawników. Ich zdaniem przewlekanie postępowań w nieskończoność jest bardzo proste, a sposobności do odwoływania się – wiele. Wykonanie nakazu rozbiórki to rzadkość.

– Bardzo często inwestorom nie kalkuluje się legalizacja samowoli budowlanej, bo to dużo kosztuje. W niektórych wypadkach opłata legalizacyjna może wynieść nawet 250 tysięcy złotych – mówi Konrad Młynkiewicz, radca prawny i dyrektor działu prawa administracyjnego w kancelarii Sadowski i Wspólnicy. – Niektórzy wolą więc długie lata prowadzić postępowania odwoławcze, a w tym czasie korzystać z budynków, czerpiąc z tego zyski.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL