fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Hotele

Alexandrinum, czyli noc w ramionach bachantki

Materiały promocyjne
Nowo otwarty hotel Pałac Alexandrinum pod Warszawą oferuje luksus z domieszką pikanterii. Jego inwestorem i zarazem dekoratorem wnętrz jest były wiceminister finansów Witold Modzelewski

Meandrująca droga przecina 12-hektarowy park w stylu angielskim, prowadząc od bramy ozdobionej herbem do pałacu. Po drodze mija się mały łuk triumfalny i świątynię dumania, wieńczącą mały pagórek. To idealne miejsce na przykład na śluby, które teraz można już zawierać na świeżym powietrzu. Z gęstwiny starych drzew wyłania się stopniowo okazała, klasycystyczna fasada w tonacji żółto-piaskowej. – To nie jest zabytek – informuje od razu Katarzyna Wisznicka-Malitka, specjalista ds. sprzedaży w czterogwiazdkowym Hotelu Pałacu Alexandrinum. – Budynek powstał w ostatnim dziesięcioleciu, a hotel działa od lutego.

W wiosennej zieleni rozbrzmiewa na pełen regulator ptasi koncert, nad głowami przelatuje klucz żurawi. Et in arcadia ego, czy jestem w Arkadii? – chciałoby się zapytać. I to zaledwie 13 km od granic Warszawy, w Krubkach pod Wołominem.

Rubens z przymrużeniem oka

Przed głównym wejściem do pałacu znajduje się gazon z kwiatami. Nieco dalej można zostawić samochód na sporym parkingu. Klasycystyczna, monumentalna klatka schodowa ze schodami prowadzącymi na pierwsze i drugie piętro, z prawej lada recepcji, a po bokach, dyskretnie schowane dwie windy. Dominują beż i ecru. Elegancja i harmonia. Tylko na pierwszy rzut oka, bo oto na ścianie przeciąga się rubensowska naga piękność. Wygięte śmiało ciało, bujne piersi, wyzywająca twarz o ostrych rysach. Tych ciał porozciąganych w najbardziej prowokujących pozach, albo samych, kobiecych twarzy jest w pałacu mnóstwo. Białe, pokaźnych rozmiarów płaskorzeźby wyzierają z ciemniejszej tonacji ścian na korytarzach, w pokojach, na basenie w strefie rekreacji na pierwszym piętrze. - To artystyczna wizja właściciela obiektu profesora doktora habilitowanego Witolda Modzelewskiego, który część tych prac sam wykonał – tłumaczy Jacek Ulinowski, dyrektor hotelu.

Sam właściciel to postać znacząca. Profesor nauk prawnych, twórca pierwszej ustawy o podatku VAT w Polsce, były wiceminister finansów (1992–1996) – teraz po raz wtóry zasiada w Narodowej Radzie Rozwoju. Prywatnie realizuje swoje artystyczne pasje, pozostałe po czasach studiów na ASP. Jak widać niesztampowe, przy czym jeśli przyjrzeć się roznegliżowanym bachantkom zaludniającym pałac, można uznać, że autor robi do gościa oko. Jakby chciał powiedzieć: baw się u mnie dobrze!

Sarny za oknem

30 pokojów na dwóch piętrach, z czego jeden apartament mogący służyć również spotkaniu biznesowemu w wąskim, kilkuosobowym gronie. Można wybierać spośród pokojów de luxe, gdzie oprócz sypialni jest salonik, zwykłych dwójek (pięć ma małżeńskie łóżka) i jednej jedynki. Pomyślano też o niepełnosprawnych – dwa pokoje z przestrzenią dostosowaną do wózków i łazienkami zaopatrzonymi w poręcze oraz siedzisko pod prysznicem.

Na oba hotelowe piętra dowozi winda. Tylko dwa pokoje odseparowane są od reszty osobną klatką schodową. – Standard jest taki sam, jak pozostałych, ale nazywamy je ekonomicznymi i cena za pobyt jest niższa, właśnie ze względu na to, że bagaże trzeba wnosić schodami – wyjaśnia Katarzyna Wisznicka-Malitka.

- Ponieważ tworzą osobne mieszkanie, są idealną propozycją dla tych VIP-ów, którzy chcieliby się tu zaszyć i nie mieć kontaktu z innymi gośćmi – dodaje.

Hotel dysponuje dwoma salami konferencyjnymi: Alexandryjską na 50 - 110 osób, w zależności od ustawienia krzeseł, i mniejszą na 28 - 90 miejsc. Do pierwszej przylega 8-osobowa salka VIP. Restauracja na 95 - 110 osób również pomieści uczestników konferencji, bankietów i przyjęć. – Już mamy zamówienia na wesela – zdradza Wisznicka-Malitka.

Goście mogą odpocząć w strefie relaksu, pływając w basenach dla dorosłych i dzieci, masując się w jacuzzi i tracąc siódme poty w suchej saunie. Wieczorem zaś potańczyć i wypić procentowe napoje w podziemnym night clubie. Maluchy z kolei mają do dyspozycji pokój zabaw –kącik dla nich przygotowano również w restauracji.

Z każdego okna obiektu widać park bądź jego część ogrodową na tyłach pałacu, gdzie już na majówkę będzie gotowe miejsce na pikniki z grillem lub ogniskiem, a od czerwca stojąca już stajnia udostępni konie z możliwością uczenia się jazdy pod opieką instruktora. Będzie też można trzymać w niej własnego rumaka.

– Od czerwca zaprosimy też naszych klientów do nowego spa oraz części fitness z przewagą urządzeń kardio – zachęca Ulinowski. – A w przyszłym roku otworzymy pierwszą połowę nowej inwestycji - hotelu na 100 miejsc, bo w obecnym już się nie mieścimy.

Wsparta na kolumnach bryła pawilonu już stoi za ogrodzeniem, pośród gminnych, wołomińskich pól, gdzie bez strachu pasą się sarny. Jego ozdobą będzie sala balowa. Dalsza część pawilonu będzie otwarta w późniejszym terminie.

Rok 1812

Ta data właśnie widnieje nad wejściem głównym pałacu oraz od strony ogrodu. Nawiązuje do dawnych dziejów tego miejsca, gdyż wcześniej w parku stał dwór. Jego właścicielem był Stanisław Grabowski, syn Stanisława Augusta i jego potajemnie poślubionej kochanki, Elżbiety Grabowskiej. Lokalna legenda głosi, że Stanisława miał odwiedzić w Krubkach Aleksander I Romanow, cesarz Rosji i król Polski od 1815 r. To od niego bierze nazwę współczesny pałac, w którym, jak się dobrze rozejrzeć, nie brakuje pamiątek związanych z Księstwem Warszawskim (gipsowe konterfekty ówczesnych generałów, a może i samego księcia Pepi, stylowe świeczniki w restauracji).

Dwór w Krubkach spłonął w sierpniu 1944 r. w czasie największej bitwy pancernej na ziemiach polskich. Nim to się stało, w 1939 r. stacjonował w nim mjr Henryk Dobrzański ze swoim oddziałem. Stąd też wyruszył na ostatni bój jako Hubal.

Źródło: turystyka.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA