fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Teren byłego placu apelowego w obozie koncentracyjnym Gusen będzie chroniony

Teren byłego obozu jest w prywatnych rękach. Budynek dawnej bramy obozowej zamieniono na willę.
archiwum prywatne
Teren byłego placu apelowego w obozie koncentracyjnym Gusen ma być chroniony. To krok, aby zastopować dewastację miejsca zbrodni nazistowskich.

Za wpisaniem terenu do austriackiego rejestru zabytków optowało polskie Ministerstwo Kultury oraz ambasada RP w Wiedniu. Jak tłumaczyła nam wiceminister kultury Magdalena Gawin, istniało bowiem zagrożenie, że to miejsce kaźni wielu polskich więźniów – głównie elit intelektualnych – bezpowrotnie zostanie zniszczone. Rozpoczęły się tam bowiem prace budowlane (teren znajduje się we władaniu firmy kamieniarskiej).

Tylko krematorium

KL Gusen działał od 25 maja 1940 r. do 5 maja 1945 r. i wchodził w skład sieci podobozów KL Mauthausen.

Więźniami obozu byli głównie Polacy. Zginęli tam m.in. profesorowie Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz duchowni.

Jak to możliwe, że miejsce ich kaźni było dewastowane? Otóż po wojnie teren dawnego obozu został przez władze austriackie sprywatyzowany, a ślady po nim niemal całkowicie zatarte. Niektóre budynki – w tym brama główna, więzienie i strażnica SS – przekształcono w prywatne wille i domy. Na miejsce upamiętnienia działających na terenie Austrii obozów zaadaptowano pobliski obóz w Mauthausen.

Ministerstwo Kultury od kilku miesięcy prowadzi dyplomatyczną ofensywę, aby zachować pamięć o Gusen. W maju urzędnicy resortu zaalarmowali media o dewastacji dawnego placu apelowego przez miejscowego kamieniarza.

Włodzimierz Maruszak z zarządu Klubu Byłych Więźniów Politycznych Obozów Koncentracyjnych Mauthausen-Gusen zaznacza, że jedynym miejscem upamiętnienia jest obozowe krematorium.

– W pobliżu jest kamień upamiętniający śmierć ostatniego więźnia obozu zabitego już po wyzwoleniu przez strażnika SS. Zabity prawdopodobnie był Polakiem. Miejsce to niszczeje – przypomina Maruszak.

Na listę UNESCO

Ochrona konserwatorska byłego placu apelowego w Gusen to pierwszy krok do pełnej ochrony i upamiętnienia miejsca po byłym obozie.

Wczesną jesienią wicepremier Piotr Gliński zaproponował Austriakom m.in. przeprowadzenie na koszt Polski badań archeologicznych na placu apelowym. Zdaniem bliskich ofiar mogą tam bowiem znajdować się rzeczy osobiste ofiar.

Ponieważ w lipcu austriacki parlament zdecydował o przekazaniu odpowiedzialności za upamiętnienie wszystkich obozów działających w ramach systemu KL Mauthausen nowemu urzędowi o nazwie Miejsce Pamięci KL Mauthausen (formalnie rozpocznie działalność 1 stycznia przyszłego roku), Gliński zaproponował nawiązanie współpracy pomiędzy tą instytucją i polskim Muzeum Auschwitz-Birkenau. Chodziło o utworzenie wspólnego ośrodka edukacyjnego.

Resort kultury chce też, aby obóz Mauthausen-Gusen został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, na której umieszczono najwyższej klasy zabytki. Jedynym obozem zagłady jest na niej Auschwitz-Birkenau.

Co na to właściciele

Na razie nie wiadomo, czy i jak Austriacy odpowiedzą na kolejne polskie postulaty.

Austriackie MSW zapewnia nas, że teren byłego obozu jest szczególnie chroniony. Tamtejsi urzędnicy przypominają jednak, że obiekty nie są własnością państwową i dlatego też ochrona tego terenu i badania archeologiczne mogą mieć miejsce tylko we współpracy z właścicielami.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA