fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Jak polscy dyplomaci ze Szwajcarii ratowali Żydów

Polscy dyplomaci pod przewodnictwem Aleksandra Ładosia (w środku) mogli zorganizować fałszywe dokumenty nawet dla 10 tys. osób
NAC
Ustalono listę 3262 Żydów, którym podczas wojny pomogła tzw. grupa Ładosia.

W latach 1941–1943 Aleksander Ładoś, poseł RP w Bernie, wraz z kilkoma współpracownikami stworzył grupę, która dostarczała Żydom fałszywe dokumenty, dzięki którym wielu z nich uniknęło śmierci. Do ilu osób trafiły? Nie wiadomo. W czwartek w Instytucie Pileckiego w Warszawie zostanie jednak zaprezentowana publikacja, w której zamieszczono ponad trzy tysiące nazwisk. To efekt dwuletniej pracy zespołu naukowców, którzy starali się odtworzyć zakres działania tzw. grupy Ładosia i skompletować listę osób, które mogły wejść w posiadanie paszportów.

Weryfikacją danych oprócz pracowników Instytutu Pileckiego zajmowali się pracownicy IPN, archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego oraz Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau.

Nielegalny zakup

Działalność grupy Ładosia została spopularyzowana przez ambasadora RP w Szwajcarii dr. Jakuba Kumocha, który jest jednym z autorów publikacji. Naukowcom udało się ustalić, że grupa we współpracy ze Światowym Kongresem Żydów oraz organizacją Związek Izraela (hebr. Agudat Israel) „zajmowała się nielegalnym zakupem, a następnie sporządzeniem paszportów oraz tzw. poświadczeń obywatelstwa czterech państw: Paragwaju, Hondurasu, Haiti i Peru".

Dzisiaj wiadomo także, że część dokumentów udało się pozyskać bezpłatnie od konsulów honorowych tych czterech państw. Paszporty Peru były z kolei prawdopodobnie jedynymi drukami fabrykowanymi osobiście przez konsula tego kraju. Pozostałe dokumenty we współpracy z polską placówką dyplomatyczną pozyskiwane były przez żydowski komitet, na czele którego stał Abraham Silberschein. Dzięki tym dokumentom część Żydów mogła w czasie wojny ocalić życie.

W skład tzw. grupy Ładosia wchodzili: jego zastępca Stefan Ryniewicz, wicekonsul Konstanty Rokicki, attaché Juliusz Kühl oraz przedstawiciele organizacji żydowskich – Abraham Silberschein i Chaim Eiss.

Skomplikowane losy

Dokumenty trafiały do Żydów znajdujących się na terenie okupowanej Polski, ale też do Belgii, Holandii, Francji, Słowacji, Włoch, a także do pozbawionych niemieckiego obywatelstwa Żydów pochodzących z Niemiec i Austrii.

Osoby, które posiadały takie dokumenty, niekiedy były traktowane przez funkcjonariuszy państwa niemieckiego jako cudzoziemcy, czyli mogły zostać umieszczone na listach osób przeznaczonych do wymiany lub zostać skierowane do obozów przejściowych dla internowanych. Jak czytamy w notatce z wydawnictwa, dokumenty te powinny: „co do zasady chroniły ich właścicieli przed wywózką do obozów śmierci na terenach okupowanych przez III Rzeszę".

Ile paszportów mogła wydać grupa Ładosia? Nie ma takiej pewności. Abraham Silberschein na początku 1944 r. oceniał, że mogły trafić nawet do 10 tys. osób. To oznacza, że opublikowana teraz lista posiadaczy paszportów stanowi około 30–40 proc. tych, których próbowała ratować grupa polskich dyplomatów. Z ustaleń naukowców wynika, że 796 osób będących w posiadaniu „paszportu Ładosia" przeżyło wojnę, a 957 zginęło (m.in. w obozach koncentracyjnych). Los niemal połowy z nich nie jest znany.

Niemal równolegle Instytut Pamięci Narodowej opublikował indeks Polaków, którzy podczas okupacji niemieckiej byli represjonowani za pomoc Żydom. Efektem prac są 333 noty opisujące losy 654 polskich obywateli. Z opracowania wynika, że 341 osób za pomoc Żydom straciło życie, w tym 258 zostało przez Niemców rozstrzelanych, także w egzekucjach zbiorowych. Wśród ofiar były dzieci.

Śmierć za pomoc

Z dotychczasowych szacunków wynika, że za pomoc Żydom Niemcy zamordowali ok. tysiąca Polaków. IPN będzie kontynuował swoje prace.

Najbardziej znana jest tragiczna historia rodziny Ulmów z Podkarpacia, którzy zostali zamordowani przez Niemców za to, że pomagali Żydom. W opracowaniu IPN dotyczących represjonowanych Polaków przypomniana została też m.in. historia zbrodni w Starym Ciepielowie i Rekówce na Mazowszu koło Radomia. 6 i 7 grudnia 1942 r. Niemcy zamordowali tam ponad 30 Polaków, m.in. rodzinę Kowalskich, Kosiorów i Obuchowiczów, za pomoc udzielaną Żydom, którzy przed wojną zamieszkiwali obie wsie. Polacy zostali spaleni żywcem lub wrzucani do ognia po uprzednim rozstrzelaniu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA