fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Jarosław Szarek: Nadzieja zamordowana

IPN
Winy ekipy stanu wojennego.

Po 35 latach po wprowadzeniu stanu wojennego data 13 grudnia 1981 r. jest dość dobrze rozpoznawalna przez Polaków. To jedna z niepodważalnych zasług Instytutu Pamięci Narodowej. Ale mimo że fakty są bezlitosne, jeszcze zbyt wielu akceptuje poczynania wojskowej junty.

Znamy liczbę internowanych i aresztowanych, coraz więcej wiemy o liczbie ofiar. Nie określimy jednak skali zmarnowanych szans spowodowanych odcięciem Polski na prawie dekadę od Zachodu, a przede wszystkim wypchnięciem na emigrację ok. 800 tys. naszych rodaków – ludzi nie tylko związanych z Solidarnością, ale tych najbardziej aktywnych i przedsiębiorczych, którzy nie chcieli marnować swych talentów i tracić energii na zmagania z tępą dyktaturą.

Jest jeszcze jedna wina. Solidarność, której zniszczenie było głównym celem stanu wojennego, połączyła Polaków w nadziei, że coś od nich zależy, że mogą próbować sami naprawić Rzeczpospolitą, że są – u siebie – gospodarzami. Było to doświadczenie odzyskanej wolności i podmiotowości. Miliony ludzi stawały się lepszymi – przynajmniej chciały nimi być – uwierzyły, że wspólny wysiłek zmieni ojczyznę. Zaangażowały się w tę pracę, nie licząc czasu, pieniędzy... Tę aktywność zamordował stan wojenny i następne lata jaruzelskiej normalizacji, które „wyleczyły" miliony Polaków z chęci wspólnotowego działania. Dla wielu cena płacona wtedy za wierność Solidarności, za uczciwość, za prawość okazała się zbyt wysoka, a jak śpiewał jeden z solidarnościowych bardów i „rodzimej dość jest kanalii"... I nastał jej czas.

Latem 1980 r. i w następnych miesiącach Polacy pokazali ogromną determinację i siłę, które złamał Jaruzelski. Dlatego mógł przeprowadzić swą ostatnią, zwycięską bitwę PRL-u – Okrągły Stół. Dzięki niemu odrzucono możliwość nie tylko osądzenia win i zła, jakie przyniósł 13 grudnia 1981 r., ale nawet jego oceny. Tę w znacznym stopniu pozostawiono twórcom grudniowego zamachu, a ci zadbali o swą historię. Szefa WRON żegnano z wojskowymi honorami.

Ręce ekipy stanu wojennego okazały się bardzo długie. Nawet symbolicznie nie odpowiedziała za swe czyny. Sądy nie szczędziły dla niej łaski. Nie okazały jej natomiast wobec byłego internowanego Zygmunta Miernika, który, protestując przeciwko bezkarności Kiszczaka, rzucił tortem w sędzię, za co został skazany na dziesięć miesięcy więzienia i przebywa w nim od sierpnia. Jego pobyt za kratami 13 grudnia 2016 r. urośnie do rangi symbolu. Ale przecież nie jedynego. W III RP Trybunał Konstytucyjny potrzebował 22 lat na stwierdzenie oczywistego faktu, że wprowadzenie stanu wojennego stanowiło złamanie prawa nawet obowiązującego w PRL. Jeszcze niedawno na medialnych salonach nie brakowało miejsca dla Jaruzelskiego czy „Goebbelsa stanu wojennego" otoczonego gromadą naśladowców gotowych na każdą nikczemność.

Miejmy nadzieję, że ten czas dobiega końca. IPN demaskował każde z kłamstw stanu wojennego. Przez lata kroczył tą drogą samotnie, płacąc za to niemałą cenę. Dzisiaj głosem prawdy o 13 grudnia 1981 r. mówi już państwo polskie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA