fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Akt oskarżenia przeciwko byłemu strażnikowi KL Mauthausen

Wikimedia Commons (CC BY-SA 2.5)
Byli esesmani przez długi czas byli bezkarni, bo trudno było im udowodnić indywidualną winę. Od kilku lat coraz częściej stają przed sądem. W Berlinie oskarżono kolejnego byłego strażnika, ale czy dojdzie do procesu?

95-letni Werner H. należał do oddziału wartowniczego SS w obozie znajdującym się w czasie wojny na terenie przyłączonej do III Rzeszy Austrii. O akcie oskarżenia poinformował najpierw tabloid "Bild". Oskarżony mieszka obecnie w dzielnicy Berlina Neukoelln. Sąd Krajowy w Berlinie musi teraz zdecydować, czy dopuści akt oskarżenia i otworzy rozprawę. Musi też ocenić, czy stan zdrowia Wernera H. pozwala mu na uczestniczenie w procesie.

Niemiecki obóz koncentracyjny w Mauthausen (Austria) istniał w latach 1938-1945. Był obozem o specjalnie ciężkich warunkach – więźniowie pracowali w kamieniołomach i przy budowie zakładów zbrojeniowych w Gusen. W Gusen działał od 1940 roku podobóz, w którym większość więźniów stanowili Polacy. Przez obóz przeszło ok. 335 tys. więźniów różnych narodowości, zginęło ok. 123 tys.

W Muenster toczy się inny proces

Na początku listopada w Muenster rozpoczął się proces innego esesmana - byłego strażnika niemieckiego obozu koncentracyjnego Stutthof. Johann R. był członkiem hitlerowskiej formacji SS-Totenkopf. W latach 1942-1944 pełnił w obozie służbę wartowniczą. Do jego obowiązków należało pilnowanie grup więźniów pracujących poza obozem oraz służba na wieży wartowniczej.

Prokuratura zarzuciła oskarżonemu współudział w zamordowaniu kilkuset osób. Z aktu oskarżenia wynika, że w okresie, gdy Johann R. pełnił służbę, w obozie zagazowano 100 Polaków i 77 jeńców sowieckich. Kilkuset Żydów zabito strzałami w potylicę w pomieszczeniu znajdującym się obok krematorium. Oskarżony utrzymuje, że nic nie wiedział o zbrodniach, a do SS został przymusowo wcielony.

Do niedawna strażnicy obozów koncentracyjnych pozostawali bezkarni, ponieważ warunkiem skazania ich było udowodnienie indywidualnych zbrodni, co ze względu na brak świadków było niemożliwe.

Przełom w 2011 roku

Dopiero w 2011 roku doszło do przełomu w orzecznictwie. Monachijski Sąd Krajowy skazał Johna Demjaniuka, byłego strażnika hitlerowskiego obozu zagłady w Sobiborze, na 5 lat więzienia za pomoc w morderstwie w co najmniej 28 tys. przypadkach. Jego indywidualnej winy nie trzeba mu było udowadniać. Wystarczyło, że pracował jako strażnik w obozie zagłady Sobibór i był tym samym częścią zbrodniczego systemu.

Ten wyrok umożliwił wdrażanie nowych postępowań. Od tamtej pory niemieckie sądy nie nalegają już na udowodnienie bezpośredniego udziału w zbrodniach, lecz dopuszczają procesy o pomocnictwo w zbrodniach.

Źródło: Deutsche Welle
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA