fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Żołnierze zamordowani przez UB. Gdzie są ludzie z oddziału „Bartka”?

Henryk Flame po amnestii w 1947r., domena publiczna
Wikimedia Commons
IPN przerwało prace poszukiwawcze szczątków żołnierzy kpt. Henryka Flamego ps. Bartek, którzy zostali zamordowani przez UB. Będą one kontynuowane w przyszłym roku.

Specjaliści Biura Poszukiwań i Identyfikacji Instytutu Pamięci Narodowej zakończyli właśnie badania w dawnym majątku Scharfenberg, koło Dworzyska, w wojewódzkie opolskim. Pomagali im saperzy z Brzegu. W czasie trzytygodniowych prac odnaleźli liczne artefakty, m.in. ryngraf z orłem, sprzączki i klamry od pasków, fragmenty munduru typu Battledress, guziki z orzełkiem. Z kolei saperzy zabezpieczyli pociski moździerzowe. Znaleziono tam też szczątki ludzkie.

Jednocześnie część archeologów z tego zespołu prowadziła podobne działania nieopodal dawnego lotniska w Starym Grodkowie oraz Niemodlina. Efektem prowadzonych prac może być ustalenie miejsca, gdzie w 1946 r. został wymordowany jeden z oddziałów zgrupowania Henryka Flammego ps. Bartek.

Przypomnijmy, że wiosną 2016 r. w pobliżu Starego Grodkowa pracownicy IPN odnaleźli już i ekshumowali mogiłę, w której znajdowały się szczątki ok. 30 partyzantów z oddziału „Bartka", ale próby rozwikłania losów wszystkich żołnierzy trwają od 2012 r. (liczba ofiar szacowana jest według różnych źródeł od 90 do 167).

Śledztwo w sprawie zabójstwa żołnierzy „Bartka" prowadzi pion śledczy IPN, który odtworzył m.in. mechanizm działania funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa.

Zgrupowanie Henryka Flamego „Bartka", działające od kwietnia 1945 r. do amnestii w lutym 1947 r., było największym antykomunistycznym ugrupowaniem na Śląsku Cieszyńskim i w zachodniej części Małopolski. Liczyło 100–200 członków. Najbardziej spektakularną akcję przeprowadzili 3 maja 1946 r. Po rozbiciu posterunku milicji w Wiśle zorganizowali defiladę swoich oddziałów.

UB i milicja były bezradne wobec działań podejmowanych przez żołnierzy NSZ. Dlatego zorganizowano akcję specjalną. Zdecydowano wprowadzić agentów do zgrupowania oraz doprowadzić do jego likwidacji. Podjął się tego funkcjonariusz Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego Henryk Wendrowski, występujący pod kryptonimem „Lawina".

Agenci bezpieki przeniknęli do grupy latem 1946 r. Ich działania polegały na zorganizowaniu wyjazdu na ziemie zachodnie jak największej ilości członków zgrupowania, aby tam dokonać ich likwidacji.

Na podstawie zeznań byłych członków oddziałów „Bartka", a także członków rodzin tych, którzy wyjechali, prokurator IPN ustalił, że w pierwszych dniach września 1946 r. w kilku transportach samochodowych, m.in. z Wisły Malinki i Brennej, wyjechało wielu uzbrojonych członków NSZ. Od tego momentu ślad po nich zaginął.

Z informacji IPN wynika, że zostali zamordowani przez funkcjonariuszy UB oraz żołnierzy sowieckich w czasie nocnego postoju.

Sam Henryk Flame ujawnił się w 1947 r. Zginął zastrzelony przez milicjanta 1 grudnia tegoż roku w Zabrzegu koło Cieszyna.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA