fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Jak Niemcy walczą z relatywizowaniem nazistowskich zbrodni

Benito Mussolini i Adolf Hitler
Przejazd Adolfa Hitlera (z prawej) i Benito Mussoliniego udekorowanymi ulicami Monachium, 1940 rok
fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Negowanie Holokaustu jest u naszych zachodnich sąsiadów zjawiskiem marginalnym, ale relatywizowanie zbrodni nazistowskich już nie.

– Nigdy nie otrzymałam odpowiedzi na pytanie, gdzie zostało zagazowanych sześć milionów Żydów. A jedynie pytam – tłumaczyła we wtorek w berlińskim sądzie 92-letnia Ursula Haverbeck.

Grozi jej kolejna kara za publiczne zaprzeczanie zbrodniom popełnionym przez Trzecią Rzeszę. Artykuł 130 kodeksu karnego za negowanie Holokaustu przewiduje do pięciu lat więzienia. Tym razem chodzi o upublicznione w mediach społecznościowych w marcu 2018 roku wideo, w którym pani Haverbeck wzywała do uwolnienia narodu niemieckiego „od tego kłamstwa i ciężaru długu". Chodziło oczywiście o Zagładę Żydów.

Urodzona w 1928 r., na pięć lat przez objęciem władzy przez Hitlera, Ursula Haverbeck dopiero co wyszła z więzienia, gdzie spędziła dwa i pół roku. Jest najbardziej znaną niemiecką negacjonistką nazywaną w mediach „nazistowską babcią". Twierdziła, że Holokaust jest „największym i najdłużej utrzymującym się kłamstwem" w historii Niemiec, a Auschwitz był jedynie obozem pracy.

Pierwszy wyrok w postaci grzywny dostała w 2004 roku za stwierdzenie, że Holokaust jest mitem, a liczba żydowskich ofiar wojny nie przekracza 500 tysięcy osób. Potem było jeszcze siedem procesów zakończonych wyrokami w zawieszeniu lub grzywnami. Gdy ponad dwa lata temu nie zgłosiła się do zakładu karnego, za kratki doprowadziła ją policja. Dwa kolejne wyroki, każdy po kilka miesięcy więzienia, są w stadium apelacji.

Haverbeck nie jest jedyna. Prokuratura wykazuje w ostatnich latach sporą aktywność w ściganiu tego rodzaju przestępstw. Powstaje nawet wrażenie, że ta gorliwość jest swego rodzaju rekompensatą za bezczynność w ściganiu przestępców nazistowskich po wojnie. Na ławach oskarżonych niemieckich sądów zasiadło wtedy w sumie 7 tysięcy zbrodniarzy, z czego ponad dwie trzecie otrzymało kary jedynie do jednego roku więzienia, a tylko 9 procent powyżej pięciu lat.

Z drugiej strony w sieci nie brak treści negujących istnienie Holokaustu. Mnożą się neonazistowskie ugrupowania, jak np. kanapowa partia Die Rechte (Prawica), która wystawiła Ursulę Haverbeck jako swoją kandydatkę w ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Publicznym relatywizowaniem zbrodni nazistowskich zajmuje się jednak wielu polityków prawicowo-populistycznej Alternatywy dla Niemiec (AfD), największej partii opozycyjnej w Bundestagu. Jak mówi jeden z jej liderów Björn Höcke: „Jesteśmy jedynym narodem świata, który w samym sercu swojej stolicy wybudował pomnik hańby". Chodzi oczywiście o pomnik Pomordowanych Żydów Europy niedaleko Bramy Brandenburskiej. Z kolei obecny honorowy przewodniczący partii Aleksander Gauland udowadnia, że w ponadtysiącletniej historii Niemiec „Hitler i naziści to tylko ptasia kupa" (Vogelschiss), czyli niewiele znaczący drobiazg.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA