fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Rafael ukryty na Dolnym Śląsku?

"Portret młodzieńca" Rafaela Santi
commons.wikimedia.org
Czy w okolicach Sichowa na Dolnym Śląsku Niemcy ukryli obraz Rafaela Santi „Portret młodzieńca”? Miejsca domniemanej skrytki poszukuje miłośnik historii Witold Mosiołek.

Miłośnik historii sztuki Witold Mosiołek za zgodą konserwatora zabytków poszukuje miejsca ukrycia przez Niemców zrabowanych w czasie wojny dzieł sztuki. Prace swoje koncentruje w okolicach Sichowa, gdzie w czasie wojny faktycznie Niemcy zgromadzili ewakuowane z Wawelu zrabowane przez gubernatora Hansa Franka zabytki. Pod koniec 1944 roku znalazły się one w posiadłości Manfreda Richthofena w Sichowie.

Ze sprawozdań, które dostarczył on do konserwatora zabytków w Legnicy wynika, że poddał analizie niemieckie dokumenty znajdujące się w Narodowym Archiwum Stanów Zjednoczonych w Waszyngtonie. Warto zaznaczyć, że są one znane naukowcom, którzy zajmują się poszukiwaniem zaginionych dzieł sztuki.

„Dwa z nich autorstwa Eduarda Kneisela miały decydujące znaczenie dla podjęcia badań tematu ukrywania zabytków" – opisuje Witold Mosiołek. Pierwszy z nich to pismo urzędowe z dnia 23.10.44., pisane w Sichowie przez Eduarda Kneisela do Wilhelma Palezieux w kancelarii GG w Krakowie. Drugi dokument to list Kneisela z dnia 9.03.45. pisany z Zell am Ziller w Tyrolu do Ewalda Behrensa. Jak przypomina Witold Mosiołek obydwaj pracowali dla Hansa Franka w Krakowie.

W piśmie skierowanym do konserwatora zabytków napisał on, że oba dokumenty badał przez kilka miesięcy, a także konsultował ich treść „z wybitnymi historykami sztuki oraz fachowcami od pisma wykonanego atramentem sympatycznym". Jego zdaniem w listach tych znalazły się zaszyfrowane wskazówki, które mogą wskazywać miejsce ukrycia dzieł sztuki w okolicach Sichowa.

Na tej podstawie określił on miejsce, gdzie jego zdaniem może się znajdować podziemna skrytka z dziełami sztuki. W tym miejscu prowadzi już prace ziemne. Pan Witold jest przekonany, że znalazł do niej wejście, które próbuje otworzyć. Znajduje się ono w pobliżu kapliczki, która kiedyś znajdowała się w pobliżu miejscowości Słupa. Na razie trudno jest stwierdzić, czy faktycznie jest na tropie ukrytych dzieł sztuki, ale zapowiada, że będzie kontynuował swoje prace poszukiwawcze.

Należący do wojny do Muzeum X Czartoryskich w Krakowie obraz Rafaela Santi „Portret młodzieńca" jest dzisiaj najbardziej poszukiwanym na świecie utraconym w czasie wojny polskim dziełem sztuki. Od lat jego historia budzi emocje wśród poszukiwaczy skarbów.

Dr Robert Kudelski, autor najsolidniejszej monografii poświęconej poszukiwaniu tego obrazu przypomina, że „Portret młodzieńca" stał się też celem poszukiwań obrońców sztuki, słynnych „Monuments men", działających w szeregach amerykańskiej armii. W kolejnych latach jego tropami podążali spadkobiercy, historycy sztuki i służby specjalne. Z naszych informacji wynika, że tematem tym zajmowała się też Agencja Wywiadu.

Książę Adam Jerzy Czartoryski, który na przełomie XVII i XIX wieku był ambasadorem Rosji przy królu Sardynii Karolu Emanuelu IV, kupił ten obraz od włoskiej rodziny Giustinianich. Wraz z nabytymi wcześniej „Krajobrazem z miłosiernym Samarytaninem" Rembrandta van Rijn oraz „Damą z gronostajem" Leonardo da Vinci stanowiły one perłę kolekcji stworzonej przez Izabelę Czartoryską.

W 1939 roku – jeszcze przed wybuchem II wojny dyrektor Muzeum XX. Czartoryskich, emerytowany generał Marian Kukiel, przygotował plan zabezpieczenia zbiorów. Przekonał ordynata Augustyna Józefa do ewakuacji najcenniejszych eksponatów do Sieniawy (Podkarpacie). Pod koniec sierpnia 1939 roku „Wielką Trójkę" oraz kolekcję biżuterii antycznej i pamiątki po władcach Polski zamurowano w oficynie pałacowej.

14 września 1939 r. do Sieniawy wkroczyły oddziały niemieckie, skrytka została splądrowana. Zginęła biżuteria i szkatuła królewska, ale obrazy zostały. Na desce Leonarda da Vinci odciśnięty został wtedy but niemieckiego żołnierza. Pod koniec września 1939 roku zbiory zostały przewiezione do pałacu w Pełkiniach. Pozwoliło to uniknąć losu zabytków zagrabionych przez Sowietów, Sieniawę zajęła bowiem Armia Czerwona.

Na początku października 1939 roku zabytki zostały przejęte przez gestapo i przewiezione do Jarosławia. Tam odnalazł je Specjalny Komisarz do spraw Zabezpieczenia Dzieł Sztuki na Wschodnich Terenach Okupowanych – dr Kajetan Muhlmann. Na krótki czas złożono je w Bibliotece Jagiellońskiej w Krakowie.

Prawdopodobnie już w listopadzie 1939 roku trzy najcenniejsze obrazy kolekcji zostały przewiezione do Berlina. Zdaniem dr Roberta J. Kudelskiego przechowywano je w biurze Muhlmanna, następnie w skrytce depozytowej Deutsche Banku. W 1940 roku „Dama z gronostajem" Leonarda da Vinci wróciła do Krakowa, ale „Portret młodzieńca" i kilka innych obrazów nadal spoczywały w berlińskim skarbcu.

W 1942 roku Hans Frank powołał na swojego doradcę ds. sztuki szwajcarskiego architekta dr Wilhelma Ernsta von Palezieux. Miał zaaranżować wnętrza rezydencji Franka w Krakowie, Krzeszowicach i Krynicy Zdroju, a także zadbać o sprowadzenie z Berlina obrazów, które zdobiłyby domy gubernatora. W połowie 1943 roku najpiękniejsze obrazy Czartoryskich znalazły się z powrotem w Krakowie. Być może „Portret młodzieńca" trafił na ścianę willi w Krzeszowicach.

Jak napisaliśmy w kwietniu 2017 r. w Plusie Minusie w artykule „Gdzie jest portret młodzieńca" w lipcu 1943 r. doszło do tajemniczego zdarzeń w otoczeniu Franka. Zdymisjonował on Muhlmanna. Oskarżył o „zaniedbania, bałagan, a przed wszystkim spowodowanie zaginięcia cennych dzieł sztuki". Z kolei kilka miesięcy wcześniej podobne zarzuty dotknęły osobistego adiutanta Franka – Helmuta Pfaffenrotha. Trafił on do jednostki SS – składającego się z kryminalistów, dowodzonych przez Dirlewangera. Niektórzy historycy łączą te wydarzenie z hipotezą, że obraz Rafaela mógł zaginąć.

Halina Bilik, pracownica archiwum na Wawelu zbadała wszystkie dostępne dokumenty dotyczące zamku i nie znalazła żadnego, z którego wynikałoby, aby obraz Rafaela znajdował się na Wawelu.

Latem 1944 roku po zajęciu Lwowa przez Armię Czerwoną Frank podjął przygotowania do ewakuacji. Na Dolny Śląsk wysłał dr Palezieux. Ten wybrał cztery pałace, gdzie można było ukryć dzieła sztuki. Rząd Franka miał rezydować w posiadłości Manfreda von Richthofena w Seichau (dzisiaj Sichów). Tam poszukuje go Witold Mosiołek.

Dr Robert J. Kudelski twierdzi, że prawdopodobnie w sierpniu 1944 roku, wraz z innymi obrazami do Sichowa trafił „Portret młodzieńca" – mają o tym świadczyć zachowane notatki i powojenne zeznania Palezieux. Jednak w liście przewozowej nie ma wzmianki o tym obrazie, mowa jest m.in. o „Damie z gronostajem" da Vinci, dwóch obrazach Rembrandta. Kudelski przypuszcza, że Rafael został wysłany do Sichowa transportem kolejowym, lub zawieziony przez Palezieux. Tak też zeznawał po wojnie konserwator obrazów opiekujący się nimi w Krakowie dr Eduard Kneisel. „Widziałem go w Sichowie w pałacu hrabiego Richthofena" – stwierdził. Na kopii innej listy wywozowej przy nazwie obrazu dopisał on „Seichau". Przesłuchiwany po wojnie dr Kneisel, raz twierdził, że dzieło Rafaela w Siechau widział, innym razem, że jednak obraz tam nie było.

A może – co wynika z przesłuchań powojennych Wilhelma Palezieux doszło do pomyłki i do Sichowa trafił podobny portret? A może – jak sugerują dr Monika Kuhnke i Włodzimierz Kalicki autorzy książki „Sztuka zagrabiona. Uprowadzona Madonna" obraz ten ciągle był w rękach Hansa Franka.

17 stycznia 1945 roku Hans Frank opuścił Kraków i pojechał na Dolny Śląsk. W liście do żony pisanym z pałacu Richthofena stwierdził: „Wszystkie rzeczy uratowane". Czy obraz ten znalazł się w osobistym bagażu Franka? A może wiózł go przywrócony do łask adiutant Pfaffenroth? Tego nie wiemy.

Obserwując ciągły marsz na zachód wojsk sowieckich Niemcy zdecydowali o przeniesieniu zbiorów do pałacu państwa von Wietersheim-Kramst w Muhrau (dzisiaj Morawa). Hans Frank skierował się stamtąd do Neuhaus w Bawarii, gdzie miało powstać jego tymczasowe biuro. Polecił jednak adiutantowi Helmutowi Pfaffenrothowi wywieźć z Morawy trzy skrzynie wybranych dzieł sztuki. 25 stycznia 1945 roku zabrał on do Bawarii ponad 20 obrazów, w tym „Damę z gronostajem" i „Krajobraz z miłosiernym". Nie było wśród nich portretu Rafaela – powodem podobno miał być zbyt duże wymiary obrazu (59 x 75 cm).

Opiekę nad pozostałymi zbiorami w Morawie przejęli przedstawicieli lokalnej administracji – burmistrz Robert Schnitzler i szef Narodowosocjalistycznej Opieki Społecznej Wilhelma Dressler. Około 25 stycznia 1945 r. niespodziewanie w pałacu pojawił się dr Kneisel wraz z dwoma współpracownikami, po rzekomo pozostawione tam przybory malarskie. Czy zabrał wtedy z sobą obraz Rafaela?

25 stycznia 1945 Konserwator Zabytków Prowincji Dolnego Śląska prof. Gunther Grundmann otrzymał z Berlina rozkaz ewakuacji najcenniejszych zabytków. Z pałacu w Morawie przy pomocy wojska wywiózł trzy ciężarówki zabytków. 30 stycznia 1945 roku zostały one przywiezione do Biblioteki Schaffgotschów w Warmbrunn (dzisiaj Cieplice koło Jeleniej Góry). Wśród nich nie było portretu. Świadczą o tym zdaniem dr Kudelskiego, powojenne zeznania i wspomnienia Grundmanna.

Skrzynie z najcenniejszymi zabytkami trafiły do Neuhaus w Bawarii. Umieszczono je w piekarni Georga Stickla, a następnie w biurze Hansa Franka mieszczącym się w kawiarni Bergfrieden. Do maja 1945 roku opiekę nad nimi sprawowali m.in. dr Wilhelm Palezieux i dr Eduard Kneisel.

Frank został aresztowany przez amerykańskich żołnierzy 4 maja 1945 r. Dwa najcenniejsze obrazy z kolekcji Czartoryskich „Damę z gronostajem" Leonardo da Vinci oraz pejzaż Rembrandta zostały odnalezione w jego willi. Portretu młodzieńca u niego nie było.

Powojenne poszukiwania obrazu Rafaela rozpoczęły się już w 1945 roku – znajdował się on na pierwszym miejscu list strat wojennych. W ręce amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości wpadł asystent Franka Helmut Pfaffenroth. W 1947 roku taki sam los spotkał Wilhelma Palezieux. Ich przesłuchanie nie spowodowało przełomu w poszukiwaniu obrazu. Palezieux stwierdził jednak, że po raz ostatni widział obraz Rafaela w Morawie około 20 - 21 stycznia 1945 r.

W latach 50 i 60. „Portret młodzieńca" i inne dzieła sztuki należące do kolekcji próbował odnaleźć Stefan Zamoyski, mąż Elżbiety Czartoryskiej. Pomagała mu m.in. Ardelia Hall z Departamentu Stanu USA. W trakcie prywatnego śledztwa udało się ponownie przesłuchać Niemców, którzy mieli styczność z tym obrazem. Zamoyski zdobył oświadczenie dr Eduarda Kneisela, który stwierdził, że 1945 r. prawdopodobnie widział obraz w willi Palezieux w Bawarii „jednak nie byłby w stanie temu przysiąc". W połowie lat 60. wycofał te zeznania. Twierdził, że „Portret młodzieńca" pomylił z innym obrazem.

Jednak w roku 1953 lub 1954 dr Kneisel, gdy przebywał w USA, otrzymał od Palezieux list nadany w Szwajcarii, w którym sondował sprzedaż w Nowym Jorku ok. 50 – 60 obrazów. W 1953 roku Zamoyski miał się spotkać w Paryżu z Wilhelmem Palezieux, który miał mu przekazać ważną wiadomość na temat losów obrazu. Do rozmowy nie doszło, bo Szwajcar zginął w wypadku samochodowym.

Informacje o tym, że obraz gdzieś jest pojawiły się już w latach 50. w środowisku antykwariuszy. W połowie wieku podobno ktoś miał go zaproponować Metropolitan Museum w Nowym Jorku, ale nic z tego nie wyszło. Od tamtego momentu nasze służby dyplomatyczne sprawdzały wiele doniesień na jego temat. W latach 70 i 80 pojawiły się np. informacje, że obraz znajduje się na terenie NRD, podobno w rękach funkcjonariuszy Stasi.

Inne tropy wiodły do Szwajcarii. Co jakiś czas pojawiły się informacje, że któryś z antykwariuszy ma to dzieło i próbuje go sprzedać. Zaledwie kilka lat temu nasi dyplomaci weryfikowali taką informację w Zurychu.

Pojawiał się też interesujący trop rosyjski, opisany przez dr Roberta J. Kudelskiego. W trakcie dyskusji przy okazji wystawy w Muzeum Narodowym w Krakowie w 1996 r., przedstawiciel jednego z ukraińskich muzeów stwierdził, że obraz był widziany w mieszkaniu lub biurze sowieckiego generała Kuzniecowa. Być może chodziło o gen. Gieorgija G. Kuzniecowa, który dowodził 31 Korpusem Pancernym, a jego wojska walczyły na Dolnym Śląsku. Generał zmarł we Lwowie na początku lat 60.

Najpoważniej trop wiódł do Australii i Nowej Zelandii. W połowie lat 80. w Muzeum Narodowym w Warszawie pojawił się Amerykanin, który pokazał zdjęcie „Portretu młodzieńca" Rafaela, prawdopodobnie przedwojenne, choć kolorowe. Chciał dokonać ekspertyzy obrazu ze zdjęcia. Stwierdził że obraz jest w Australii. Kontakt z tajemniczym Amerykaninem jednak się urwał.

Ale w tamtych latach pojawiła się też relacja włoskiego antykwariusza, który miał stwierdzić w rozmowie z prof. Stanisławem Lorentzem, dyrektorem Muzeum Narodowego, że obraz jest w specjalnej skrytce na hasło w Melbourne.

Dr Kudelski opisuje zaś znajdujący się w Archiwum Zamoyskich list historyka sztuki Saszy Griszina z The Australia National University w Cannberze do prof. Cecila Goulda z londyńskiej National Gallery. „W maju 1977 r. otrzymałem fotografię obrazu trzymanego w skarbcu bankowym w Brisbane i zostałem poproszony o wyrażenie swojej opinii na temat jego autentyczności. Identyfikacja nie była trudna, z pewnością naśladował on krakowski obraz Rafaela, ale ponieważ nie jestem badaczem twórczości Rafaela, ani też nie mając dostępu do oryginału, nie pokusiłem się o wydanie opinii". Zdjęcie obrazu niestety zaginęło. Nigdy nie udało się ustalić w skarbcu którego banku ma być ten obraz.

Z naszych potwierdzonych informacji wynika, że sprawą poszukiwania tego obrazu kilka lat temu zajmowała się na zlecenie MSZ Agencja Wywiadu. Tropy wskazywały, że znajdował się on na Bliskim Wschodzie.

Korzystałem z „Zaginiony Rafael", Robert J. Kudelski, „Sztuka zagrabiona. Uprowadzenie Madonny", Włodzimierz Kalicki, Monika Kuhnke, a także „Sprawozdań z poszukiwania przedmiotów zabytkowych" z lutego i października 2018 r. złożonych przez Witolda Mosiołka do konserwatora zabytków.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA