fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Kartaczownice na "dzikusów"

Kartaczownica Gatlinga wz. 1874
Archiwum „Mówią Wieki
">Michał Mackiewicz
Podczas konfliktów kolonialnych toczonych pod koniec XIX wieku nowoczesne armie używały przeciwko swoim przeciwnikom kartaczownic. Tę broń, charakteryzującą się najczęściej wiązką kilku luf, uważają niektórzy za protoplastę karabinu maszynowego, jednak zasada działania była zupełnie inna.
155 lat temu, 4 listopada 1862 roku, Richard Gatling opatentował swoją kartaczownicę, jeden z prototypów karabinu maszynowego. Fragment tekstu z archiwum "Rzeczpospolitej"
Łączenie luf w jedną całość, mające zwiększać liczbę wystrzelonych jednocześnie pocisków, miało średniowieczną genezę. Jednak dopiero wynalezienie scalonych nabojów w mosiężnej łusce pozwoliło w drugiej połowie XIX wieku opracować naprawdę efektywną broń.
Najsłynniejszym konstruktorem był Amerykanin Richard Gatling, którego wiązkowy karabin (kilka wzorów) znalazł ograniczone zastosowanie w czasie wojny secesyjnej, a pełnię swoich możliwości pokazał w starciach z „dzikusami”.
Używali go też Brytyjczycy przeciwko Zulusom w 1879 roku. Broń miała dziesięć luf ułożonych wokół osi oraz dziesięć zamków, każdy z iglicą i wyrzutnikiem, umieszczonych w metalowym cylindrze; pomiędzy nimi znajdował się obrotowy donośnik, na który spływała siłą grawitacji amunicja z umieszczonego na górze okrągłego magazynka z 400 nabojami.
Całość była sprzęgnięta i napędzana umieszczoną z prawej strony korbą, której obrót przekazywany był poprzez przekładnię ślimakową.
Podczas jednego obrotu następował wystrzał z wszystkich luf. Stosowano naboje kaliber 11,43 mm w mosiężnej łusce z centralnym zapłonem. Szybkostrzelność praktyczna wynosiła 400 strzałów na minutę. Kartaczownice, choć nie wszystkie, były bronią efektywną, zapewniającą imponującą jak na owe czasy szybkostrzelność. Były jednak pewne wady: była to broń skomplikowana technicznie i przez to bardzo droga w produkcji, a duże rozmiary i waga ograniczały taktyczne zastosowanie, sprowadzając ją w zasadzie do roli obronnej. Nigdzie nie opracowano sensownej doktryny ich użycia na polu walki.
Ten rodzaj broni wyparły karabiny maszynowe napędzane nie mechanicznie, ale automatycznie – z wykorzystaniem energii gazów prochowych.
Listopad 2008
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA