fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Pamięć o zbrodni na Pomorzu

Wizualizacja pomnika w Toruniu
materiały prasowe
W Toruniu odsłonięto pomnik Pamięci Ofiar Zbrodni Pomorskiej 1939.

Centralnym punktem monumentu jest "rozstrzelany dom" – bryła z białego kamienia z dużą wyrwą pośrodku, odsłaniającą metalową płytę z wyrytymi nazwami blisko 400 miejscowości, w których Niemcy dokonywali egzekucji.

W 1939 r. wszystkie miejscowości (obejmujące teren dzisiejszych województwa pomorskiego i kujawsko-pomorskiego) były położone w ówczesnym województwie pomorskim ze stolicą w Toruniu, co jest najważniejszym powodem budowy tego pomnika właśnie w centrum dawnej stolicy regionu, kilkaset metrów od siedziby ówczesnego wojewody pomorskiego.

Jednak symbolem zbrodni na Pomorzu popełnionych przez Niemców na ich polskich sąsiadach jesienią 1939 roku jest Piaśnica. W miejscowości tej powstało muzeum.

Po wkroczeniu na Pomorze Niemcy zamordowali dwie córki doktora Panka w Piaśnicy. Z szacunków IPN wynika, że w sumie w Piaśnicy zgładzono 12–14 tys. osób, głównie przedstawicieli polskiej inteligencji. Historia zbrodni dokonanej na mieszkańcach Pomorza Polakach, Kaszubach, Kociewiakach została sfilmowana przez Filipa Bajona w obrazie "Kamerdyner", który niedawno wszedł do kin.

W domu doktora Panka w Piaśnicy urzędowało gestapo i były wydawane wyroki śmierci. Tam też przywożono rzeczy odebrane ofiarom.

Do masowych zabójstw Polaków dochodziło od września do grudnia 1939 r. na okupowanych przez Niemców terenach, na których przed wojną mieszkała mniejszość niemiecka. Do zbrodni dochodziło głównie na Pomorzu, w mniejszym stopniu w Wielkopolsce. Historycy szacują, że zabito wtedy od 20 tys. do 50 tys. Polaków. Sprawcami zbrodni w wielu przypadkach byli ich niemieccy sąsiedzi.

Tworzyli oni Selbstschutz, organizację paramilitarną. Jej członkowie w II Rzeczypospolitej przeszli przeszkolenie wojskowe. Znali lokalne środowisko, wiedzieli, kto w przeszłości wyrażał antyniemieckie opinie. Niekiedy tłem zabójstw były porachunki sąsiedzkie lub chęć przejęcia majątku.

Historycy znają 13 miejsc masowych egzekucji Polaków (powyżej tysiąca ofiar) dokonanych przez Selbstschutz, ale niemiecka samoobrona uczestniczyła także w mordowaniu ludności cywilnej w 359 miejscowościach, np. w Tczewie, Inowrocławiu, Chojnicach.

Naukowcy przypominają, że sprawcy tych zbrodni najczęściej uniknęli odpowiedzialności. Kierujący akcją eksterminacji Polaków na Pomorzu zastępca dowódcy Okręgu Północnego Selbstschutzu Gdańsk-Prusy Zachodnie Ludolf-Hermann von Alvensleben uciekł do Argentyny. Jak ustalił IPN, 1 kwietnia 1970 r. zmarł w Santa Rosa de Calamuchita jako obywatel argentyński.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA