fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Kozubal: Koalicja przeciwko złym kodom pamięci?

AFP
Działania związane z prostowaniem obraźliwych wobec Polski kodów pamięci – takich jak „polski obóz zagłady", są rozproszone. To błąd.

Grupa Polish Media Issues skupiająca wolontariuszy z całego świata zażądała od niemieckiej gazety „Allgemeine Zeitung" sprostowania informacji o „polskim Auschwitz". Jednocześnie PMI prowadzi działania, aby holenderskie i belgijskie rady etyki mediów zakazały używania takich określeń w tamtejszych środkach masowego przekazu. Bo zaledwie kilka dni temu holenderskie wydawnictwo WOS Media po raz kolejny napisało o „polskim obozie zagłady Sobibór". Członkowie grupy poprosili polskie ambasady w Brukseli i Hadze o wsparcie swoich działań, proponują też mediom w Holandii i Belgii spotkanie edukacyjne na temat niemieckich obozów zagłady.

Z określeniem „polskie obozy śmierci" od lat walczy szef działu zagranicznego „Rzeczpospolitej" Jerzy Haszczyński. W 2005 roku został nominowany wraz z Katarzyną Zuchowicz i Piotrem Zychowiczem do nagrody miesięcznika „Press" za teksty piętnujące takie określenia w mediach zagranicznych. Za akcję przeciw „polskim obozom" dostał wraz z działem zagranicznym „Rzeczpospolitej" Nagrodę Wolności Słowa SDP.

Nie ma oczywiście pewności, czy impuls do działań wolontariuszy z PMI dały działania naszej redakcji. Wiemy jedno: w ciągu 12 lat ta apolityczna inicjatywa obywatelska skupiła ok. 2700 członków z 74 krajów i podjęła ponad 3 tysiące interwencji (w 80 proc. skutecznych).

To liczba imponująca i zarazem niezwykle smutna. Bo okazuje się, że ciągle w przestrzeni publicznej funkcjonują obraźliwe wobec Polski i Polaków określenia. Zaledwie kilka dni temu brytyjski „Daily Mirror" nazwał niemieckiego nazistę Hansa Franka „polskim masowym mordercą".

Działania tej grupy nie są prowadzone w izolacji od instytucji państwowych. Aktywnie wspiera je np. muzeum byłego obozu niemieckiego KL Auschwitz. A MSZ od 2015 r. podjął ponad 600 interwencji w sprawie kłamliwych sformułowań na temat polskiego udziału w zagładzie Żydów. Najwięcej w Wielkiej Brytanii (183), USA (87), Niemczech (51). W większości przypadków działania takie zostały podjęte po otrzymaniu sygnału od Polaków z innych krajów (także od wolontariuszy PMI).

Jak informuje MSZ, lista wadliwych kodów pamięci, pod kątem których placówki dyplomatyczne monitorują media zagraniczne, obejmuje ponad 20 haseł, w tym np. tak absurdalnych jak „polscy naziści", „polskie SS", „nazistowska Polska", „polskie Gestapo".

Problem polega na tym, że działania te są rozproszone. Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie prowadzi z grupami wolontariuszy stałej współpracy.

Cóż szkodziłoby, gdyby pod patronatem MSZ powstała mniej lub bardziej sformalizowana polska koalicja przeciwko wadliwym kodom pamięci?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA