fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Żołnierze generała Andersa

Anders rozmawia z Józefem Czapskim (po lewej).
Instytut Literacki Paryż
Po śmierci gen. Władysława Andersa smutek przepełnił Polaków na emigracji, szczególnie jego żołnierzy uratowanych z „nieludzkiej ziemi". Emigracja niepodległościowa żegnała wybitnego dowódcę i mecenasa kultury.

Materiał powstał we współpracy z Instytutem Pamięci Narodowej

Wielu artystów, aktorów, malarzy, pisarzy i poetów zawdzięczało Generałowi nie tylko uratowanie życia, ale także możliwość tworzenia, występowania i rozwijania swoich umiejętności. W „wędrownej małej Polsce" 2. Korpusu Polskiego kwitło życie kulturalne, począwszy od przedstawień muzycznych, teatralnych, rewiowych, pokazów filmów, wystaw, a skończywszy na wydawaniu książek, prasy i tworzeniu różnego typu bibliotek.

Dodatek Specjalny „Rzeczpospolitej”

Jak zauważył Juliusz Sakowski, gen. Anders „jak mało kto rozumiał znaczenie i wagę drukowanego słowa". Niewątpliwie jego zasługą było wyrażenie zgody Józefowi Czapskiemu, by Jerzy Giedroyc kierował Redakcją Czasopism i Wydawnictw Wojskowych najpierw w Wydziale Informacji i Oświaty Armii Polskiej na Wschodzie, a potem w Oddziale Kultury i Prasy 2. Korpusu Polskiego. Od końca 1945 roku Generał wspierał idee powstania Instytutu Literackiego, wydając jesienią 1946 roku rozkaz o jego organizacji w Rzymie oraz zapewniając wsparcie finansowe z funduszy własnych i wojskowych. Przyczynił się walnie do utworzenia jednej z najważniejszych oficyn wydawniczych polskiej emigracji niepodległościowej, a zarazem kultury polskiej w XX wieku.

Prasa we Włoszech

Czapski z Giedroyciem stworzyli wyśmienity tandem, który zaowocował niebywałym rozwojem prasy wojskowej we Włoszech na czele z „Dziennikiem Żołnierza APW", „Orłem Białym" i „Paradą" oraz stworzeniem „Biblioteki Orła Białego". W serii redagowanej przez Giedroycia przypomniano jakże aktualne w czasie końca wojny dzieła Wacława Berenta, Juliusza Kadena-Bandrowskiego czy Josepha Conrada Korzeniowskiego. Wydano także pierwszy tom monumentalnej „Bitwy o Monte Cassino" Melchiora Wańkowicza oraz „Artykuły zebrane 1941–1944" Adolfa Bocheńskiego ze wstępem Czapskiego.

Po powstaniu Instytutu Literackiego przy Oddziale Kultury i Prasy 2. Korpusu Polskiego ów duet zmienił się w tercet za sprawą Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, który dołączył do zespołu wydawnictwa. Przeszedł z gen. Andersem szlak bojowy od „innego świata" po bitwę o wzgórze Monte Cassino, za udział w której został odznaczony Orderem Virtuti Militari. Łączył regularną służbę wojskową z działalnością publicystyczną. Napisał przedmowę programową „Księgi narodu i pielgrzymstwa polskiego" na nowej emigracji do wydanych przez Instytut „Ksiąg narodu polskiego i pielgrzymstwa polskiego" Adama Mickiewicza oraz wydał „W oczach pisarzy. Antologia noweli wojennej (1939–1945)". Obaj z Giedroyciem redagowali pierwszy numer „Kultury", który ukazał się tuż przed przeniesieniem Instytutu do Francji.

Paryska „Kultura"

Rozwiązanie Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie i demobilizacja zamknęły rozdział rzymski Instytutu. Gen. Anders ponownie przyszedł z pomocą, wyrażając zgodę na odłączenie wydawnictwa od wojska ewakuowanego do Wielkiej Brytanii i zatwierdzając w sierpniu 1947 roku skład personalny Instytutu Literackiego w Paryżu w osobach: Jerzy Giedroyc – kierownik, Zofia Hertz – sekretarz, Gustaw Herling-Grudziński – doradca literacki i współredaktor miesięcznika „Kultura", Zygmunt Hertz – administrator. Nad Sekwaną czekał na nich Czapski, który kierował wówczas tzw. placówką paryską 2. Korpusu Polskiego, nadzorując także z ramienia gen. Andersa pracę zarówno „Libelli", jak i Instytutu Literackiego do końca 1949 roku. Z wyjazdu do Paryża wycofał się Gustaw Herling-Grudziński, który osiadł z żoną w Londynie.

W podparyskim Maisons-Laffitte, w oddaleniu od „polskiego" Londynu, Giedroyc skoncentrował się głównie na wydawaniu „Kultury", która stała się jednym z najpoważniejszych pism opiniotwórczych polskiej emigracji niepodległościowej, wyrastając równocześnie na ośrodek polityczny oddziałujący na postawy Polaków po obu stronach żelaznej kurtyny. Redakcja miesięcznika była zdystansowana wobec działalności partii politycznych, władz polskich na uchodźstwie, uznając jednak prezydenta RP na uchodźstwie za warunek legalizmu i ciągłości państwa polskiego. Stosunek Giedroycia oraz zespołu „Kultury" do gen. Andersa był ambiwalentny. Z jednej strony nadal czuli się podkomendnymi Generała, z drugiej zaś linia polityczna „Kultury" różniła się zasadniczo od poglądów i postaw niezłomnych polskich emigrantów, których gen. Anders stanowił najpełniejszą emanację.

Stosunek do PRL

Obaj byli antykomunistami, ale różniła ich droga, jaka miała prowadzić do odsunięcia komunistów od władzy w Polsce i odzyskania przez nią niepodległości. Giedroyc kontynuował sposób działania Józefa Piłsudskiego, polegający na pragmatycznym przyleganiu do rzeczywistości i reagowaniu stosownie do aktualnych wydarzeń politycznych, zmianie taktyki.

Oddziaływanie na Polaków nad Wisłą wolnym, nieskrępowanym słowem, nieodcinanie się od śledzenia sytuacji w kraju uważał za filary swego postępowania. Gen. Anders stał na gruncie nieprzejednanego zerwania wszelkich kontaktów z komunistyczną Polską i oparcia dążeń niepodległościowych Polaków na działaniach władz RP na uchodźstwie, podtrzymywaniu gotowości polskiego uchodźstwa do walki o wolną ojczyznę i wyczekiwaniu na zmianę sytuacji geopolitycznej w Europie, na świecie, która stworzyłaby szansę do odzyskania niepodległości.

Na emigracji kontakty Giedroycia z gen. Andersem były poprawne. Na łamach „Kultury" opublikował nawet wspomnienia „Cztery lata po bitwie pod Monte Cassino". Redaktor nigdy nie dopuścił do zaatakowania mocno i wprost Generała, często mitygując w tym Juliusza Mieroszewskiego. Uważał Andersa za jedyną osobę, wokół której powinien powstać ośrodek działania politycznego, „pracy niepodległościowej w ramach legalizmu" ze względu na autorytet i popularność Generała na emigracji, w kraju i na arenie międzynarodowej.

Relacji Giedroyc–Anders nie pogorszył też jedyny, silny konflikt pomiędzy nimi, który wybuchł po opublikowaniu w październikowym numerze „Kultury" z 1948 roku fragmentów reportażu „Wracam z Polski" Aleksandra Janty-Połczyńskiego. Autor opisał w nim wrażenia z trzymiesięcznej podróży po kraju, co niezłomni z polskiego Londynu uznali za przejaw akceptacji przez redakcję „Kultury" zmian zachodzących nad Wisłą. Tekst wywołał burzę na emigracji. Zdaniem gen. Andersa był on „jaskrawo sprzeczny z poglądami naszego obozu, a nawet podający w wątpliwość słuszność naszej walki o Polskę Niepodległą", zarządził on wycofanie tego numeru ze sprzedaży i wysyłki prenumeratorom w Wielkiej Brytanii. Pod wpływem krytyki Giedroyc wstrzymał druk dalszych części reportażu i całość wydał własnym sumptem. „Kultura" zaaprobowała powstanie Skarbu Narodowego, na czele którego stanął gen. Anders. W czasie przesilenia politycznego starała się zająć stanowisko neutralne, chociaż w kolejnych latach sprzyjała Radzie Trzech, w której zasiadał gen. Anders.

Jak przyznał Giedroyc w „Autobiografii", zawsze meldował się u Generała, kiedy bywał w Londynie. Po wybuchu konfliktu koreańskiego namawiał gen. Andersa, by zaapelował do Polonii amerykańskiej o wstępowanie do armii, co mogło zrobić pozytywne wrażenie na opinii amerykańskiej. W 1952 roku „Kultura" piórem Mieroszewskiego poparła złożenie przez generała podpisu pod memorandum dotyczącym utworzenia „Armii Wyzwolenia" przez osiem krajów zza żelaznej kurtyny, które tworzyły niepodległe państwa przed 1939 rokiem, Dowództwu Sił Zbrojnych Paktu Atlantyckiego. Widząc w tej idei nawiązanie do swojej inicjatywy utworzenia brygad środkowo-wschodnioeuropejskich w 1951 roku.

W „Autobiografii" Giedroyc poświęcił gen. Andersowi osobny rozdział, zakończywszy stwierdzeniem, iż „był niewątpliwie najwybitniejszą postacią emigracji".

Po śmierci pożegnał swojego dowódcę słowami: „Współpracownicy »Kultury«, wszyscy żołnierze Generała Andersa, zachowaliśmy w pamięci, ile Mu zawdzięczamy i zawdzięczaliśmy w trudnych początkach, jeszcze wojskowych, Instytutu Literackiego we Włoszech. Choć niejednokrotnie akcja polityczna, którą prowadziła »Kultura« nie pokrywała się z polityką Generała – czuliśmy się zawsze żołnierzami 2. Korpusu, Jego żołnierzami".

Artykuł pochodzi z dodatku specjalnego „Rzeczpospolitej” pt.: „Generał Anders”. Partnerem dodatku jest IPN

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA