fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Niemcy: Orzeł ze sztandaru w depozycie. Kiedy wróci do Polski?

materiały prasowe
Niemiecka policja na wniosek polskiej prokuratury zabezpieczyła przedwojenną głowicę srebrnego orła ze sztandaru 1. Pułku Strzelców Podhalańskich. Nie wiadomo, kiedy zabytek wróci do kraju.

Orła wystawił na aukcji dom aukcyjny Hermann Historica z Monachium. Cena wywoławcza została ustalona na 10 tys. euro. Osoba, która chciała go sprzedać, informowała, że wykonany jest ze srebra, ale nie ma korony. W opisie można było przeczytać też, że na pudełku poniżej wygrawerowanych pod orłem gałęzi znajduje się swastyka – symbol wykorzystywany przed wojną przez niektóre polskie jednostki wojskowe (nie można go kojarzyć z nazizmem – red.). Można było też odczytać numer pułkowy „1". Wybity był też znak mistrzowski „GW" i próba srebra. Z opisu wynikało, że ma wysokość 33 cm i waży 1380 g. Autor notki informacyjnej przypominał, że sztandar został przekazany pułkowi 21 października 1928 r. przez prezydenta RP Ignacego Mościckiego w Nowym Sączu.

Tradycje 1. Pułku Strzelców Podhalańskich z Nowego Sącza sięgają 1918 r. W czasie I wojny światowej należał on do 12. Dywizji Piechoty armii austro-węgierskiej. Jego żołnierze walczyli m.in. na froncie włoskim. W latach 1918–1920 pułk uczestniczył w walkach o granice Rzeczypospolitej: na Spiszu, Orawie i Śląsku Cieszyńskim, a także przeciwko Ukraińcom oraz w wojnie polsko-bolszewickiej. Dlatego na pamiątkę tych wydarzeń na sztandarze pułku widniały nazwy miast: Kijów, Brześć, Grodno, Białystok. W czasie wojny obronnej 1939 r. żołnierze z tej jednostki walczyli na południu kraju, m.in. pod Lwowem. We wrześniu 1939 r. sztandar, a wraz z nim także głowica, zaginął.

O próbie sprzedaży głowicy sztandaru od miłośników historii, którzy monitorują aukcje dzieł sztuki, szybko dowiedziało się Ministerstwo Kultury oraz Muzeum Wojska Polskiego. Poseł Arkadiusz Mularczyk zapowiedział, że o aukcji powiadomi wicepremiera Piotra Glińskiego oraz ambasadę Niemiec w Warszawie.

Z naszych informacji wynika, że zabytek ten nie widniał w ministerialnej bazie dzieł utraconych w czasie wojny, ale zgodnie z prawem nie może być traktowany jako łup wojenny, czyli ciągle jego właścicielem jest państwo polskie. Dlatego w sprawie tej aukcji interwencję podjął resort kultury.

Działania były niestandardowe, bowiem Ministerstwo Kultury skierowało do Prokuratury Okręgowej w Warszawie zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa oraz wniosek o wszczęcie procedury europejskiego nakazu dochodzeniowego (END). – To pozwoliło na wszczęcie międzynarodowej procedury prawnej zmierzającej do zabezpieczenia wszelkich możliwych materiałów dowodowych mających związek z daną sprawą. Po raz pierwszy procedura europejskiego nakazu dochodzeniowego została wykorzystana w celu zabezpieczenia wystawionego na zagranicznej aukcji obiektu – poinformowała „Rzeczpospolitą" Magdalena Tomaszewska z Ministerstwa Kultury.

To spowodowało, że bawarska Krajowa Policja Śledcza oraz prokuratura w Monachium zabezpieczyły zabytek na terenie domu aukcyjnego. Znajduje się on w ich depozycie.

„Działania MKiDN skupione były również na weryfikowaniu tożsamości i proweniencji przedmiotowej głowicy z orłem. W oparciu o poczynione ustalenia, a także opinie przygotowane przez historyków, jednoznacznie potwierdzono tożsamość przedmiotowego obiektu" – informuje nas resort kultury.

Tradycje 1. Pułku Strzelców Podhalańskich kultywuje obecnie 1. Batalion Strzelców Podhalańskich z Rzeszowa.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA