fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Ofiary niemieckiego totalitaryzmu

Ofiary dokonanej przez Niemców rzezi Woli
Autor nieznany / domena publiczna
W masowych egzekucjach w Warszawie Niemcy zabili co najmniej 7700 osób – wynika ze śledztwa IPN.

Pion śledczy Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie zakończył postępowanie w sprawie masowych egzekucji popełnionych w Warszawie oraz na jej peryferiach w czasie wojny – od jesieni 1939 r. do końca lipca 1944 r., czyli wybuchu powstania.

Śledztwo obejmowało m.in. zbrodnie, które popełniono w ogrodach sejmowych, gdzie Niemcy rozstrzelali tysiąc osób, a także m.in. w Górach Szwedzkich na obrzeżach Warszawy czy w ruinach getta warszawskiego. Miejsca te są oznaczone obecnie tablicami z informacjami o zbrodni.

– Na tablicach umieszczono m.in. datę egzekucji oraz liczbę osób rozstrzelanych – przypomina Robert Janicki, rzecznik pionu śledczego IPN.

Wielowątkowe śledztwo objęło 49 egzekucji publicznych, w trakcie których straconych zostało ponad 7700 osób. Jednak – jak wyjaśnia śledczy – „to minimalna wielkość ofiar", bowiem do egzekucji dochodziło też poza Warszawą, m.in. w Palmirach, Sękocinie, Magdalence.

Najwięcej egzekucji miało miejsce od października 1943 do lutego 1944 r., kiedy dowódcą SS i policji dystryktu warszawskiego był Franz Kutschera. Akceptował je gubernator dystryktu Ludwik Fischer. Ofiarami byli głównie zakładnicy – osoby przypadkowe ujęte w czasie łapanek. – Okupanci przyjęli, że za jednego zabitego Niemca zabitych zostanie dziesięciu Polaków – przypomina śledczy.

Na przykład 15 i 16 października w odwecie za akcję AK „Wieniec", w trakcie której wysadzono tory wokół Warszawy, zostało powieszonych 50 Polaków, egzekucje miały miejsce m.in. przy dworcu Warszawa Zachodnia, przy torach na Mszczonowskiej przy Toruńskiej i Wysockiego oraz w Markach. Ponadto na Wydmach Łuże pod Warszawą zostało rozstrzelanych 41 osób. Ich zwłoki przewieziono na cmentarz żydowski w Warszawie. Dopiero po wojnie ofiary ekshumowano i poddano identyfikacji PCK. Ustalono m.in., że wśród ofiar był nauczyciel i działacz komunistyczny Antoni Dobiszewski.

Zakładników przetrzymywano w więzieniu na Pawiaku. Według przywołanej przez śledczego relacji więźnia z Pawiaka 30 proc. nazwisk zakładników nie zostało wprowadzonych do ewidencji więzienia, zostali zgładzeni bez śledztwa lub sprawy sądowej. Nazwiska rozstrzelanych początkowo podawano przez megafony uliczne, a potem w formie obwieszczeń.

Często rozstrzeliwań dokonywano w ruinach getta. Z ustaleń śledztwa wynika np., że 26 lipca 1944 r. właśnie w tym miejscu tuż przed ewakuacją więzienia na Pawiaku rozstrzelani zostali działacze PPR Małgorzata Fornalska i Paweł Finder wraz z kilkoma nieustalonymi osobami.

Zwłoki palone były w krematorium KL Warschau albo wysadzane w piwnicach budynków na terenie getta, lub palone na stosach w jego ruinach. Rodziny nie wiedziały, że bliscy zostali zabici, bo Niemcy nie wydawali dokumentów potwierdzających zgon. W egzekucjach uczestniczyli funkcjonariusze Schupo oraz pracownicy więzienia z Pawiaka.

W odwecie za zamach na Franza Kutscherę 2 lutego 1944 r. na rogu Al. Ujazdowskich i Chopina Niemcy rozstrzelali 100 osób, a w ruinach getta – 360 dodatkowych, w tym 200 kobiet. W kolejnych dniach represje objęły głównie kobiety, bo Niemcy sądzili, że były zaangażowane w kolportaż gazetek, roznosiły broń oraz prowadziły działania wywiadowcze.

Prokurator ustalił nazwiska wielu ofiar egzekucji publicznych – byli to nie tylko mieszkańcy Warszawy, ale także innych miejscowości, np. Głowna, Łowicza. Ustalił też kadrę dowódczą niemieckich służb policyjnych odpowiedzialnych za egzekucje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA