fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Zachwyt żeglugą bez podziału na płcie

Krystyna Chojnowska-Liskiewicz
Jachtowy kapitan żeglugi wielkiej Krystyna Chojnowska-Liskiewicz, jako pierwsza kobieta na świecie samotnie opłynęła kulę ziemską, na pokładzie jachtu s/y Mazurek. 20 marca 1978 roku nieopodal Wysp Zielonego Przylądka polska kapitan zamknęła pętlę swojego rejsu. Do portu w Las Palmas wpłynęła 21 kwietnia.
PAP/Jan Morek
W czerwcu 2021 r. na wieczną wachtę odeszła kpt. Krystyna Chojnowska-Liskiewicz. Powinna zyskać międzynarodową sławę, ale tak się nie stało, mimo że jachtem „Mazurek" jako pierwsza kobieta na świecie opłynęła kulę ziemską.

Drugą Polką, która samotnie opłynęła ziemski glob, na jachcie „Mantra Asia", jest kpt. Joanna Pajkowska. Kapitan Pajkowska żyje i ma się wyśmienicie, wygrywa w oceanicznych regatach niczym słynna Brytyjka Ellen MacArthur, powszechnie znana jako „Pierwsza Dama Oceanów". W 2005 r. tygodnik „Time" opublikował swoją listę 100 najbardziej wpływowych ludzi – w kategorii „herosi i ikony" znalazła się Ellen. Joanna Pajkowska też króluje na oceanach i nie ma w tym stwierdzeniu przesady. Na przykład wygrała transatlantyckie regaty TwoSTAR 2017. Ale dziennikarzy sportowych i dziennikarzy w ogóle bardziej obchodzi spuchnięte kolano piłkarza.

Polek, które zasłużyły na miejsce w galerii żeglarskich sław, jest więcej. Natasza Caban samotnie opłynęła świat na jachcie „Tanasza Polska" (2007–2009). W 1933 r. Jadwiga Wolff-Neugebauer jako pierwsza Polka zdobyła patent kapitański, a w następnym roku, dowodząc jachtem „Grażyna", z żeńską załogą opłynęła Bałtyk (w tamtej epoce żeglarze samotnie przez oceany nie śmigali). Trudności, jakie musiała pokonać, m.in. obyczajowe, to osobna historia. Ale tak właśnie mają pionierzy, „pod górkę", bez podziału na płcie, we wszystkich dziedzinach. Pierwszą kobietą, która miała zaszczyt dowodzenia „Zawiszą Czarnym", była kpt. Aleksandra Emche – miała wówczas 28 lat.

Dziwnym zrządzeniem losu w 2012 r. kpt. Małgorzata Czarnomska, również 28-latka, objęła dowództwo na wspaniałym polskim żaglowcu „Fryderyk Chopin". Pierwszą Polką, która opłynęła przylądek Horn (w 1974 r.), była 19-letnia Iwona Pieńkawa w załodze jachtu „Otago". Wydarzyło się to w trakcie wokółziemskich regat Whitbread Round the World Race. Natomiast pierwszą Polką, która opłynęła Horn, dowodząc załogą jachtu („Isflugen", 2014 r.), jest kpt. Agnieszka Papierniok.

Z kolei Marta Sziłajtis-Obiegło jest najmłodszą Polką, która zdobyła patent kapitański – w wieku 19 lat – i ta „najmłodszość" przylgnęła do niej na dobre, ponieważ jest też najmłodszą Polką, która samotnie opłynęła świat (w 2008 r.), w rejs wyruszyła bowiem jako 23-latka.

Godnych wzmianki polskich żeglarek jest dużo więcej. Polki pod żaglami to kawał historii naszego żeglarstwa, które z kolei jest kawałem historii Polski w ogóle. To nasze żeglarstwo nie zaczynało się obiecująco. Dość powiedzieć, że w XVII stuleciu, gdy żaglowce docierały już wszędzie (z wyjątkiem Antarktydy), w naszym kraju panował pogląd precyzyjnie ujęty przez Wacława Potockiego (1621–1696): „Lepsza rzecz jest ubogim w ziemi być niepłodnej

Niż bogatym pod strachem dyskrecyjej wodnej".

Zostawmy jednak naszych antenatów z ich ciasnymi horyzontami. Jeśli to może być do pewnego stopnia pocieszeniem, poza Polską szeroki świat żeglarstwa też nie grzeszył szerokością horyzontów w stosunku do kobiet. Oto przykład wręcz podręcznikowy. Pierwszą kobietą, która opłynęła świat, co prawda nie samotnie, lecz w towarzystwie ponad stu mężczyzn, ale za to całkowicie nielegalnie, była Jeanne Barret. Wydarzyło się to przed bez mała trzema stuleciami. W męskim przebraniu przeniknęła do załogi francuskiego królewskiego okrętu

„La Boudeuse". Dowodził nim Louis Antoine de Bougainville, który poprowadził francuską wyprawę naukową – jej celem było okrążenie Ziemi. Działo się to w czasach, gdy kobiety nie miały prawa pływać na okrętach królewskich ani nawet przebywać na nich podczas postojów w portach. Jeanne Barret, wchodząc na pokład, wiedziała, że popłynie dookoła świata. Podczas wyprawy bardzo udatnie pomagała profesjonalnemu botanikowi zbierać nieznane wówczas okazy – samodzielnie zgromadziła ich trzy tysiące. A jednak na cześć Bougainville'a nazwano piękny tropikalny krzew (bugenwilla), Jeanne Barret zaś nie uhonorowano nazwą choćby jednego listka.

W żeglarstwie morskim i oceanicznym, podobnie jak w zawodach hippicznych i w wyścigach konnych, nie ma podziału na płcie: kobiety rywalizują z mężczyznami, nierzadko wychodzą zwycięsko z tej rywalizacji. Warto o tym pamiętać, czytając o kobietach żeglarkach. A skoro w jachtingu płeć nie ma decydującego znaczenia (żeglarki oceaniczne nie mają krótszych tras, słabszych wiatrów, niższych fal itd.), nie od rzeczy będzie zacytować „pozapłciowe" spostrzeżenie Włodzimierza Głowackiego, autora książki „Dzieje jachtingu światowego" (1983 r.): „Trudno byłoby wyobrazić sobie stały rozwój żeglugi wielu ubiegłych stuleci, gdyby jedynym jej uzasadnieniem był przymus i interes, złoto i pięść, nędza i śmierć w sztormowych falach, katorga bez  promyka chociażby żeglarskiej rozkoszy, bez chwil kilku, co najmniej, w których słońce i morze, wiatr i żagle, fale i żegluga nie wlewałyby w marynarskie serca zachwytu i zadośćuczynienia".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA