fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Wizyta w Vence: Pielgrzymka do Gombrowicza

DDTVN/East News/ Kamil Piklikiewicz
Jako typowe małżeństwo aktorskie lubimy z Martyną (Kliszewską) podróżować do miejsc związanych ze sztuką. Docierać do galerii czy muzeów, gdzie prezentowane są oryginały dzieł, które znamy tylko z albumów czy pocztówek. Z całej serii artystycznych pielgrzymek szczególnie wspominamy tę odbytą przed kilku laty do Vence. Pojechaliśmy do Nicei do Muzeum Matisse'a i wtedy przypomnieliśmy sobie, że nieopodal jest miejsce ostatnich lat życia Witolda Gombrowicza, czyli Vence.

Z Nicei do Vence można bez trudu pojechać autobusem, spędzić tam cały dzień i wrócić wieczorem. Niedawno otwarto tam muzeum Gombrowicza w malowniczej kamieniczce, zwanej przez pisarza trochę na wyrost pałacem. Znajduje się ona przy centralnym placu. Gombrowicz wielokrotnie powtarzał, że dobrze czuł się w Vence, bo to miasteczko ma swój niezwykły klimat. Mieszkało tam i nadal mieszka wielu artystów. Niezwykła atmosfera. Trzy kawiarnie w rynku, w tym ta najsłynniejsza, odwiedzana przez Gombrowicza. Na grób pisarza nietrudno trafić, bo tutejszy cmentarz znajduje się niedaleko miasta. Jadąc do Vence, mija się też miejscowość, której nie można pominąć. To Saint-Paul de Vence. Średniowieczne miasteczko, a dzisiaj prawdziwa mekka artystów, którzy zaczęli tam zjeżdżać od 1920 r. Tworzyli tam m.in. Picasso, Dufy, Matisse i Marc Chagall, który mieszkał w Saint-Paul przez 19 lat i jest pochowany na miejscowym cmentarzu.

Saint-Paul de Vence ma trudną do oszacowania liczbę galerii. Wszystkie najmniejsze lokale wynajmowane są przez artystów na ten cel. Można tam podziwiać cały wachlarz sztuki, od tej komercyjnej po najbardziej wysublimowaną i ambitną. Artysta wynajmuje taką salę np. na pół roku i otwiera tam wystawę. Jednocześnie sprzedaje swoje prace. Gombrowicz lubił tu wpadać z Konstantym Jeleńskim, żoną i przyjaciółmi.

Kiedy znajdziemy się w Vence, warto obejrzeć też kościółek, w którym są mozaiki i witraże zaprojektowane przez Mattise'a. I oczywiście willę, kamienicę czy „pałac", czyli muzeum Gombrowicza. Z balkonem, z którego autor „Ferdydurke" obserwował życie towarzyskie. Warto dodać, że Gombrowicz lubił się tu spotykać z innymi artystami. Grywał z nimi w szachy przy jednym stoliku. Po pewnym czasie specjalnie rezerwowano go dla niego. W Vence życie toczy się nieśpiesznym rytmem. Bardzo sprzyja to twórczemu, kreatywnemu życiu. Ma swój specyficzny powolny rytm, za którym my – zagonieni codziennością XXI w. ludzie – możemy tylko zatęsknić.

A po pielgrzymowaniu śladami Gombrowicza warto wrócić do Nicei pozostającej w klimacie XIX-wiecznego miasta i zatrzymać się w hotelu, w którym kilka dni spędził Napoleon.

not. Jan Bończa-Szabłowski

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA