fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Z butelką benzyny na sowiecki czołg – to już nie jest legenda

Tadzio Jasiński. Zdjęcie wykonane prawdopodobnie jesienią 1938 r. lub wiosną 1939 r.
Muzeum Pamięci Sybiru
Naukowcy mają pewność, że historia Tadzia Jasińskiego, obrońcy Grodna, który został przywiązany przez Sowietów do czołgu i zginął jako „żywa tarcza", nie jest legendą.

Tadeusz Jasiński jest symbolem cywilnej obrony Kresów przed inwazją sowiecką. Fakt istnienia chłopca o takim imieniu i nazwisku był nieraz podawany w wątpliwość, bo pojawił się tylko w relacji Grażyny Lipińskiej.

W książce wydanej w 1988 r. w Paryżu „Jeśli zapomnę o nich..." napisała: „Na łbie czołgu rozkrzyżowane dziecko, chłopczyk. Krew z jego ran płynie, strużkami po żelazie. Zaczynamy z Danką uwalniać rozkrzyżowane, skrępowane gałganami ramiona chłopca. Nie zdaję sobie sprawy, co się wokół dzieje. A z czołgu wyskakuje czarny tankista, w dłoni trzyma brauning, za nim drugi – grozi nam. (...) Wysoka Danka jednym ruchem unosi dziecko z czołgu i składa na nosze. Ja już jestem przy jego głowie. Chwytamy nosze i pozostawiając oniemiałych naszym zuchwalstwem oprawców, uciekamy w stronę szpitala. Chłopczyk ma pięć ran od kul karabinowych (wiem – to polskie kule siekają po wrogich czołgach) i silny upływ krwi, ale jest przytomny. W szpitalu otaczają go siostry, doktorzy, chorzy. (...) Nazywa się Tadeusz Jasiński (...). Poszedł na bój, rzucił butelkę z benzyną na czołg, ale nie zapalił, nie umiał... Wyskoczyli z czołgu, bili, chcieli zabić, a potem skrępowali na froncie czołgu. Danka sprowadza matkę. Nie pomaga transfuzja krwi. Chłopiec (...) kona w objęciach matki".

Dzięki tym wspomnieniom Jasiński znalazł miejsce w niemal każdej książce i artykule dotyczącym polskiej obrony Grodna, w mieście tym powstał też jego symboliczny grób, a chłopak został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Jednak wiele osób podważało świadectwo Lipińskiej, bo jego personalia nie pojawiły się w innych relacjach. Istniał na ten temat spór wśród historyków.

Rozwiali je miłośnicy historii ze Stowarzyszenia Grupa Wschód. – W mieszkaniu jednego z członków stowarzyszenia odnaleźliśmy pamiątki Zofii Jasińskiej, matki chłopca, która po wyjeździe z Grodna zamieszkała w Białymstoku i pracowała tu jako kucharka – mówi nam Andrzej Bieluczyk ze Stowarzyszenia Grupa Wschód. Kobieta wspominała, że syn zginął w Grodnie, przechowywała chusteczkę z jego krwią. Członkowie stowarzyszenia odnaleźli m.in. portret Tadeusza tzw. monidło, pamiątki rodzinne i zdjęcie chłopaka. – Prawdopodobnie zostało wykonane jesienią 1938 r. lub wiosną 1939 r. – dodaje Andrzej Bieluczyk. W 1982 r. Zofia Jasińska zmarła i została pochowana na Cmentarzu Farnym w Białymstoku.

Historycy Muzeum Pamięci Sybiru wspólnie z członkami stowarzyszenia podjęli badania, aby potwierdzić wiarygodność znaleziska. Dotarli do akt śledztwa w sprawie zbrodni sowieckich popełnionych w Grodnie, prowadzonego przez pion śledczy IPN w Białymstoku. W aktach znalazło się zeznanie złożone w Szczecinie w 2002 r. przez Wacława Sz., który był w 1939 r. uczniem gimnazjum w Grodnie. Zeznał, że „w czasie walk zostało zniszczonych kilkanaście czołgów sowieckich, których wraki widział na ulicach". „Na ulicy Orzeszkowej stał zniszczony jeden z czołgów, który zniszczył mój kolega Jasiński, imienia jego nie pamiętam. Był to mój kolega z ulicy. Miał 15 lat".

– Fotografia Zofii i Tadeusza Jasińskich została przekazana w depozyt do Muzeum Pamięci Sybiru. Zostanie wyeksponowana na wystawie stałej, której otwarcie odbędzie się już 17 września 2021 r. – mówi prof. Wojciech Śleszyński, dyrektor Muzeum Pamięci Sybiru w Białymstoku.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA