fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Historia dzieli Polaków i Ukraińców

Miejsce zbrodni nacjonalistów ukraińskich w miejscowości Ostrówki na Ukrainie, które chciał zbadać IPN.
Rzeczpospolita, Piotr Kowalczyk
Z Ukrainą mamy dzisiaj najbardziej kryzysową sytuację od lat.

IPN na razie nie będzie mógł prowadzić prac poszukiwawczych na terenie Ukrainy. Poróżniła nas sprawa pomnika.

– Ukraina w dalszym ciągu wstrzymuje legalizację polskich upamiętnień i prace poszukiwawcze IPN na jej terytorium – zakomunikował przedstawiciel Instytutu Pamięci Narodowej po zakończeniu rozmów prowadzonych we Lwowie. Dotyczyły one kwestii spornych regulujących zasady współpracy między państwami w sprawie historycznych upamiętnień.

W spotkaniu we Lwowie uczestniczyli przedstawiciele IPN i Ministerstwa Kultury, a ze strony ukraińskiej przedstawiciele IPN Ukrainy oraz Państwowej Międzyresortowej Komisji ds. Wojen i Represji Politycznych.

– Nie usłyszeliśmy we Lwowie żadnej deklaracji świadczącej o tym, że dalsze prace są możliwe. Warunki, które nam postawiono, były nie do przyjęcia – powiedział dyrektor Biura Upamiętniania Walki i Męczeństwa Adam Siwek. Głównym jest „zalegalizowanie wszystkich wzniesionych bezprawnie upamiętnień ukraińskich na terenie Polski oraz odtworzenie w pierwotnej formie pomnika UPA w Hruszowicach" – podała PAP. Pod koniec kwietnia za zgodą władz lokalnych został on rozebrany przez działaczy środowisk narodowych.

Siwek przypomniał, że pomnik w Hruszowicach nie zostanie odbudowany, ponieważ nie stał na miejscu pochówku Ukraińców. Nie ma też pewności, czy w miejscu gdzie stał, znajdowały się szczątki, dlatego nie został uznany za grób wojenny.

Strona ukraińska uznała demontaż pomnika za prowokację, a Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej stwierdził, że wydarzenia z Hruszowic to kolejny „akt przemocy nad miejscami pamięci narodu ukraińskiego w Polsce".

Konsekwencją tego zdarzenia stało się zamrożenie wszelkich działań poszukiwawczych planowanych na ten rok przez IPN na terenie Ukrainy.

Kolejne spotkanie ze stroną ukraińską, tym razem w Polsce, prawdopodobnie odbędzie się we wrześniu. A to oznacza, że rozpoczęcie prac ekshumacyjnych na Ukrainie oddala się.

Instytut planował wznowić prace poszukiwawcze w miejscowości Ostrówki i Wola Ostrowiecka na Wołyniu. 30 sierpnia 1943 r. ukraińscy nacjonaliści zamordowali tam ponad tysiąc Polaków. Od niemal ćwierć wieku naukowcy przeszukują to miejsce. Chcą też przeprowadzić prace w Hołosku, gdzie we wrześniu 1939 r. polscy żołnierze toczyli ciężkie walki z Niemcami. Z kolei w okolicach miejscowości Tynne IPN chce zbadać mogiły żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza „Sarny", którzy zostali zamordowani przez Armię Czerwoną, po tym jak trafili do niewoli.

IPN, wybierając akurat te miejsca, zachowuje się w sposób wyjątkowo rozważny. Nie epatuje zbrodnią wołyńską. Przypomina, że na terenie Ukrainy znajdują się też miejsca kaźni Polaków dokonanych przez Niemców i Sowietów.

Na wydarzenia te nakłada się konflikt wokół organizacji w Polsce obchodów 70. rocznicy akcji „Wisła", czyli wysiedlenia ze swoich domów tysięcy Ukraińców (organizacje ukraińskie nie otrzymały dotacji na organizację uroczystości z MSWiA). Z kolei za wschodnią granicą dochodzi do serii ataków na polskie miejsca pamięci i placówkę konsularną, którym ewidentnie kibicują środowiska prorosyjskie. W tym samym czasie Rada Obwodowa Wołynia ogłasza ten rok rokiem UPA. A Ministerstwo Spraw Zagranicznych kieruje wobec partnerów ukraińskich następujący przekaz: „bezrefleksyjna gloryfikacja OUN/UPA rzutuje negatywnie na stosunki dwustronne. Za konieczne uznajemy potępienie przez stronę ukraińską zbrodni ludobójstwa na ludności polskiej oraz jej sprawców".

Można odnieść wrażenie, że w środowisku bliskim władzy coraz popularniejsza staje się teza, by z Ukraińcami rozmawiać z pozycji siły, a nawet użyć nacisku ekonomicznego.

Jeżeli tak się stanie, czy usłyszymy wtedy rechot zadowolenia na Kremlu? Przecież Rosji właśnie o to chodzi. Okazuje się, że 27 lat od odzyskania wolności mamy poważną sytuację kryzysową w relacjach z Ukrainą. I to akurat w momencie, gdy granice Unii dla tych obywateli otworzyły się.

W relacjach polsko-ukraińskich potrzebne jest nowe otwarcie. Czas na poważny ruch naszej dyplomacji i prezydenta.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA