fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Spór o ciszę w obozie Auschwitz

Pod Ścianą Śmierci ma obowiązywać absolutne milczenie. Nie wolno będzie tu także odprawiać żadnych nabożeństw
Fotorzepa, Bartosz Siedlik
Zakaz głośnych wystąpień i odgrywania hymnu. Nowe zasady obowiązujące w Auschwitz budzą opór.

Blok 11 był w Auschwitz centralnym aresztem obozowym. Trafiały tam m.in. osoby podejrzane o udział w konspiracji czy próbę ucieczki. Na dziedzińcu przed blokiem 11 stoi Ściana Śmierci, przy której wykonywano egzekucje.

Decyzją dyrekcji obozu wprowadzono tam strefę ciszy. Oznacza to, że we wtorek – w dniu Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady – po raz pierwszy od kilkunastu lat na dziedzińcu nie zabrzmi polski hymn i nie zostanie odprawiona msza święta.

Decyzję dyrekcji krytykuje Chrześcijańskie Stowarzyszenie Rodzin Oświęcimskich. – To przejaw szerszej polityki ograniczania na terenie obozu obecności znaków religijnych i kulturowych – mówi przewodniczący stowarzyszenia Krzysztof Utkowski.

To właśnie ono od 1999 roku organizuje wtorkowe obchody. Odbywają się one zawsze 14 czerwca – tego dnia w 1940 roku odbył się pierwszy masowy transport do Auschwitz. Do obozu przewieziono więźniów z zakładu karnego w Tarnowie.

Utkowski wspomina, że dla rodzin oświęcimskich szokiem było wystąpienie w 2000 roku ówczesnego niemieckiego kanclerza Gerhard Schrödera poświęcone Holokaustowi.

– Wyliczał różne grupy ofiar Auschwitz, ale zapomniał o Polakach – mówi Utkowski. Stowarzyszenie zaczęło wtedy zabiegać, by Dzień Pamięci ustanowił oficjalnie Sejm. Stało się to w 2006 roku.

Miejsce obchodów nie jest przypadkowe. Choć większość ofiar Auschwitz stanowili Żydzi, pod Ścianą Śmierci rozstrzeliwano głównie Polaków. Zginął tam m.in. dziadek Utkowskiego.

Dlaczego dyrekcja zakazała tam wystąpień publicznych?

– Tradycja strefy milczenia w tym miejscu jest bardzo długa i została wprowadzona na prośbę byłych więźniów. Uszanowali ją m.in. prezydenci wielu państw, a także papież Jan Paweł II, papież Benedykt XVI. Również w przypadku zbliżającej się wizyty papieża Franciszka w tym miejscu nie będą miały miejsca żadne wystąpienia – mówi rzecznik muzeum Bartosz Bartyzel.

Dodaje, że tylko Chrześcijańskie Stowarzyszenie Rodzin Oświęcimskich postępowało wbrew tradycji, odgrywając hymn i przesuwając przemówienia w miejsce egzekucji. – Spotkało się to z protestami byłych więźniów.

Krzysztof Utkowski odpowiada, że podczas obchodów głos zabierali sami więźniowie. Dodaje, że tradycja wystąpień w tym miejscu ma długą historię. – Wielokrotnie odprawiane były na dziedzińcu msze, a w 1947 roku modlitwa pod Ścianą Śmierci poprzedziła otwarcie muzeum na terenie byłego obozu – opowiada.

To, czy przed blokiem 11 nie będzie można już odprawiać nabożeństw, nie jest jasne. Z zarządzenia dyrekcji wynika, że cały dziedziniec stanowi strefę ciszy. Bartosz Bartyzel twierdzi, że mimo to wciąż msze są możliwe, ale nie przy samej Ścianie Śmierci, a przy wejściu na dziedziniec.

Jednak nie zmienia to faktu, że w tym roku msza się nie odbędzie. Chrześcijańskie Stowarzyszenie ograniczy się tylko do złożenia kwiatów. Osobne uroczystości organizuje dyrekcja muzeum. Msza jest przewidziana, ale poza terenem obozu – w Centrum św. Maksymiliana w Harmężach.

– Dyrekcja muzeum dokonała wrogiego przejęcia uroczystości Dnia Pamięci od stowarzyszenia, czyli inicjatora święta – oburza się Michał Tyrpa z Fundacji Paradis Judaeorum, która współorganizowała obchody. Dodaje, że wyprowadzenie mszy poza teren obozu przypomina mu słynny konflikt dotyczący krzyży na oświęcimskim żwirowisku.

Tyrpa dodaje, że zmieszanie wokół tegorocznego Dnia Pa mięci jest tym bardziej gorszące, że przed rokiem Sejm zmienił jego nazwę. Pierwotnie święto nazywało się Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych. O dodanie do nazwy słowa „niemieckich" przez wiele miesięcy walczyła Lidia Staroń, wówczas posłanka PO, obecnie senator niezależna. Udało się dopiero, gdy wsparła ją „Rzeczpospolita", która od lat prowadzi akcję na rzecz nazywania nazistowskich obozów niemieckimi.

Michał Tyrpa mówi, że zarówno jego fundacja, jak i stowarzyszenie zabiegały o patronat prezydenta Andrzeja Dudy nad uroczystościami. Nie udało się, a podobny efekt przyniosły próby ustalenia kształtu uroczystości z udziałem Ministerstwa Kultury.

– Zamiast obchodów odpowiednich dla rangi wydarzenia mamy kolejny krok do wyrugowania polskiej pamięci historycznej z największego cmentarzyska polskich patriotów z czasów II wojny światowej – konstatuje Tyrpa.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA