fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Czy premier Czechosłowacji odpowie za zbrodnie na granicy

Lubomír Štrougal (fot. Luděk Kovář/CC BY-SA 4.0)
Wikimedia
Pion śledczy IPN rozpatruje możliwość wystąpienia do sądu z wnioskiem o areszt i wydanie europejskiego nakazu aresztowania dla byłego premiera Czechosłowacji.

Zdaniem naszych rozmówców chodzi o byłego szefa MSW, członka Biura Politycznego Komunistycznej Partii Czechosłowacji oraz byłego premiera komunistycznej Czechosłowacji w latach 1970–1988 Lubomíra Štrougala. Obecnie ma on 95 lat.

Wniosek o tymczasowe aresztowanie oraz europejski nakaz aresztowania ma dotyczyć zbrodni popełnionych na granicy czechosłowacko-austriackiej w latach 60., gdy pełnił funkcję szefa MSW. Od trzech lat śledztwo takie prowadzi pion śledczy IPN w Krakowie, dotyczy ono zabójstw obywateli polskich, którzy w latach 1949–1989, uciekając z Polski do państw Europy Zachodniej, usiłowali przekroczyć granicę Czechosłowacji z Niemcami oraz Austrią.

Uciekinierzy z Polski często wybierali granicę czechosłowacko-austriacką. W czasie śledztwa prokurator Wojciech Pardyak ustalił, że wydłuż tej granicy straż graniczna Czechosłowacji wybudowała trzy równoległe rzędy drutów kolczastych rozpiętych na drewnianych słupach, z których środkowy został podłączony do prądu o napięciu od 4 do 5 tys. V. Na ogrodzeniu nie umieszczono tablic ostrzegających o zagrożeniu porażenia prądem. Granica była też zabezpieczona w inny sposób: zaorany był pas ziemi, na którym widoczne były ślady stóp człowieka, polami minowymi, teren ten patrolowali też uzbrojeni funkcjonariusze z psami.

W czasie śledztwa ujawniono wstrząsające okoliczności śmierci osób usiłujących przekroczyć granicę, w tym m.in. przypadki dobijania uciekinierów przez czechosłowackich pograniczników.

– Mamy zeznanie jednego z funkcjonariuszy, który opisał, że po rażeniu polskiego uciekiniera bezpiecznik przerwał dopływ prądu. Czechosłowaccy pogranicznicy, zamiast go zdjąć z drutów, ponownie włączyli napięcie, aby spowodować jego śmierć – opisuje jeden ze śledczych.

Jednym z celów śledztwa było ustalenie pełnej listy obywateli polskich, którzy zginęli w czasie przekraczania granicy. Jak tłumaczy prokurator Pardyak, jest to trudne zadanie, bo w dokumentach czechosłowackiej Służby Bezpieczeństwa nazwiska polskich ofiar nierzadko były podane w niewłaściwym brzmieniu, ponadto ciała uciekinierów kremowano i pochowano w bezimiennych mogiłach. Zwraca też uwagę, że ofiarami byli w większości ludzie młodzi, którzy nie zdążyli założyć rodzin, a ich najbliżsi zwykle już nie żyją.

Pomimo to prokurator ustalił dane 31 Polaków, którzy stracili życie w czasie próby ucieczki. Trzy lata temu opublikowane zostały nazwiska kilku z nich, ich dokumenty zostały znalezione w archiwach słowackiej bezpieki. Wśród ofiar znaleźli się: Jan Romańczyk (zginął w 1961 r.), Jan Pletka (1961 r.), Tadeusz Bernard (1962 r.), Bolesław Lipski (1963 r.), Józef Holota (1964 r.), Franciszek Majcherek (1964 r.), Edward Bil (1964 r.).

Śledczy ustalił też, że prochy zabitych były chowane w bezimiennych grobach na cmentarzach w Brnie, Czeskich Budziejowicach i Bratysławie.

Prokurator Wojciech Pardyak informuje, że zgromadzono kompletny materiał dowodowy, a „śledztwo wkroczyło w fazę badania możliwości pociągnięcia do odpowiedzialności karnej osób, które w przestępczy sposób doprowadziły do śmierci obywateli polskich".

Z danych IPN wynika, że zapora elektryczna działała między wrześniem 1952 r. a sierpniem 1965 r. Śmierć poniosło tam 428 osób.

Ofiar żelaznej kurtyny szukają nie tylko Polacy, ale też śledczy z Niemiec i Czech. W poprzednim roku rozpoczął prace zespół prokuratorów z tych krajów, którzy badają okoliczności śmierci na dawnej granicy czechosłowacko-niemieckiej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA