fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Zdumiewający Paderewski

Ignacy Jan Paderewski międzynarodową sławę zdobył dzięki licznym koncertom w Ameryce
Narodowe Archiwum Cyfrowe
Był jednym z najwybitniejszych Polaków, a na pewno jednym z najbardziej znanych na świecie. To dzięki jego staraniom prezydent USA Woodrow Wilson w 13. punkcie ultimatum do traktatu wersalskiego zażądał niepodległości dla Polski.

W nieocenionej biografii historycznej Adama Zamoyskiego zatytułowanej „Paderewski" autor wyraził ważną opinię o życiowych motywacjach artysty, wirtuoza fortepianu i kompozytora, który potem został politykiem i premierem odrodzonej Polski. Oto ona: Ignacy Paderewski był polskim szlachcicem z krwi i kości, który, nie bacząc na sławę, bogactwo i zaszczyty, uznanie całego świata, chciał być jak jego ojciec Jan i przodkowie – po prostu ziemianinem z dworem i ziemią, którą będzie uprawiał. Miał marzenie, związane z losami jego rodziny na Podolu, być może powodowane kompleksem utracenia dworu i majątku ziemskiego przez ojca, który został go pozbawiony przez rosyjski reżim carski za udział w powstaniu styczniowym. To była przez całe życie motywacja pianisty, aby zarobione pieniądze na koncertowaniu przeznaczyć na zakup dworu i majątku rolnego, aby mieć swoją ziemię. Ziemia, dwór, park, w którym można sadzić drzewa, obserwować żniwa i cztery pory roku na wsi. Ignacy chciał też ofiarować ojcu, Janowi Paderewskiemu, dwór polski, aby wynagrodzić mu lata pracy jako zarządcy majątków ziemskich u innych... Nie udało się – gdy Paderewski kupił dwór, niedługo potem ojciec zachorował i zmarł.

Trzy dwory w Polsce

Paderewski, posiadając wspaniałą rezydencję – willę w Riond-Bosson k. Morges w Szwajcarii, nad Jeziorem Genewskim – kupił w Polsce (wówczas jeszcze w czasie zaborów) trzy majątki ziemskie z dworami i parkami: w Kąśnej Dolnej k. Ciężkowic (powiat tarnowski), kupiony w 1897 r., a wcześniej Biurków k. Krakowa i Rozprzę k. Piotrkowa. Mało się nimi nacieszył.

Kąśna Dolna i Ciężkowice to urokliwy zakątek Polski, otoczony wzgórzami – są położone niedaleko Tarnowa i wydały się artyście i jego żonie Helenie wymarzonym miejscem do wypoczynku i polskiego życia wiejskiego. Było to daleko nie tylko od Warszawy, ale i od Paryża, gdzie Paderewski miał mieszkanie i stały adres. Zapraszał do wyremontowanego przez siebie dworu w Kąśnej przyjaciół z całego świata, pisząc, że „jest położony niedaleko, tylko 33 godziny jazdy pociągiem z Paryża".

Chciał być ziemianinem. Jest to podobne uczucie do mitu „prawdziwego Anglika". Anglik to w wyobrażeniu angielskim wcale nie londyńczyk, ale człowiek wiejski, bogaty czy biedny, z pałacem lub skromnym domkiem, ale własnym, dziedziczonym od pokoleń. Ziemiaństwo to mit... a mity żyją wiecznie.

Jako dobry gospodarz Ignacy Paderewski wykazał się wielkimi ambicjami, aby przekształcić Kąśną Dolną nie tylko w piękny dwór otoczony parkiem i starymi drzewami, ale też we wzorowy i nowoczesny majątek ziemski. Artysta, obdarowany też – jak widać – zmysłem ekonomicznym, uruchomił obok we wsi tartak i mleczarnię. W tym celu kupił maszyny rolnicze i sprowadził z Anglii stado krów rasy szkockiej oraz owce z hodowli królowej Wiktorii. W roku 1898 zastosował turbinę wodną, wykorzystując siłę niewielkiej rzeki do wytwarzania energii elektrycznej. Poddał też melioracji okoliczne pola.

Paderewski sukcesywnie powiększał swój majątek ziemski, dokupując grunty od sąsiadów. W ten sposób dwór w Kąśnej wkrótce był otoczony areałem ponad 100 hektarów ziemi ornej. A zaczynał od 16 ha parku otaczającego dom. W miasteczku Ciężkowice od czasu do czasu koncertował w tzw. Domu Ludowym dla mieszkańców okolicy i ufundował dzwon dla miejscowego kościoła, który zamówił i opłacił. Dzwon Ignacy bije pięknie do dziś w Ciężkowicach, głosząc chwałę bożą i szczodrego kompozytora. Założył także winnicę – krzewy sprowadził z Francji. Kosztowało to oczywiście mnóstwo pieniędzy, ale takie były jego ambicje!

Paderewski nie mógł spędzać wiele czasu w dworze w Kąśnej, gdyż miał obowiązki i program koncertowy w całej Europie i na świecie. Dlatego w Kąśnej osadził zarządcę do gospodarowania i pomnażania kosztownej inwestycji. Niestety, jak to często bywa, wszelki dobytek – bez doglądającego go właściciela – popada w niedostatek. Majątek ziemski nie przynosił zysków, tylko straty. Po kilku latach, na skutek interwencji żony Heleny, Paderewski musiał Kąśną Dolną sprzedać.

Tak samo stało się z dwoma innymi dworami, które wcześniej kupił – w Rozprzy i Biurkowie. Odsprzedał je ze stratą. Zawiedli artystę zwłaszcza plenipotenci i zarządcy tych majątków rolnych, którzy źle zarządzali lub na boku ciągnęli zyski z gospodarstwa Paderewskiego, który przecież ciągle był daleko, koncertując gdzieś w świecie, a oni to wykorzystywali.

Pamięć o Paderewskim jest ciągle pielęgnowana w dworze w Kąśnej Dolnej i w Ciężkowicach. Miejscowy plantator odtworzył dawną winnicę pianisty, sprowadził z Kalifornii szczep winny Paderewski i produkuje dzisiaj dobre wino czerwone i różowe o nazwie Manru. Tytuł jedynej opery Paderewskiego posłużył za nazwę wina dla dzielnego winiarza Marka Zwolenika, który na nasłonecznionych stokach otaczających dwór Paderewskiego produkuje wino rzadkiej marki.

W samym dworze znajduje się obecnie jedyne w Polsce muzeum Ignacego Paderewskiego i Dom Pracy Twórczej. Odbywają się tam częste koncerty – wykonywane na fortepianie mistrza (odszukanym z wielkim trudem). Muzeum jest oczkiem w głowie lokalnych władz w Ciężkowicach. Niedawno na tamtejszym rynku postawiono udany pomnik I.J. Paderewskiego.

Uroczyste otwarcie Sejmu Ustawodawczego 9 lutego 1919 r. Przed katedrą św. Jana w Warszawie widoczni są (od lewej): Józef Piłsudski, Ignacy Jan Paderewski i Stanisław Wojciechowski
Narodowe Archiwum Cyfrowe

Milioner Paderewski

Nie jest powszechnie wiadome, że Ignacy Jan Paderewski był w swojej epoce końca XIX wieku i początku XX najbogatszym artystą żyjącym na świecie. Jego biograf Adam Zamoyski podaje nawet konkretne kwoty, jakie wirtuoz otrzymywał za swoje tournée w Ameryce. Prof. Zbigniew Lewicki, wybitny amerykanista, koryguje je na dzisiejszą wartość dolara, twierdząc, że gigantyczne jak na owe czasy sumy należy pomnożyć przez 18 albo 20 (tak bowiem postępowała dewaluacja waluty amerykańskiej od 1891 r. do dzisiaj). Otóż okazuje się, że Ignacy Paderewski otrzymywał od firmy Steinway (producent fortepianów i organizator koncertów w USA) honoraria, które przyprawiają o zawrót głowy! Na przykład pierwsze tournée Paderewskiego w roku 1891 przyniosło mu „skromny" jeszcze dochód dzisiejszych 1,9 mln dolarów – tylko z koncertów w 60 miastach, a do tego artysta zarobił dodatkowe sumy z okazjonalnych recitali dla milionerów i ze sprzedaży wydawnictw nutowych własnych kompozycji. Jego słynny Menuet G-dur został wydany w USA w ponad milionie egzemplarzy. Kompozycje Paderewskiego były modne i wkrótce grała je na pianinie każda amerykańska uczennica. Obok w ramce stało zdjęcie pięknego pianisty z gigantyczną grzywą blond włosów na głowie, do którego wzdychały panny i mężatki.

Drugie tournée polskiego artysty po USA w 1892 r. (88 koncertów) przyniosło mu dochód (w dzisiejszej wartości) 3,2 mln dolarów, nie licząc tantiem ze sprzedaży nut, a po trzecim tournée w roku 1895 Paderewski otrzymał 5,6 mln dolarów. W dzisiejszym świecie muzyki poważnej (a nie pop) jest to nieosiągalne dla nikogo. Któż bowiem, jaki pianista jest w stanie w Ameryce zagrać 93 koncerty w roku, jak Paderewski, wypełnić sale koncertowe i otrzymać taką gigantyczną sumę tylko ze sprzedaży biletów? Musimy pamiętać, że w tamtych czasach nie było telewizji, radia, przemysłu płytowego, a artyści nie otrzymywali pieniędzy z reklam. Były już znane reklamy prasowe, w których reklamowano np. szampon do mycia włosów Padrooski albo maść na wszystko i pocztówki, ale Paderewski przecież nie otrzymywał z tego ani grosza.

Filantrop, który rozdał połowę majątku

Ignacy Paderewski był szlachetnym człowiekiem, skorym do pomocy innym, zawsze ożywionym uczuciami patriotycznymi. Pomagał więc niezamożnej Polonii amerykańskiej, organizacjom studenckim, biednym artystom w USA i w Polsce. Gdy budowano w Nowym Jorku ok. 1895 r. Łuk Waszyngtona, który do dzisiaj jest zabytkiem Manhattanu, pokrył połowę kosztów jego budowy. Fundował także pomniki bohaterów Polski – pomnik Pułaskiego w Waszyngtonie k. Białego Domu, a w Chicago pomnik Kościuszki. W swoim domu w Szwajcarii przyjmował i uczył młodych pianistów z Polski, dla których fundował stypendia.

W 1900 r. był udziałowcem budowy luksusowego hotelu Bristol w Warszawie, aby podnieść standard hotelarstwa w Polsce. Gdy Paderewski objął tekę premiera rządu wolnej Polski w 1919 r., został fundatorem niezależnego dziennika „Rzeczpospolita" i był jego założycielem. Doprawdy, ten człowiek – pochłonięty przecież swoją pracą i karierą, jak każdy pianista, który musi pilnować terminów i ciągle jest w podróży – jakoś znajdował czas na działalność charytatywną i nie był głuchy na potrzeby innych.

Ukoronowaniem jego szlachetnej działalności patriotycznej okazało się wydarzenie z 1910 r. Był sprawcą największej w owym czasie uroczystości, która zgromadziła 150 tys. Polaków z trzech zaborów: przekazał rodakom symbol zwycięstwa króla Jagiełły i polskiego rycerstwa nad Krzyżakami. W 500. rocznicę bitwy pod Grunwaldem – 15 lipca 1910 r. – Ignacy Paderewski odsłonił spiżowy pomnik króla otoczonego rycerzami, na pl. Matejki w Krakowie. Pomnik ten ufundował z własnej kieszeni – w Paryżu był inicjatorem projektu, wybrał rzeźbiarza Antoniego Wiwulskiego, zlecił mu odlanie pomnika z brązu i dopilnował przewiezienia dzieła koleją do Krakowa.

Cóż, to wszystko zrobił ten „niezorganizowany" artysta, wiecznie zapracowany, ćwiczący po 8 godzin dziennie na fortepianie, który – będąc premierem rządu – zyskał w Warszawie opinię bałaganiarza. Oczywiście w ustach i opiniach swoich rodaków, często niechętnych mu, jak np. minister Władysław Grabski. Za granicą, a zwłaszcza w USA, Paderewski miał opinię geniusza, był pierwszym celebrytą rodzącego się XX wieku. Wielcy tego świata słuchali tego, co miał do powiedzenia. Był polską gwiazdą w świecie nie tylko kultury i sztuki, ale także elit politycznych i finansowych.

Druga misja wojskowa w Ameryce gen. Józefa Hallera. W środku widoczny także I.J. Paderewski; Nowy Jork, 23 marca 1918 r.
Narodowe Archiwum Cyfrowe

Zręczny dyplomata i przyjaciel prezydenta Wilsona

Paderewski umiał wykorzystać swoją sławę dla interesu politycznego Polski. Przewidział, że Stany Zjednoczone zostaną mocarstwem po I wojnie światowej (bo przed nią na pewno nim nie były – USA posiadały tylko korpus ekspedycyjny wojska na granicy z Meksykiem pod dowództwem gen. Pershinga, liczący zaledwie 30 tys. żołnierzy). Stany Zjednoczone nie miały wrogów obok swoich granic, nie potrzebowały więc wielkiej armii, a konstytucja zabraniała uczestnictwa w obcych wojnach. Jednak akty zbrodni niemieckich w czasie I wojny – np. zatapianie przez łodzie podwodne statków pasażerskich na oceanie – wzbudziły gniew w Amerykanach i popchnęły USA do wojny w obronie wartości europejskich.

Amerykanie uruchomili gigantyczny przemysł wojenny, zbudowali czołgi, łodzie podwodne i broń, działa i karabiny. Wyposażyli armię brytyjską w amunicję, bo Anglicy w roku 1916 nie mieli już z czego strzelać do Niemców. W końcu Ameryka przerzuciła statkami 1,1 mln żołnierzy do Europy i rozstrzygnęła o zwycięstwie na froncie. Wreszcie armia pruska padła i podpisano bezwarunkowe zawieszenie broni. Rosja upadła wcześniej i została opanowana przez bolszewików. Skorzystała na tym Polska.

Gdy Paderewski poznał prezydenta Woodrowa Wilsona, był tak sławnym artystą, że to prezydent USA był zaszczycony, że spotkał znakomitego muzyka. Wilson niezwłocznie zaprosił Paderewskiego do Białego Domu. Trwała I wojna światowa, był 1916 rok i ważyło się wtedy, czy Ameryka przystąpi do wojny. Z pomocą najważniejszego doradcy ds. zagranicznych płk. House'a Paderewski przedstawił efektownie prezydentowi swoją wizję odrodzenia Polski i uciemiężonych narodów Europy Wschodniej.

Prezydent Wilson, idealista, będąc pod wielkim wrażeniem jego wizji, poprosił Paderewskiego o opracowanie planu ładu pokojowego w Europie Środkowej po wojnie. Ignacy Paderewski sporządził nawet przyszłą mapę Polski, oczywiście, mając na myśli Królestwo Polski przed zaborami. Mimo że było to nierealne, zrobiło wrażenie. Jak twierdzi wybitny angielski historyk polskiego pochodzenia Adam Zamoyski, każda epoka potrzebuje swojego lidera, symbolu, a kraj – przywódcy. Takim mężem opatrzności dla Polski stał się Ignacy Paderewski. Był sławny, powszechnie go podziwiano i szanowano, dlatego budził zaufanie. Tylko taki człowiek mógł reprezentować Polskę i polskie interesy w Wersalu podczas konferencji pokojowej. Naczelnik Józef Piłsudski powierzył Ignacemu Paderewskiemu rolę przewodniczącego polskiej delegacji.

Autor jest reżyserem i scenarzystą filmowym. Przygotowuje film i serial TV zatytułowany „Paderewski". Był m.in. scenarzystą serialu „Kariera Nikodema Dyzmy".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA