fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Jak Ławrientij Beria chciał rozbić ZSRR

Na pierwszym planie: Ławrientij Beria ze Swietłaną, córką Stalina
AFP
Były szef sowieckiej bezpieki po śmierci Stalina zaczął wdrażać plan, który mógłby doprowadzić do upadku komunizmu w Europie już w latach 50.

Do partyjnej centrali w Moskwie napływały listy od zaniepokojonych towarzyszy z prowincji. Skarg było całe mnóstwo, a najczęściej skarżyli się Rosjanie. „Jestem starym bolszewikiem. Nie rozumiem jednej rzeczy. Co się dzieje w naszym kraju? Na Białorusi jesteśmy świadkami prawdziwego pogromu rosyjskich kierowników. Zewsząd są wyrzucani... z MWD, z urzędów miejskich, z Komsomołu. (...) Wkrótce już nie będzie Związku Radzieckiego, lecz 16 republik!". „Rosjanie nie mają już pracy w Mołdawii... Zostali doprowadzeni do tego, że wyrzekają się swojej rosyjskiej, ukraińskiej czy żydowskiej narodowości, żeby przyjąć mołdawską". „Urzędnikom organów sprawiedliwości zaproponowano opuszczenie regionu w ciągu tygodnia. (...) Ludność kieruje pod naszym adresem wrogie lub obraźliwe uwagi. Na przykład: »Moskale! wynoście się stąd, wasza władza się skończyła, teraz my będziemy budować naszą Ukrainę«" – tysiące takich listów przysyłano z prowincji wiosną 1953 r., czyli w czasie, gdy Ławrientij Beria sprawował faktyczną władzę w ZSRR. „Prowokator Beria chciał spowodować pęknięcie, które pozwoliłoby mu doprowadzić do rozpadu Związku Sowieckiego" – otwarcie przyznawał po latach Wiaczesław Mołotow, sowiecki minister spraw zagranicznych. „Chciał zjednoczyć nacjonalistów przeciw Rosjanom. Wrogowie partii komunistycznej zawsze stawiali na walkę między narodowościami i od tego właśnie zaczął Beria" – wspominał przywódca ZSRR Nikita Chruszczow.

Otwieranie bram Gułagu

Po śmierci Stalina obowiązki premiera ZSRR i pierwszego sekretarza partii komunistycznej wziął na siebie bezbarwny aparatczyk Gieorgij Malenkow. Wszyscy wiedzieli jednak, że jest on tylko figurantem, za którym stoi grupa wysokiej rangi partyjnych szych, w której najwięcej do powiedzenia mieli Beria i Chruszczow. Beria był przy tym postrzegany jako faktyczny następca Stalina. Kierował wszak bezpieką – połączonym Ministerstwem Spraw Wewnętrznych (MWD) i Ministerstwem Bezpieczeństwa Państwowego (MGB). W systemie totalitarnym szef bezpieki ma zazwyczaj więcej władzy od partyjnych biurokratów. Z władzy tej Beria korzystał niemal bez ograniczeń.

Jedną z pierwszych jego decyzji była wielka amnestia dla więźniów Gułagu. Pod koniec marca 1953 r. wypuścił na wolność 1,2 mln spośród 2,5 mln ludzi zamkniętych w sowieckich obozach. Amnestia objęła również cudzoziemców, a Beria osobiście wykreślił z projektu uchwały amnestyjnej artykuł wyłączający z niej „przestępców wojennych". Więzienny reżim dla pozostałych złagodzono. Od tej pory mogli dostawać paczki, prowadzić korespondencję, przyjmować wizyty. Gdy w łagrach doszło do serii buntów, Beria kazał wysłać na miejsce nie ekspedycje pacyfikacyjne, ale negocjatorów (bunty krwawo stłumiono dopiero po obaleniu Berii). Przygotowywał się do całkowitej likwidacji systemu gułagów. Uzasadniał to przyczynami ekonomicznymi. Konieczność utrzymania armii 300 tys. strażników sprawiała, że praca więźnia była droższa od pracy robotnika fabrycznego, a przy tym często pozbawiona sensu ekonomicznego.

Daleko idące zmiany wprowadzono w całym systemie represji. Na początku kwietnia Beria zabronił w tajnym okólniku skierowanym do MWD stosowania tortur przeciwko podejrzanym. Przygotowywano też reformę kodeksu karnego, a także znaczne poluzowanie systemu paszportów wewnętrznych. Jednocześnie zmniejszono podatki dla chłopów i przygotowywano się do wydzielenia im indywidualnych działek z kołchozów. Poluzowano również cenzurę. Według relacji Sergo Berii, jego ojciec chciał, by w Rosji wkrótce zaczęto wydawać zachodnią literaturę piękną i książki naukowe. Do obiegu miały trafić dzieła krajowych i zagranicznych klasyków, na które był dotychczas zakaz cenzorski. W ZSRR miały być wydane także dzieła Trockiego. Beria planował również zwołanie na Kaukazie wielkiego kongresu destalinizacyjnego. Miała powstać komisja badająca prawdziwy przebieg II wojny światowej. Planowano też likwidację cmentarza pod murem Kremla oraz Mauzoleum Lenina.

W służbach wywiadowczych doszło do kadrowego trzęsienia ziemi. Do Moskwy wezwano aż 150 zagranicznych rezydentów, a większość z nich odwołano. Zlikwidowano Oddział Pierwszy mający zajmować się zamachami na zachodnich przywódców, a także wydział specjalny ds. nielegałów. Siedmiokrotnie zmniejszono personel I Zarządu Głównego odpowiedzialnego za wywiad. Połączono wydział amerykański z wydziałem brytyjskim, dezorganizując pracę obu jednostek. W kwietniu i maju odwoływano do Moskwy doradców MWD z krajów „demokracji ludowej". Ich następcy zostali powołani bez konsultacji z KC. Personel MGB w NRD został zmniejszony siedmiokrotnie. W czerwcu zredukowano stan osobowy straży granicznej o 22,7 tys. ludzi. Zmniejszono sieć posterunków granicznych i eksperymentalnie otwarto granicę między Ukrainą zakarpacką a Czechosłowacją. Przez dwa dni można było ją przekraczać bez przepustek.

Narodowy ferment

Jednocześnie bezpieka zaczęła kampanię wymierzoną w lokalnych sekretarzy partyjnych. Poligonem doświadczalnym dla eksperymentów politycznych stały się zachodnie republiki ZSRR. Beria wysłał na Ukrainę swoich zaufanych funkcjonariuszy: Mieszyka i Milsztajna, którzy szybko zebrali dowody korupcji i nieudolności lokalnych przywódców partyjnych. Na czerwcowym plenum ukraińskiej organizacji partii komunistycznej poddano jej przywódców słownemu linczowi. Zarzucano im nieznajomość języka ukraińskiego i lokalnych warunków, zniechęcanie do siebie inteligencji, krzywdzenie chłopów i wzmacnianie podziemia w wyniku nadmiernie okrutnych działań wymierzonych w Ukraińców. Wysłannicy Berii przekonywali, że antysowieccy partyzanci nie powinni być traktowani jako wrogowie, tylko jako ludzie, których jeszcze nie przekonano do dobrodziejstw ustroju sowieckiego. Mieszyk podczas spotkania z jedną z organizacji partyjnych mówił, że nie ma nic złego w słuchaniu BBC i Głosu Ameryki i zachęcał do czytania „Historii Ukrainy" autorstwa Mychajła Hruszewskiego. Zabroniono ukraińskiemu MWD aresztować członków ukraińskiej organizacji nacjonalistycznej OUN bez zgody ministra lub wiceministra bezpieki, chyba że złapano by ich na gorącym uczynku. Podobne działania zostały wdrożone na Litwie, Łotwie i Białorusi. I tak np. wysłani na Litwę współpracownicy Berii krytykowali miejscowe kierownictwo partyjne za prześladowania Kościoła katolickiego.

W maju i czerwcu 1953 r. trwała w zachodnich republikach antyrosyjska czystka. Tylko z Łotwy w czerwcu odwołano 107 rosyjskich aparatczyków. Zlikwidowano regiony wewnątrz republik, pozbawiając pracy ponad 100 tys. biurokratów. „Po raz pierwszy w historii naszego wielonarodowego państwa doświadczone kadry oddane naszej Partii są zwalniane tylko z tego powodu, że są Rosjanami", żalił się pierwszy sekretarz partii na Białorusi Patoliczew. Na początku czerwca władze republik dostały polecenie przywrócenia językom narodowym statusu języków urzędowych. W Estonii, na Łotwie i w Mołdawii wszyscy urzędnicy MWD zostali wymienieni w ciągu jednego dnia. Zwolniono Rosjan, przyjęto lokalnych funkcjonariuszy. W czerwcu MWD kazało rozbroić aktywistów partyjnych na litewskiej prowincji, co narażało ich na śmierć z rąk podziemia. Litwę opuszczały rodziny rosyjskich oficerów, a w sklepach personel udawał, że nie rozumie po rosyjsku. Kołchozy rozpadały się samoczynnie. 6 czerwca portrety Lenina i Stalina w urzędach zostały zastąpione portretami książąt: Kiejstuta i Witolda.

Rozpoczęły się poufne negocjacje z podziemiem antykomunistycznym. W czerwcu Beria wezwał na przesłuchanie do swojego gabinetu niedawno aresztowanego przywódcę litewskiej partyzantki Jonasa Žemaitisa. Žemaitis wyszedł z tego przesłuchania pełen euforii i mówił rodzinie, że „teraz już nic nie będzie tak, jak dawniej". Beria rzekomo zaproponował mu stanowisko premiera przyszłego rządu litewskiego. Beria spotkał się również z abp. Józefem Slipyjem, z którym omawiał reaktywację Kościoła unickiego.

Pod koniec maja Mieszyk nakazał M. Szrachowi, byłemu wiceprzewodniczącemu ukraińskiej Centralnej Rady z czasów Petlury, przygotowanie planu działań mającego doprowadzić do pogodzenia ukraińskiego podziemia z władzą. Beria omawiał później ze Szrachem kwestię utworzenia legalnego ośrodka OUN na Ukrainie.

Proces zmian uruchomiono również w krajach satelickich. Najbardziej dynamicznie przebiegał on na Węgrzech, gdzie stanowisko premiera stracił jeden z najobrzydliwszych stalinowskich wasali – Mátyás Rákosi (własc. Mátyás Rosenfeld). Beria powiedział mu wprost: „Towarzyszu Rákosi, słyszeliśmy, że na Węgrzech panowali sułtan turecki, cesarze habsburscy, chan tatarski i król polski, ale nie słyszeliśmy, żeby na Węgrzech królem był Żyd. A wy zdaje się do tego dążycie. Otóż przyjmijcie do wiadomości, że my do tego nie dopuścimy". Innym razem powiedział mu: „Co wy tu jeszcze robicie? Nadal jesteście premierem rządu węgierskiego?". Czekiści wyrzucili ponoć Rákosiego z jego gabinetu kopniakami w tyłek. Stanowisko po nim przejął Imre Nagy – człowiek Berii, późniejszy bohater antykomunistycznego powstania z 1956 r.

W NRD szykowało się odwołanie lokalnego stalinowskiego tyrana Waltera Ulbrichta, którego Beria szczerze nie znosił. W czerwcu, by podgryźć Ulbrichta, enerdowska tajna policja Stasi sprowokowała robotnicze zamieszki, które wymknęły się jej spod kontroli i przekształciły w powstanie antykomunistyczne. W planach było zwołanie konferencji czterech mocarstw poświęconej kwestii zjednoczenia Niemiec. Szef Stasi Wilhelm Zaisser mówił swojemu zastępcy Erichowi Mielke, że ZSRR może zgodzić się na wolne wybory w NRD i wycofanie swoich wojsk.

Przygotowanie zamachu stanu

Reformy wprowadzane przez Berię napotykały na poważny opór – zarówno wśród partyjnych aparatczyków, jak i wśród części funkcjonariuszy bezpieki. Jego resort spraw wewnętrznych został stworzony z połączenia dwóch ministerstw: MWD i MGB, które wcześniej ostro ze sobą rywalizowały. Lokalni szefowie MWD byli często mocno związani z miejscowymi sitwami partyjnymi, a reformy Berii były dla tych koterii śmiertelnym zagrożeniem.

Do Chruszczowa, Malenkowa i Nikołaja Bułganina dochodziły coraz częściej sygnały o podejrzanych działaniach Berii. Chruszczow był szczególnie zaniepokojony zmianami wprowadzanymi na Ukrainie, czyli w jego dawnej domenie partyjnej. Sygnały ostrzegawcze napływały również z zagranicy. MWD otrzymała od swojego agenta działającego na Zachodzie informację, że jeden z przywódców ZSRR jest w kontakcie z zachodnimi służbami wywiadowczymi. Nadzór nad sprawą objął bezpośrednio Beria i kazał założyć podsłuchy członkom KC. W ten sposób jego ludziom udało się nagrać pijanych Chruszczowa i Bułganina zastanawiających się nad tym, jak pozbyć się Berii. Sam Beria też był jednak nagrywany. Piotr Dieriabin, funkcjonariusz sowieckich tajnych służb, który w 1954 r. zbiegł na Zachód, twierdził, że Berię podsłuchiwał jego zastępca, były minister spraw wewnętrznych Siergiej Krugłow. Dieriabin uważał także, że Beria był bliski ostatecznej rozprawy ze swoimi partyjnymi wrogami. Żona Dieriabina słyszała od zastępcy sekretarza partii w Abchazji, że dojdzie w ZSRR do „nocy św. Bartłomieja" (nawiązanie do rzezi hugenotów w Paryżu w nocy z 23 na 24 sierpnia 1572 r.). Beria żartował sobie natomiast w gronie rodzinnym, że zbuduje w Abchazji dacze dla kierownictwa partyjnego, które będą otoczone drutem kolczastym, a miejscowi będą przychodzić i oglądać internowanych dygnitarzy „jak małpy w zoo".

Według Sergo Berii marszałek Gieorgij Żukow proponował jego ojcu użycie wojska do zamachu stanu, podczas którego wyeliminowaliby Chruszczowa oraz innych partyjnych wrogów. Żukow ostrzegał, że Chruszczow coś knuje: „Od lat żyjesz w Rosji, a mimo to nie znasz Rosjan. Nie doceniasz tych ludzi. To łajdaki, którzy nic nie rozumieją. Dla nich jedyny liczący się argument to pałka, a jedyna metoda to fakt dokonany" – mówił „marszałek zwycięstwa". Beria wierzył jednak w swoją szczęśliwą gwiazdę. Przeszedł przez tyle czystek i dziejowych zawirowań, przeżył sześć zamachów na swoje życie, dlatego nie bał się śmierci i był przekonany, że uda mu się doprowadzić swój plan do końca.

Pozbawiony grobu

Oficjalna wersja mówi, że Beria został aresztowany na Kremlu 26 czerwca 1953 r., postawiony przed sądem, skazany na śmierć i rozstrzelany pod koniec 1953 r. Tyle że istnieje aż sześć wariantów tej oficjalnej historii. I każda z tych wersji jest rażąco sprzeczna z innymi. Najczęściej przyjmuje się, że Berię osobiście aresztował marszałek Żukow. Z tym że Żukow ostro zdementował to w rozmowie z Sergo Berią. – Gdyby twój ojciec żył w trakcie potępiającego go plenum z 2–7 lipca, to sprawy potoczyłyby się inaczej – zadeklarował Żukow. Podobnie enigmatycznie wypowiadał się Anastas Mikojan, partyjny weteran, który przetrwał w KC od czasów Lenina do Breżniewa. Mówił, że Beria wygrałby z Chruszczowem, gdyby w lipcu żył. Dwóch ludzi z sowieckich najwyższych elit było więc przekonanych, że Beria w lipcu był już martwy.

Sergo Beria po raz ostatni widział się z ojcem 26 czerwca 1953 r. wczesnym rankiem. Razem zrobili sobie krótki spacer po okolicach daczy. O 8.00 syn Berii pojechał do pracy. Godzinę później Ławrientij Beria wyruszył do Moskwy. Około 13.00 do Sergo Berii zadzwonił znajomy tatarski lotnik (mający zadanie wywieźć rodzinę Berii za granicę, gdyby coś się stało). Krzyczał do słuchawki: „Twój ojciec nie żyje, wasz dom jest otoczony. Przygotowałem samolot, zjawię się po ciebie i przetransportujemy cię w bezpieczne miejsce". Sergo nie chciał jednak uciekać. Obawiał się o los swojej ciężarnej żony. Po południu zawieziono go do domu w Moskwie przy ulicy Kaczałowa. Zauważył, że drzwi są rozbite, a okna w sypialni ojca podziurawione kulami. Gosposia oraz reszta służby mówili mu, że ojciec został wyniesiony z domu na noszach. Relację tę po wielu latach potwierdził generał A. J. Wiedienin. Jako młody funkcjonariusz bezpieki został w czerwcu 1953 r. wezwany do gabinetu Krugłowa i powiadomiony, że Beria szykuje zamach stanu. Rozważano likwidację szefa bezpieki za pomocą wypadku samochodowego, ale ostatecznie zdecydowano się na szturm jego rezydencji. Wiedienin pozostawał na zewnątrz budynku, ale słyszał strzelaninę w środku. Widział później, jak z domu wynoszono trzy trupy i był przekonany, że Beria został wówczas zabity.

Późniejszy proces Ławrientija Berii był dziwacznym przedstawieniem, nawet jak na sowieckie standardy. Biorący w nim udział prokurator Cariegradski powiedział Sergo Berii, że nigdy nie miał okazji przesłuchać głównego oskarżonego, a protokoły z jego przesłuchań musiał skompilować z zeznań setek świadków. Były przewodniczący Rady Najwyższej Szwernik zasiadał w składzie sędziowskim podczas procesu i stwierdził, że ani razu nie widział wówczas Berii. Inny członek składu sędziowskiego, Michajłow, też powiedział Sergo Berii: „Nie widzieliśmy twojego ojca żywego". Inne relacje mówią, że Beria siedział na ławie oskarżonych, ale miał cały czas na głowie kapelusz i twarz owiniętą szalikiem.

Szopkę z procesem odegrano jednak, by wytłumaczyć partyjnym kadrom, jakim to „gadem i prowokatorem" był obalony następca Stalina. Berii zarzucono zdradę, terroryzm i nadużycia władzy. Szczegółowo badano okoliczności jego przeniknięcia do ruchu bolszewickiego, epizody wojenne i kontakty z gruzińską emigracją antykomunistyczną. W trakcie dochodzenia ustalono, że Beria utrzymywał kontakty z 14 obcymi służbami wywiadowczymi. Im bardziej się jednak zagłębiano w sprawę, tym mocniej spadał zapał do jej drążenia. Dochodzono bowiem do ustaleń totalnie kompromitujących partię, bezpiekę i cały system sowiecki (szok wywołało choćby odkrycie, że wciąż nie usunięto ładunków wybuchowych zamontowanych w daczach przywódców partyjnych na jesieni 1941 r., na wypadek wkroczenia Niemców do Moskwy). Przestawiono więc podczas procesu akcenty na sprawy obyczajowe.

Dziesiątki kochanek Berii zeznawało, że zostały przez niego „zgwałcone". Wiele z nich było wcześniej jego osobistymi agentkami i teraz ratowało skórę, zeznając przeciwko swojemu dawnemu szefowi. Z ich zeznań wynikało zazwyczaj, że „gwałt" polegał na tym, że Beria zapraszał je na kolację, a później dawał im „wybór", czy chcą się z nim przespać.

Chruszczowowska propaganda zrobiła później z Berii pedofila o sadystycznych skłonnościach, ale w aktach śledztwa pojawiło się tylko jedno świadectwo dotyczące seksu z nastolatką. Walentina Drozdowa napisała do prokuratora Rudenki, że została „zgwałcona" przez Berię w 1949 r., gdy miała 16 lat. „Wróg ludu Beria został zdemaskowany. Pozbawił mnie radości dzieciństwa i młodości, wszystkiego, co dobre w życiu radzieckiej młodzieży. Proszę was o włączenie do listy jego zbrodni moralnego zepsucia tego uwodziciela dzieci". Później wyszło jednak na jaw, że oboje prowadzili przez kilka lat romans. Beria zapłacił jej za aborcję, ale później mieli nieślubną córkę, do której był on bardzo przywiązany.

Proces trwał od 18 do 23 października i był transmitowany na Kreml. W składzie sędziowskim zasiadało osiem osób, w tym tylko dwóch prawników, ale za to obok nich marszałek Iwan Koniew oraz generał Moskalenko. Oczywiście sędziowie orzekli wyrok śmierci. Został on rzekomo wykonany 23 grudnia 1953 r. o godzinie 19.50 przez generała Pawła Batickiego. Sergo Beria uważa, że zastrzelono wówczas aktora odgrywającego rolę jego ojca na procesie. Na akcie zgonu Berii nie ma podpisu lekarza, choć podpis ten figuruje na aktach zgonu rozstrzelanych tego samego dnia współpracowników byłego szefa bezpieki. Nie ma też aktu spalenia zwłok, choć jest on w przypadku innych rozstrzelanych. Ławrientij Beria nie ma grobu i nie wiadomo, co się stało z jego zwłokami albo prochami. Prenumeratorom „Encyklopedii sowieckiej" kazano już w lipcu 1953 r. wydrzeć strony, na których znajdowało się hasło „Beria". /©?

Korzystałem m.in. z książek: Françoise Thom „Beria. Oprawca bez skazy", Sergo Berii „Beria mój ojciec. W sercu stalinowskiej władzy", Abdurachmana Awtorchanowa „Zagadka śmierci Stalina. Spisek Berii" oraz Romana Brackmana „The Secret File of Joseph Stalin: A Hidden Life".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA