fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Bogusław Sonik o zamordowaniu Stanisława Pyjasa

Bogusław Sonik
Fotorzepa, Piotr Guzik
Rozmowa z Bogusławem Sonikiem, współzałożycielem krakowskiego SKS, posłem PO

Rzeczpospolita: 40 lat temu, w nocy z 14 na 15 maja 1977 roku, w Krakowie w reakcji na zamordowanie przez bezpiekę Stanisława Pyjasa powstał Studencki Komitet Solidarności. Jak zapamiętał pan tamte wydarzenia?

Bogusław Sonik: Bezpieka próbowała zatuszować okoliczności śmierci Staszka Pyjasa, gazety krakowskie nie wyraziły zgody na zamieszczenie nekrologów. Zrodził się w nas sprzeciw. Nie mogliśmy pozwolić na to, by śmierć Staszka nie odbiła się echem. Podjęliśmy decyzję o bojkocie juwenaliów. Odtąd nie oglądaliśmy się na nic. Wyszliśmy na ulice, drukowaliśmy ulotki, afisze. W nocy z 14 na 15 maja zdecydowaliśmy, że jeżeli nie chcemy, by nas wyizolowano, zastraszono, to musimy założyć SKS, w ramach którego domagaliśmy się wolności.

Jak media relacjonowały „czarne juwenalia"?

Ukazały się artykuły w tonacji, że „warszawscy gracze" politycznie wykorzystali młodzież i śmierć studenta. Ale niedługo potem bardzo mocne słowa padły z ust kard. Karola Wojtyły, który wziął nas w swoją obronę, mówiąc, że chcemy upamiętnić śmierć kolegi, a prasa kłamie.

Podczas obchodów 40-lecia powstania SKS prezydent Andrzej Duda powiedział, że Solidarność narodziła się w Krakowie, że m.in. dzięki wam mógł powstać NZS i Solidarność.

Nie szedłbym aż tak daleko. Prawdą natomiast jest to, że w maju 1977 po raz pierwszy w przestrzeni publicznej została użyta nazwa „Solidarność". Dotychczas ruchy opozycyjne mówiły o obronie, np. KOR czy ROPCiO. My mówiliśmy o tym, że wolność trzeba solidarnie wywalczyć. W okresie od maja '77 do sierpnia '80 kształtowała się nasza zdolność opozycyjna, nabywaliśmy umiejętności działania, dawania oporu bezpiece. W sierpniu 1980 roku wiele osób z SKS znalazło się w stoczni.

Po 1989 r. wasze drogi się rozeszły.

Chcieliśmy wolnej, demokratycznej, pluralistycznej Polski i to się spełniło. Każdy z nas może teraz realizować się w sferach, które mu odpowiadają. Ale podziały wokół polityki bieżącej nie mogą spowodować, że nie będziemy ze sobą rozmawiać czy nie podamy sobie ręki. Myślę, że jednak udało nam się zachować pewną jedność. W końcu przeżyliśmy wspólnie najważniejszy okres w życiu. ©?

—rozmawiał Łukasz Lubański

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA