fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Reżim gen. Franco to nie rządy Bieruta

materiały prasowe
Rozmowa: dr hab. Paweł Skibiński, historyk, wykładowca UW, autor książki „Państwo gen. Franco: ustrój Hiszpanii w latach 1936-1967”.

Hiszpański parlament na wniosek socjalistów domaga się od rządu przeniesienia szczątków gen. Franco z mauzoleum w Dolinie Poległych. Nie jest to pierwsza taka próba.

Jest to spór wyłącznie ideologiczny. W Hiszpanii próbuje się, czynią to przede wszystkim siły lewicowe, zmanipulowaną dyskusją historyczną zastąpić poszukiwania rozwiązań współczesnych problemów kraju. Hiszpania przeżywa przecież bardzo poważne problemy demograficzne, imigracyjne, boryka się z eskalacją tzw. peryferyjnych nacjonalizmów – katalońskiego i baskijskiego – a także ma poważne problemy mentalne.

Mentalne?

Hiszpanie są w większości pesymistami, przekonanymi o stagnacji swego kraju. Młodzi mają poczucie braku możliwości rozwoju. Jest to raczej przesadzone, ale zarazem świadczy o kryzysie samoświadomości. Tak więc sugerowanie przez socjalistów, że zmiana miejsca pochówku szczątków gen. Franco pomoże w rozwiązaniu tych problemów, jest nieporozumieniem. Zresztą w Hiszpanii nie ma siły politycznej, która by wspierała pozytywną pamięć o frankizmie, choć całe społeczeństwo korzysta z owoców tego okresu. Tak więc mamy tu do czynienia z rodzajem hipokryzji tamtejszej klasy politycznej

Hiszpanie mają problem z rozliczeniem się z przeszłością?

Od śmierci gen. Franco minęło ponad 40 lat. Większość mieszkańców kraju dorastała już po okresie frankistowskim. Przeciętny Hiszpan pozbawiony jest możliwości głębszej refleksji na temat bilansu frankizmu, gdyż edukacja jest jednostronnie nakierowana na krytykę tamtego okresu. Dlatego jest on bardziej krytyczny wobec gen. Franco niż większość historyków.

Moim zdaniem ta jednostronna krytyka jest w dużej mierze niesprawiedliwa. Można mieć różne zdania o gen. Franco, ale pamiętajmy, że okres jego rządów był czasem prężnego rozwoju Hiszpanii. W latach 70. XX w. hiszpańska gospodarka była drugą po japońskiej gospodarką świata pod względem tempa wzrostu.

Niestety, o Franco często mówi się z pominięciem faktów. Weźmy opinie na temat miejsca jego pochówku. Rzekomo wykorzystano niewolniczą pracę więźniów republikańskich przy budowie mauzoleum w Valle de los Caidos. To nie jest prawdą. Po wojnie domowej istniał specjalny system łagodzenia kar więzienia poprzez pracę przy budowie mauzoleum, które miało być symbolem pojednania. Za jeden dzień takiej pracy więźniowi były darowane bodaj trzy dni więzienia. Większość prac realizowana była zresztą przez zwykłe firmy budowlane.

W Polsce emocje budzi Aleja Zasłużonych na Powązkach, przy której spoczywa wierchuszka komunistycznego systemu.

Zwróćmy uwagę, że jest zasadnicza różnica między Polską i Hiszpanią. Reżim gen. Franco nie zniewolił totalitarnie społeczeństwa, a nawet doprowadził do jego rozwoju. W Polsce reżim komunistyczny był oparty na ingerencji sowieckiej, która doprowadziła do regresu kraju. Gen. Franco reprezentował Hiszpanów, a przynajmniej znaczną ich część. A taki Bierut przez długi czas był agentem sowieckich służb specjalnych – nie był to polityk reprezentujący społeczeństwo. Trzeba o tym pamiętać. Rządzący w naszym kraju komuniści zawłaszczyli przestrzeń publiczną i chowali zbrodniarzy w miejscu, które miało być przeznaczone dla osób najbardziej zasłużonych dla narodu.

Dziś trzeba mówić jasno, kto był zdrajcą, a kto bohaterem. Natomiast nie czuję się upoważniony, by proponować konkretne rozwiązania dla konkretnych cmentarzy. Być może wystarczyłoby wykonać ruchy symboliczne, a nie fizyczne, np. zmienić nazwę tej alei i zamieścić informacje, kim byli spoczywający w tym miejscu winowajcy zbrodni.

Jak pan ocenia incydent z namalowaniem słowa „kat” na grobie Bolesława Bieruta?

Nie popieram niszczenia grobów. Pamiętam także, że w przeszłości tego rodzaju akty wandalizmu były wykorzystywane jako prowokacje komunistycznych służb specjalnych. Być może jednak, gdyby była przy grobie tablica informująca, kim był Bierut i ile ofiar pochłonęła działalność państwa totalitarnego w okresie jego prezydentury to do incydentu w ogóle by nie doszło.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA