fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Senacki wyłom w dezubekizacji

Fotorzepa
Komisja podjęła decyzję korzystną dla byłych funkcjonariuszy SB. To znak zmian, czy wypadek przy pracy?

„Służąc Ojczyźnie i polskiemu społeczeństwu, oddałem służbie w Policji, w wolnej demokratycznej Polsce, najlepsze lata swojego życia. Kiedy wychodziłem z domu do służby, czy wyjeżdżając kolejny raz na misję, moja żona i dzieci nie wiedziały, czy wrócę z nich cały i zdrowy" – napisał do Senatu były funkcjonariusz policji. Brał udział w misjach pokojowych w Bośni i Hercegowinie oraz w Kosowie. Posiada status weterana służby poza granicami państwa, jednak w związku z tzw. ustawą dezubekizacyjną znacznie obniżono mu emeryturę.

Powodem był jego krótki epizod w służbach PRL, a konkretniej w Wojskowej Służbie Wewnętrznej, gdzie pracował w pionie prewencyjno-dochodzeniowym. Były policjant domaga się wyłączenia takich osób jak on spod działania ustawy dezubekizacyjnej, a w środę jego postulat wstępnie zaakceptowała senacka Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji. Znaczący udział w tej decyzji mieli senatorowie PiS.

Kontrowersyjne przepisy

Dotąd politycy PiS twierdzili, że ustawa działa bez zarzutu. Sejm uchwalił ją 16 grudnia 2016 roku w dramatycznych okolicznościach, gdy wskutek blokady sali obrad przez opozycję posłowie obradowali w Sali Kolumnowej. Ustawa przewiduje obniżenie emerytur i rent funkcjonariuszom i policjantom, którzy choć jeden dzień przepracowali w SB lub służbach specjalnych MON. Nowa wysokość świadczeń wynosi od 850 do 1700 zł. Obniżono je 39 tys. osób.

Ustawa od początku budzi spore kontrowersje, bo objęła też funkcjonariuszy, którzy w wolnej Polsce narażali życie, rozbijając gangi, zawodników resortowych klubów sportowych, a nawet twórców stosowanego do dziś systemu PESEL. Sąd Okręgowy w Warszawie, umocowany do badania odwołań, tego nie robi, bo czeka na rozpatrzenie swojego pytania prawnego przez Trybunał Konstytucyjny. – Do szefa MSWiA trafiło około 7 tys. wniosków o zmianę decyzji, jednak Joachim Brudziński swoich decyzji nie cofa. Nie działa żadna droga odwoławcza – mówi Andrzej Rozenek, polityk SLD, zaangażowany w walkę z ustawą.

Mimo to przedstawiciele MSWiA przekonywali dotąd, że ustawa jest konstytucyjna i przewiduje drogę odwoławczą. Podobną opinię przedstawił w środę na komisji senackiej dyrektor z MSWiA Patryk Paderewski. Senatorowie zagłosowali jednak za dalszymi pracami nad petycją.

I stało się tak za sprawą postawy senatorów PiS. W głosowaniu brało udział tylko czterech parlamentarzystów, po dwóch z partii rządzącej i opozycji. Padł jeden głos za prowadzeniem prac, jeden za zaprzestaniem i dwa wstrzymujące. Odrzucenia petycji chciał senator PiS Andrzej Mioduszewski, jednak wstrzymał się jego klubowy kolega Łukasz Mikołajczyk, co okazało się kluczowe dla losów petycji. – Autor petycji szczegółowo uzasadnił proponowane zmiany. Przedstawiciele MSWiA odnieśli się do zapisów petycji. Komisja wniosła o przedstawienie pisemnej opinii MSWiA. Ostateczną decyzję podejmę na kolejnym posiedzeniu komisji po zapoznaniu się z pisemną opinią MSWiA– mówi „Rzeczpospolitej" senator Mikołajczyk.

Czy petycja ma szanse przeistoczyć się w projekt nowelizacji? Nie wierzy w to Andrzej Rozenek. – Cokolwiek wydarzyłoby się na komisji, i tak ostatecznie zmiany zablokowałby PiS – mówi.

Zauważa, że Komisja ds. Petycji w Sejmie odrzuciła w 2018 roku niemal identyczną petycję od tego samego funkcjonariusza. W tym samym roku posłowie odrzucili też inicjatywę obywatelską, podpisaną przez 250 tys. osób, którą przedstawiał w Sejmie właśnie Rozenek. Jej celem było złagodzenie skutków ustawy dezubekizacyjnej.

Kampanijna wrzutka?

Zdaniem Rozenka decyzję komisji należy raczej traktować jako „przedwyborczą wrzutkę, mającą dać sygnał emerytom, że coś się zmieni". – Podobnie było przed wyborami samorządowymi, gdy pojawiła się opinia Biura Analiz Sejmowych, stwierdzająca częściową niekonstytucyjność ustawy – dodaje.

Również Andrzej Mioduszewski, senator PiS, który w środę głosował za odrzuceniem petycji, twierdzi, że ustawa nie zostanie zmieniona. – Trzeba poczekać na decyzję Trybunału Konstytucyjnego, która pokaże nam, czy coś trzeba zmienić. Być może zajmie się tym następny skład Senatu, bo obecna kadencja już się kończy – mówi.

Andrzej Rozenek przypomina, że organizacje zrzeszające służby mundurowe monitorują przypadki zgonów osób, objętych obniżką świadczeń. – 56 osób nie żyje w związku z wprowadzeniem tej ustawy w życie. To są zweryfikowane przypadki, obejmujące m.in. samobójstwa, zawały serca i wylewy krwi do mózgu. Robienie sobie żartów takich, jak PiS w tej komisji, jest po prostu nieludzkie – przekonuje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA