fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Dzwony i syreny na rocznicę powstania w getcie

Fotorzepa, Piotr Nowak
W samo południe w czwartek we wszystkich świątyniach obu stołecznych diecezji zabiją dzwony, by uczcić 75. rocznicę wybuchu Powstania w Getcie Warszawskim.

W mieście zawyją też syreny alarmowe. Nie tylko te należące do ratusza, ale też należące do wojewody. Po odmowie wojewody mazowieckiego taką decyzję podjęło w marcu MSWiA.

W czwartek przypada 75. rocznica wybuchu Powstania w Getcie Warszawskim. Metropolita warszawski, kardynał Kazimierz Nycz oraz biskup warszawsko-praski, bp. Romuald Kamiński, podpisali wspólny komunikat zlecający włączenie dzwonów w świątyniach obu diecezji.

Dzwony zostaną uruchomione 19 kwietnia o godzinie 12. Ale to nie wszystko. W mieście zawyją też syreny alarmowe.

O uhonorowanie uczestników powstania w getcie wystąpił krytyk teatralny i dziennikarz Mike Urbaniak, który wnioskował do wojewody, by tego typu zwyczaj stał się trwałym wyrazem upamiętniania żydowskiego zrywu.

Jednak jego wniosek został odrzucony przez wojewodę mazowieckiego Zdzisława Sipierę, który argumentował, że syreny włączane są po to, by sprawdzić, czy działają. Wojewoda na argument, że syreny od lat włączane są regularnie 1 sierpnia o godz. 17 skwitował, że to „przypadek".

W odpowiedzi na odmowę wojewody Sipiery prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz zadeklarowała, że w dzień wybuchu powstania włączone zostaną 54 syreny należące do miasta.

Strona rządowa zauważyła wówczas, że pomysł uruchomienia syren może zostać rozważony, jeśli pomysłodawca skieruje do MSWiA formalny wniosek. Tak się też stało. W połowie marca minister spraw wewnętrznych Joachim Brudziński, ze względu na okrągłą, 75 rocznicę i podniosły charakter uroczystości, zmienił decyzję wojewody. Wszystkie syreny zostaną uruchomione.

Obchody rocznicy powstania w getcie organizuje Muzeum Żydów Polskich POLIN. W rocznicę jego wybuchu rozdawane są żółte żonkile. Wiosną 1943 roku przed ostateczną likwidacją getta przebywający w nim Żydzi zdecydowali się na walkę.

W getcie działały wówczas Żydowska Organizacja Bojowa i Żydowski Związek Wojskowy. Początkowo Żydzi otwarcie wystąpili przeciwko siłom niemieckim. Później ukrywali się w bunkrach, kanałach i piwnicach, gdzie Niemcy tropili ich za pomocą psów.

Nierówna walka trwała kilka tygodni. Jako oficjalną datę jej końca przyjmuje się 16 maja 1943, kiedy Niemcy zrównali z ziemią budynek Wielkiej Synagogi przy ul. Tłomackie. Jednak ostatni etap walk na gruzach getta trwał nawet do lipca 1943 roku.

Jürgen Stroop, który dowodził wojskami niemieckimi podczas pacyfikacji getta w swoim raporcie napisał, że w czasie operacji zginęło prawie 14 tys. Żydów.

W czasie walk zginęło kilka tysięcy osób (od 5 do 7 tys.), szacuje się też, że około 5-6 tys. spłonęło żywcem, dlatego, że Niemcy szli podpalając dom po domu.  Poza tym ok. 50 tys. zostało wywiezionych do Treblinki.

Getto w Warszawie było największym tego typu miejscem w Europie. Przewinęło się przez nie nawet pół miliona więźniów. Cały teren dzielnicy żydowskiej po powstaniu spalono i zrównano z ziemią. Ostatni cywilni mieszkańcy getta ukrywali się na jego terenie jeszcze do 1944 roku.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA