fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o historii

300 lat Wielkiej Loży Anglii

Wielka Loża Anglii jest najstarszą na świecie obediencją wolnomularską. Jej wielkim mistrzem jest obecnie książę Kentu Edward.
East News
24 czerwca 1717 r. powstała Wielka Loża Londynu i Westminsteru, organizacja wolnomularska, która miała ogromny wpływ na historię imperium brytyjskiego.

W centrum Londynu znajduje się zaułek znany jako St. Paul's Churchyard. Na początku XVIII w. powstała tam typowa londyńska tawerna, w której odbywały się spotkania pewnego towarzystwa muzycznego o nazwie „Łabędź i lira". Z tego powodu złośliwi londyńczycy nazwali ją tawreną „Pod gęsią i rusztem". Nie wiedzieli, że jest to także miejsce spotkań przedstawicieli czterech lokalnych lóż masońskich Londynu. Przed 1716 r. pozostawały one ze sobą w konflikcie. Jedne gromadziły głównie zwolenników oranżystów, inne sprzyjały Stuartom. Dopiero 24 czerwca 1717 r. z inicjatywy pastorów Johna Theophilusa Desaguliersa i Jamesa Andersona dokonało się połączenie tych organizacji w Wielką Lożę Londynu i Westminsteru, zwaną później Wielką Lożą Anglii. Na wielkiego mistrza tej organizacji wybrano Anthony'ego Sayera. Z tej okazji dzień 24 czerwca, będący świętem Jana Chrzciciela, proklamowano najważniejszym świętem brytyjskich masonów.

17 stycznia 1723 r. ukazała się „The Book of Constitutions" Jamesa Andersona, zawierająca zbiór praw i obowiązków masonów. Londyńska organizacja stała się od tej pory „lożą matką" wszystkich odłamów masonerii w świecie anglojęzycznym. 12 lat po jej utworzeniu powstała także loża wolnomularska w Warszawie, do której należeli m.in. Stanisław Kostka Potocki, król Stanisław August Poniatowski, książę Józef Poniatowski, prymasi Polski Michał Jerzy Poniatowski i Gabriel Podoski. Z upoważnienia i inspiracji Wielkiej Loży Anglii założono w 1733 r. lożę w Bostonie i Wielką Lożę Massachusetts, a w 1734 r. 28-letni Benjamin Franklin został wielkim mistrzem loży w Pensylwanii.

Na przełomie XVII i XVIII wieku w Europie kontynentalnej zaznaczył się bardzo wyraźnie podział na protestancką północ i katolickie południe. W Wielkiej Brytanii dogasała walka o ustanowienie religii państwowej, a wstąpienie na brytyjski tron protestanta Jerzego I Hanowerskiego zakończyło ostatecznie wojny religijne pomiędzy katolicką Szkocją i Irlandią a protestancką Anglią. Masoneria, rekrutująca się głównie spośród przedstawicieli arystokracji angielskiej, opowiadała się zdecydowanie po stronie protestanckiej. Wolnomularze stanowczo występowali przeciw jakiejkolwiek formie zależności od papiestwa, choć należy podkreślić, że w 300-letniej historii Wielkiej Loży Anglii aż czterech wielkich mistrzów było wyznania rzymskokatolickiego. Obecnie wśród 250 tys. członków Wielkiej Loży jest wielu katolików. 14 czerwca 1967 r. w Royal Albert Hall odbyły się uroczystości dla uczczenia 250. rocznicy powstania Wielkiej Loży Londynu i Westminsteru. Centralnym ich punktem było nadanie godności wielkiego mistrza kuzynowi królowej Elżbiety II, księciu Kentu Edwardowi. Na tym stanowisku pozostaje on do dziś.

Śladami średniowiecznych murarzy

Na początku XVIII wieku miejscem spotkań londyńskiej masonerii były głównie tawerny. Tam przy kuflu piwa lub grogu prowadzono rozmowy o państwie, monarchii, prawach obywatelskich i religii. Formułowano myśli, hasła i idee nawołujące do tolerancji, ekumenizmu, swobody wyznaniowej, równości i braterstwa. Wywodzące się z tego towarzystwa liczne kluby wolnomularskie zaczęły odwoływać się do tradycji średniowiecznych bractw murarskich, które wznosiły potężne katedry i zamki. Angielscy masoni wprowadzili swoje stroje, w tym głównie fartuch masoński ozdobiony emblematami młotka murarskiego, kielni, cyrkla i węgielnicy. Budowniczowie epoki gotyku, którzy między sobą posługiwali się niezrozumiałym dla innych żargonem, tworzyli elitarne, otoczone tajemnicą grupy zawodowe. Ich sposób organizacji przejęli i zaadoptowali do swoich potrzeb wolnomularze. Były tam trzy stopnie wtajemniczenia zawodowego: terminator, czeladnik i mistrz. Ci średniowieczni murarze i architekci byli ludźmi wolnymi, stąd ich nazwa „free masons" (wolni murarze). Na czym polegała owa wolność? Niezależnie od miejsca, w którym pracowali, zawsze pozostawali poza kontrolą Kościoła i organizacji państwowych.

Polski historyk prof. Ludwik Hass w pracy „Wolnomularstwo" przytacza zapis zawarty w jednej z najstarszych konstytucji muratorów angielskich: „Każdy budowniczy ma obcych towarzyszy, kiedy przybywają do kraju, przyjąć i po przyjacielsku traktować i postawić do pracy, jeśli chcą pracować, jak jest obyczajem". W miejscowościach, w których wznosili swoje budowle, wolni murarze zajmowali wysoką pozycję społeczną. Tworzyli elitarne, zamknięte grupy, które surowo przestrzegały tajemnic zawodowych. Restrykcyjnie pilnowano, aby obliczenia i formuły budowlane stosowane przy wznoszeniu wielkich budowli sakralnych i zamków nie były nigdzie zapisywane. Sprawy techniczne omawiano na zamkniętych spotkaniach w warsztatach, do czego później nawiązywała koncepcja loży masońskiej – zamkniętego dla obcych pomieszczenia, w którym członkowie organizacji wygłaszali referaty nazywane „deskami". Owe „deski" nawiązywały do drewnianych budynków, w których prowadzono warsztaty, a więc szkolenia czeladników przez mistrza. Późniejsze „deski" wolnomularskie dotyczyły głównie kwestii kulturalnych, historycznych i filozoficznych. I podobnie jak w przypadku średniowiecznych warsztatów wolnych murarzy, tematem tabu były sprawy dotyczące religii i polityki. Wędrujący po Europie mistrzowie murarscy, nigdy nie rozmawiali o religii, aby nie dać inkwizycji pretekstu do ich aresztowania. Podobnie było z polityką. Liczył się ten klient, który dobrze płacił. Polityka była obszarem, którym budowniczowie się nie zajmowali.

Kościół i masoneria

Nie zmienia to oczywiście faktu, że obrzędy masonów nawiązują do rytuałów religijnych. Legenda o pierwszym budowniczym Wielkiej Świątyni Jerozolimskiej i przekazaniu Wielkiego Słowa Kamieniarskiego jest odtwarzana w obrzędach wolnomularskich III stopnia, przypominających obrzędowość religijną. Sami masoni twierdzą, że odwoływanie się do symboli biblijnych, Jerozolimy, Świątyni Salomona, tajemnicy Wielkiego Słowa Kamieniarskiego wiąże się ściśle z działalnością zakonu templariuszy i zagadką jego nagłego upadku w 1307 r. Rycerze Świątyni i ich dokonania w różnych dziedzinach życia stanowiły wielki postęp cywilizacyjny, przerwany brutalnie przez chciwego feudalnego władcę Filipa IV Pięknego i wyzutego z wszelkich zasad moralnych papieża Klemensa V.

Być może właśnie to programowe odwołanie do tradycji templariuszy spowodowało, że w 1738 r., 21 lat po utworzeniu Wielkiej Loży Anglii, Kościół katolicki uznał ją oficjalnie za wroga. Walkę z wolnomularstwem zapoczątkował papież Klemens XII, wydając bullę „In eminenti apostolatus specula". W następnych dziesięcioleciach powstało wiele kościelnych dokumentów antymasońskich, a 28 czerwca 1751 r. papież Benedykt XIV ogłosił bullę „Providas romanorum pontificum", która uznawała przynależność do loży za odstępstwo od wiary katolickiej.

Nie zmienia to faktu, że do wybuchu Wielkiej Rewolucji Francuskiej duchowieństwo w wielu krajach europejskich nie tylko nie zwalczało masonerii (np. we Francji), ale też często zajmowało w lożach ważne stanowiska. Znane są przypadki, że podczas uroczystości liturgicznych (najczęściej w czasie mszy żałobnych) duchowni nosili nawet masońskie emblematy.

13 września 1821 r. papież Pius VII wydał kolejną bullę antymasońską, skierowaną tym razem przeciw karbonariuszom, zwanym także węglarzami, którzy wprawdzie masonami nie byli, ale papież uznał ich za sektę masońską, ponieważ silnie wspierali zjednoczenie Włoch i likwidację Państwa Kościelnego. W tym samym roku z polecenia cara Aleksandra I zakazano w Królestwie Polskim działalności wolnomularskiej. Strach przed masonami, zapoczątkowany przez carycę Katarzynę Wielką, która postrzegała loże masońskie jako wylęgarnię nastrojów rewolucyjnych i antymonarchistycznych na miarę rewolucji francuskiej, rozlał się na wszystkie kraje znajdujące się w strefie wpływów Moskwy. Co ciekawe, w sąsiednich Prusach twórca potęgi tego państwa król Fryderyk II Wielki był zapalonym masonem i gorliwym czytelnikiem postępowej literatury oświeceniowej.

Występując zaciekle przeciw organizacjom wolnomularskim, Kościół zaczął przypisywać masonom wszelkie grzechy tego świata. Pojęcie „mason" nabrało w powszechnym obiegu skrajnie pejoratywnego znaczenia. Wreszcie w 1917 r. papież Benedykt XV ogłosił kanon 2335 kodeksu prawa kanonicznego, w którym można przeczytać: „Ci, którzy należą do sekty masońskiej lub innych tego rodzaju stowarzyszeń, które spiskują przeciwko Kościołowi lub prawowitym władzom cywilnym, wpadają tym samym w ekskomunikę zastrzeżoną Stolicy Apostolskiej".

Dopiero II sobór watykański (obradujący w latach 1962–1965) złagodził stanowisko Kościoła katolickiego wobec organizacji wolnomularskich. Ojcowie soborowi byli za to zaciekle atakowani przez zachowawczych konserwatystów katolickich, którzy w tej zmianie widzieli rękę szatana i... spisek masoński.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA