fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Raport Witolda Pileckiego nie trafi do szkół

Rtm. Witold Pilecki w 1940 r. trafił do Auschwitz. Tworzył tam m.in. siatkę konspiracyjną. Dla dowództwa AK napisał wstrząsający raport. Na zdj. dzieci rotmistrza Zofia Pilecka-Optułowicz i Andrzej Pilecki podczas otwarcia wystawy poświęconej ojcu.
Fotorzepa, Darek Golik
MEN odmawia umieszczenia raportu Witolda Pileckiego na liście lektur.

Rotmistrz Witold Pilecki (w 2013 roku pośmiertnie mianowany pułkownikiem) był jednym z najodważniejszych żołnierzy w historii Polski. Walczył w wojnie polsko-bolszewickiej, kampanii wrześniowej i powstaniu warszawskim, a za działalność konspiracyjną został zamordowany przez komunistów. Jego najbardziej znanym czynem był pobyt na ochotnika w obozie Auschwitz, w którym tworzył siatkę konspiracyjną, a później z niego uciekł.

Wspomnienia z obozu Pilecki spisał w „Raporcie Witolda" sporządzonym dla dowództwa AK. I choć jest to bezcenny dokument, umieszczenia go na liście lektur szkolnych nie chciał najpierw rząd PO, a teraz nie godzi się na to PiS.

O to, by „Raport Witolda" stał się lekturą, zabiega fundacja Paradis Judaeorum. Jej prezes Michał Tyrpa wysłał 10 lutego list w tej sprawie do szefowej MEN Anny Zalewskiej. – Był to już nasz piąty wniosek do MEN – mówi „Rzeczpospolitej".

Opisał Auschwitz

Przed rokiem pisaliśmy o odpowiedzi przygotowanej przez resort pod kierownictwem PO. Departament Jakości Edukacji odpisał, że listy lektur nie zmieni, jednak nie oznacza to, że „Raport Witolda" nie może być omawiany na lekcjach. „Lista lektur w podstawie programowej wskazuje wyłącznie niezbędne minimum. Nauczyciel nie tylko może, ale powinien decydować się na jej poszerzenie" – brzmiała odpowiedź.

Tym razem MEN do propozycji nie odniosło się nawet merytorycznie. W odpowiedzi wyliczyło obecne działania na rzecz reformy oświaty i poinformowało, że w drugiej połowie roku zostanie przygotowany projekt zmian podstawy programowej. Michał Tyrpa przypomina, że za rządów PO postulat wprowadzenia „Raportu Witolda" na listę lektur poparło kilku polityków PiS.

– Czuję zażenowanie postawą resortu edukacji. Okazuje się, że dobra zmiana głoszona w kampanii wyborczej pozostała przynajmniej w tej dziedzinie w sferze zapowiedzi – komentuje.

Jego zdaniem „Raport Witolda" powinien trafić na listę lektur, bo to wyjątkowo cenne świadectwo o Holokauście. Rotmistrz spędził w Auschwitz aż dwa i pół roku, dzięki czemu dokładnie opisał nie tylko strukturę obozu, ale też zmiany w jego funkcjonowaniu. Tyrpa dodaje, że w dodatku „Raport Witolda" jest wyjątkowo dobrze napisany.

– Gdyśmy nie wiedzieli, że to, o czym pisze Pilecki, jest prawdą, powiedzielibyśmy, że to świetna beletrystyka – zauważa.

Również poseł PiS Artur Górski twierdzi, że jest to pozycja „niezwykle ważna przy kształtowaniu postaw młodego pokolenia". W połowie marca wysłał on pismo do MEN, w którym poparł działania fundacji Paradis Judaeorum. Jego zdaniem odmowna decyzja ministerstwa wynika z faktu, że przygotowali ją „ci sami urzędnicy, którzy za poprzedniej władzy zajmowali się sprawą i starali się ją rozmyć".

Bez odpowiedzi

Poseł Górski sądzi, że resort wkrótce zmieni zdanie. – Nic mi nie wiadomo o tym, aby minister Anna Zalewska była przeciwko upowszechnianiu wśród młodzieży wspomnień rotmistrza Witolda Pileckiego. Gdyby tak było istotnie, byłoby to nierozsądne, szkodliwe dla Polski i PiS – uważa.

Bardziej sceptyczny jest Michał Tyrpa. Zauważa, że do uhonorowania Pileckiego nie palą się też inne urzędy, w których rządzi PiS.

– W grudniu pytaliśmy prezydenta, czy poprze ustanowienie Europejskiego Dnia Bohaterów Walki z Totalitaryzmem 25 maja, czyli w dniu męczeńskiej śmierci Pileckiego. Okazało się jednak, że list zaginął w kancelarii głowy państwa. Wysłaliśmy też pismo do ministra kultury Piotra Glińskiego w prośbą o wsparcie naszych starań o przyznanie rotmistrzowi miejsca w stałej ekspozycji Muzeum Holokaustu z Waszyngtonie. Nie doczekaliśmy się odpowiedzi – wylicza.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA