fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Instytut Pileckiego pokazuje pamiątki zbrodniarza

Fragment zbioru Diekena, który został zakupiony przez Instytut Pileckiego.
Instytut Pileckiego
Instytut Pileckiego kupił zbiór dokumentów i pamiątek osobistych po Diekenie – poruczniku żandarmerii niemieckiej, który 24 marca 1944 roku w Markowej wydał rozkaz zamordowania rodziny Ulmów.

Józef i Wiktoria Ulmowie oraz ich sześcioro dzieci zostali rozstrzelani wraz z dwoma rodzinami żydowskimi, którym udzielili schronienia. Ekspedycją dowodził komendant łańcuckiej żandarmerii Eilert Dieken. Towarzyszyło mu czterech innych Niemców: Josef Kokott (volksdeutsch z Czechosłowacji), Michael Dziewulski, Gustaw Unbehend, Erich Wilde (volksdeutsch z Lubelszcyzny). W akcji wzięło także udział kilku polskich funkcjonariuszy „granatowej policji". Udało się ustalić nazwiska dwóch polskich policjantów: Eustachego Kolmana i Włodzimierza Lesia. Ten ostatni najprawdopodobniej doniósł na Ulmów.

Jehuda Erlich, który w czasie okupacji ukrywał się w okolicach Markowej, sporządził relację, z której wynika, że zbrodnia do tego stopnia wstrząsnęła miejscową ludnością, iż w okolicach Markowej znaleziono później ciała 24 Żydów, których w obawie przed denuncjacją zamordowali ich polscy opiekunowie. Jego relacja cytowana jest m.in. na stronie internetowej Instytutu Jad Waszem. Jednak zdaniem badaczy, w tym z IPN co najmniej 21 Żydów przeżyło wojnę w Markowej, ukrywając się u polskich rodzin.

Posterunkowy Leś nie dożył końca wojny. 10 września 1944 roku, kilka tygodni po wkroczeniu Armii Czerwonej do Łańcuta, został zastrzelony przez polskie podziemie. Za uczestnictwo w mordzie na rodzinie Ulmów i ukrywanych przez nich Żydach został osądzony żandarm Josef Kokott. W 1957 roku został aresztowany na terenie Czechosłowacji, a następnie wydany Polsce. Wyrokiem sądu wojewódzkiego w Rzeszowie z 30 sierpnia 1958 roku został skazany na karę śmierci. Rada Państwa PRL skorzystała jednak z prawa łaski i zamieniła mu karę na dożywotnie pozbawienie wolności, a następnie na 25 lat więzienia. Kokott zmarł w więzieniu w 1980 roku.

Dowódca ekspedycji karnej, porucznik Eilert Dieken, pracował po wojnie jako policjant w zachodnioniemieckim Esens. Nigdy nie został osądzony za zbrodnie. Zmarł w 1960 roku. Prokuratura w Dortmundzie badała jego działalność w okupowanej Polsce w ramach śledztwa prowadzonego w sprawie zbrodni popełnionych w powiecie jarosławskim. Śledztwo zostało jednak umorzone w 1971 roku, gdy okazało się że Dieken zmarł wiele lat wcześniej.

Zbiór Diekena zawiera m.in. dokumentację jego kariery w policji niemieckiej od Republiki Weimarskiej, przez III Rzeszę aż po Republikę Federalną Niemiec, przyznane mu odznaczenia państwowe oraz kolekcję fotografii zarówno ze służby, jak i z życia prywatnego. „Zbiór Diekena udało się nabyć na własność w ramach szeroko zakrojonego programu archiwalnego, prowadzonego przez oddział Instytutu Pileckiego w Berlinie. Obejmuje on zarówno kwerendy i masową digitalizację zbiorów niemieckich archiwów państwowych oraz krajowych, jak i monitoring rynku obrotu archiwaliami prywatnymi. Dzięki stałej obecności Instytutu Pileckiego w Niemczech zbiór Diekena trafia dziś do Polski, aby służyć badaniom historycznym i działalności edukacyjnej" – tłumaczą pracownicy Instytutu Pileckiego.

I dodają, że pozyskane zdjęcia i dokumenty są świadectwem nieprzerwanej służby Eilerta Diekena na rzecz Niemiec od czasów wilhelmińskich aż po okres powojenny. Zdjęciom ilustrującym jego udział w I wojnie światowej towarzyszą odznaczenia dla weteranów, w tym jedno z 1935 roku przyznane „w imieniu Führera i kanclerza Rzeszy". Szereg fotografii ilustruje jego karierę w policji niemieckiej, która rozpoczyna się w latach 20. Na jednym ze zdjęć Dieken pozuje wraz z kolegami wokół symbolu swastyki i portretu Adolfa Hitlera, wykonując gest nazistowskiego pozdrowienia. Wśród poświadczeń awansów i przydziałów służbowych znajdują się dokumenty z czasu okupacji niemieckiej w Polsce, kiedy Dieken służył w powiecie nowosądeckim Generalnego Gubernatorstwa, a także jako komendant posterunku żandarmerii w Łańcucie. Ostatni z awansów, na stopień porucznika, miał miejsce we wrześniu 1944 roku, już po zbrodni w Markowej. Z okresu okupacji pochodzą także zestawienia zarobków z lat 1940-1941, kieszonkowy kalendarz na rok 1943 z odręcznymi zapiskami Diekena oraz jego portret z 1942 roku, naszkicowany ołówkiem przez osobę o polskim nazwisku Siwak.

Pozyskany zbiór zawiera m.in. dokumenty z postępowań denazyfikacyjnych Diekena z lat 1946 i 1949. Pierwsze z nich prowadzone przez komisję aliancką, zakończyło się stwierdzeniem „braku przeciwskazań do służby w policji". Świadectwo zatrudnienia z 1950 roku potwierdza przyznany mu w 1933 roku dożywotni status urzędnika państwowego.

Zbiór dokumentuje także jego życie prywatne. Zawiera kolekcję fotografii, które przedstawiają Diekena z żoną i dwójką córek, w rodzinnym mieszkaniu, a także w towarzystwie przyjaciół podczas polowań oraz urlopów spędzanych w niemieckim kurorcie na wyspie Nordernay.

Zakupiony przez Instytut zbiór zostanie zaprezentowany na wystawie, poświęconej sprawcom zbrodni niemieckich, którą Instytut planuje otworzyć w warszawskim domu Bez Kantów.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA