fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Polsko-ukraiński spór o pomniki UPA

shutterstock
Środowiska ukraińskie alarmują, że niszczone są miejsca pamięci poświęcone m.in. UPA. Resort kultury potępia akty wandalizmu, ale spór o historię ponownie może nadszarpnąć relacje polsko-ukraińskie.

Zdaniem Związku Ukraińców w Polsce od 2014 roku zdewastowanych zostało kilkanaście miejsc pamięci lub grobów, w których spoczywają Ukraińcy. Wśród nich są partyzanci UPA.

Wskazują, że do aktów wandalizmu doszło w Fredropolu, Werchracie, Pikulicach, Mołodyczu, Radrużu, Wierzbicy, Monasterzu i Białymstoku koło Lisek. Przeciwko takim działaniom zaprotestowali intelektualiści w liście skierowanym do ministra Piotra Glińskiego.

Przedstawiciele Związku dodają, że filmy z bezczeszczenia cmentarzy i obelisków mogą być wykonywane przez członków skrajnych organizacji nacjonalistycznych, a następnie umieszczane są na prorosyjskich stronach internetowych. Mirosław Kupicz, sekretarz ZG Związku Ukraińców w Polsce, dodaje, że organizacja o tych dewastacjach informowała policję, ABW, MSWiA i prokuraturę.

Ukraińcy zwracają uwagę, że sytuacji zniszczonych grobów ukraińskich nie zmieniło „odwieszenie przez władze Ukrainy zakazu prowadzenia na Ukrainie prac poszukiwawczych polskich ofiar II wojny światowej, a także pojawienie się kwestii odnowienia grobu w Monasterzu w rozmowach pomiędzy prezydentami Polski Andrzejem Dudą i Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim". Pod koniec stycznia prezydenci Polski i Ukrainy rozmawiali o tym w Oświęcimiu.

Anna Bocian, rzeczniczka resortu kultury, informuje nas, że ministerstwo „potępia akty wandalizmu, które dotykają miejsc pamięci – grobów i cmentarzy wojennych, jak również wszelkie inne akty wandalizmu". „Dotyczy to także wydarzeń, które miały miejsce w Monasterzu". W sprawie tego miejsca pochówku trwają rozmowy.

Jarosław Sellin, wiceminister kultury, w trakcie posiedzenia sejmowej Komisji ds. Mniejszości Narodowych zapewnił, że upamiętnienie na mogile UPA w Monasterzu jest legalne, a wojewoda podkarpacki wpisze ten obiekt do ewidencji grobów wojennych, ale stanie się to dopiero po przeprowadzeniu prac w tym miejscu przez IPN. Wojewoda podkarpacki na razie odmówił dokonania takiego wpisu w związku z negatywną opinią rzeszowskiego oddziału IPN. Jednak, zapewnił Sellin, zobowiązał się do podjęcia takiego kroku po rozwianiu wątpliwości w kwestiach: „bezspornego potwierdzenia istnienia pochówku i ustalenia liczby pochowanych, a także wyjaśnienia kwestii ewentualnej zbrodniczej działalności osób umieszczonych na upamiętnieniu".

Jakie mogą być konsekwencje takich działań? Przypomnijmy, że IPN po dłuższej przerwie chce ponownie prowadzić prace poszukiwawcze na Ukrainie. Z informacji przekazanej nam przez Adama S. Lewandowskiego p.o. rzecznika IPN, wynika, że Instytut złożył w 2019 r. „szereg wniosków o zezwolenie na przeprowadzenie prac poszukiwawczych na terenie Ukrainy". Strona ukraińska na razie pozwoliła tylko na prace przeprowadzone w listopadzie w Zboiskach i Hołosku (Lwów).

„Wnioski, które złożono w 2020 r., nie zostały do tej pory prawomocnie rozstrzygnięte, procedury administracyjne są w toku" – dodaje Lewandowski.

Z kolei resort kultury dodaje, że wicepremier Piotr Gliński z w trakcie spotkania z ambasadorem Ukrainy Andrijem Deszczycą stwierdził, że liczy „na poprawę współpracy związanej z konserwacją cmentarza Orląt Lwowskich".

– Cmentarz wymaga licznych prac naprawczych, a strona polska bezskutecznie ubiega się o wydanie stosownych zgód – informuje „Rzeczpospolitą" Anna Bocian z Ministerstwa Kultury.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA