fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Polityka sięgnęła DNA

Fotorzepa, Jakub Ostałowski
IPN skarży się, że nie ma kontroli nad identyfikacją ofiar totalitaryzmów. Szczeciński ośrodek odpiera zarzuty.

Polska Baza Genetyczna Ofiar Totalitaryzmów w Szczecinie (PBGOT), dzięki której tożsamość odzyskują potajemnie chowani w bezimiennych mogiłach Żołnierze Wyklęci, może przestać istnieć. Projekt nowelizacji ustawy o IPN, o którym jako pierwsza pisała „Rzeczpospolita", zakłada bowiem utworzenie państwowej Bazy Materiału Genetycznego w pełni zależnej od instytutu.

PBGOT w Szczecinie działa od 2012 roku na podstawie porozumienia między IPN i Pomorskim Uniwersytetem Medycznym (PUM). Wyłącznym właścicielem banku genetycznego jest uniwersytet. A to nie podoba się części polityków i naukowcom z innych ośrodków, które prowadzą badania DNA.

Ich zdaniem IPN jest obecnie w pełni uzależniony od szczecińskiej uczelni, która stała się monopolistą w dziedzinie specjalistycznych badań genetycznych.

Zarzutów dotyczących funkcjonowania PBGOT jest o wiele więcej. Jeden z portali internetowych pisał ostatnio o komercyjnym wykorzystaniu bazy genetycznej przez PUM, czego skutkiem mają być przeciągające się miesiącami identyfikacje. Stąd – jak twierdzą nasi informatorzy – pomysł pozbawienia PUM monopolu na badania.

Jego motorem jest ponoć prof. Krzysztof Szwagrzyk, który kieruje poszukiwaniami Żołnierzy Wyklętych m.in. na warszawskiej Łączce. Jego nazwisko jest wymieniane wśród kandydatów do objęcia prezesury w IPN.

W rozmowie z „Rzeczpospolitą" prof. Szwagrzyk przyznaje, że projekt PiS w kwestii utworzenia państwowej i w pełni kontrolowanej przez IPN bazy genetycznej to właściwy kierunek.

– Wynika to z faktu, że dzisiaj państwo polskie nie ma pełnej kontroli nad poszukiwaniem, ekshumacjami i identyfikacją Żołnierzy Wyklętych i ofiar totalitaryzmu – mówi profesor.

Dodaje, że jako koordynator poszukiwań nie wie, kto obecnie jest identyfikowany i na jakim etapie są prace. Jednak mimo krytycznej oceny uważa, że obecna baza genetyczna nie powinna być likwidowana, ale Szczecin „nie może być monopolistą na rynku, przy niewielkiej wydajności".

– W ciągu trzech lat udało się zidentyfikować zaledwie 43 osoby. To nie jest wynik, którym można się chwalić – mówi Szwagrzyk.

Odmiennego zdania jest koordynator PBGOT dr Andrzej Ossowski. – W ciągu trzech lat wykonaliśmy ogromną pracę. Identyfikacja szczątek ludzkich normalnie trwa latami, a nam się udaje dokonać tego czasami w kilka tygodni lub miesięcy – wyjaśnia „Rzeczpospolitej".

Według niego to, co się obecnie dzieje wokół bazy, jest nie tyle nadużyciem, ile kłamstwem.

– Pytanie, komu to służy i komu zależy na pełnej kontroli nad identyfikacją – mówi Ossowski i odpiera zarzuty o komercyjnym wykorzystywaniu PBGOT.

Jak ustaliła „Rzeczpospolita", we wtorek doszło do spotkania przedstawicieli Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego z posłami PiS. Mieli oni rozwiać wszelkie wątpliwości polityków partii rządzącej, którzy zdecydują o dalszym losie PBGOT.

– Dyskusja rzeczywiście się toczy. Zastanawiamy się, czy nowa baza powinna znajdować się w Szczecinie czy w innym miejscu. Nam zależy na tym, aby działała ona w interesie państwa, którym jest jak najszybsza identyfikacja zamordowanych polskich bohaterów – mówi „Rzeczpospolitej" poseł PiS Arkadiusz Mularczyk, jeden z autorów nowej ustawy o IPN.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA