fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

IPN nie ochroni agentów

Fotorzepa, Piotr Kowalczyk
W trybie pilnym PiS przepycha nowelizację ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. By ochronić się przez procesami?

Poselski projekt nowelizacji ustawy o IPN przygotowany przez posłów PiS ma niebywałe tempo – 6 marca projekt wpłynął do Sejmu, tydzień później był już po pracach w sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, a w czwartek już jest po drugim czytaniu. Nowelizacja ma być uchwalona jeszcze w tym miesiącu, a zmiany mają wejść w życie w ciągu 14 dni od uchwalenia. Skąd to tempo? – To nie są pytania do mnie – kwituje poseł Bartłomiej Wróblewski, sprawozdawca projektu.

Nowelizacja ma doprecyzować obowia?zuja?ce przepisy, m.in. te dotycza?ce zawartos?ci inwentarza archiwalnego oraz dokumentów osobowych funkcjonariuszy i pracowników organów bezpieczen?stwa pan?stwa. W IPN stanął bowiem problem ochrony danych osobowych w inwentarzu archiwalnym, który jest dostępny w internecie od 31 grudnia 2012 r. (a od 27 lutego 2017 r. obejmuje szerszy zakres informacji). Zawiera on dane dotyczące ponad 2 mln 20 tysięcy opisów akt. Znaczną część stanowią dane tajnych współpracowników Służby Bezpieczeństwa. Inwentarz w kilka sekund pozwala sprawdzić, kto pracował w SB, w jakiej komórce, kto był tajnym współpracownikiem, a kto osobą pokrzywdzoną przez system komunistyczny.

Choć projektodawcy tego nie ujawniają, nowelizacja ma dać inwentarzowi IPN formalną podstawę funkcjonowania – pozwolić instytutowi legalnie ujawniać nazwiska milionów osób i chronić IPN przed procesami o ochronę danych osobowych. W opinii Biura Analiz Sejmowych do projektu można przeczytać, że choć „prawo do ochrony danych osobowych należy do katalogu podstawowych uprawnień gwarantowanych przez UE", jednak w opinii BAS przedmiot nowelizacji nie jest objęty prawem UE".

Nowelizacja wprowadza jeszcze dwie istotne zmiany. Przede wszystkim uchyla art. 29a ustawy o Instytucie Pamięci, który nakazywał prezesowi IPN wydawanie zaświadczeń potwierdzających, że dana osoba nie współpracowała z byłymi organami bezpieczeństwa państwa – wiele osób przed sądami na tej podstawie udowadniało swoją niewinność. Problem w tym, że zaświadczenie nie odnosiło się do całego zasobu archiwalnego Instytutu, lecz wyłącznie do zbioru akt osobowych b. Stołecznego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Warszawie.

Prezydent RP na mocy tej nowelizacji dostanie możliwość sprawdzenia w archiwach IPN kandydatów do odznaczeń. Głowa państwa będzie mogła otrzymać formalną drogą od prezesa IPN informację o osobach, które chce uhonorować, i zweryfikować ich przeszłość.

Jednak szybka nowelizacja PiS nie załatwia problemu podnoszonego od lat przez prokuratorów z biur lustracyjnych IPN i przez osoby, których nazwiska pojawiły się w publicznym inwentarzu IPN. Chodzi o dziesiątki osób, które nigdy nie współpracowały z komunistycznym aparatem bezpieczeństwa, widnieją w inwentarzu IPN jako tajni współpracownicy – także bez adnotacji, że np. wygrali prawomocnie proces i zostali oczyszczeni z zarzutów. W inwentarzu publikowane są bowiem także esbeckie fałszywki. O tym problemie kilka tygodni temu pisała „Rzeczpospolita", wskazując, że sposób udostępniania materiałów wytworzonych w PRL bez informacji, m.in. o treści wyroków lustracyjnych, dla wielu osób jest krzywdzący.

Poseł Wróblewski nie odpowiedział nam na pytania, dlaczego nowelizacja nie pochyla się nad tym problemem. – Wygląda na to, że nowelizacja nie tylko tego nie wyprostuje, ale pozwoli nawet usankcjonować ten krzywdzący sposób publikacji wszystkich dokumentów – mówi nam jeden z byłych pracowników IPN.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA