fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Rocznica brutalnego morderstwa w Kredyt Banku na Żelaznej

Fotorzepa, Jakub Ostałowski
Dla 30 tysięcy złotych bandyci zabili trzy kasjerki i ochroniarza z oddziału Kredyt Banku przy ulicy Żelaznej w Warszawie. Do napadu doszło w sobotę. Komendant główny policji oraz bank wyznaczyli nagrody dla osób, które pomogą w ujęciu przestępców.

Mija 16. rocznica brutalnego morderstwa w Kredyt Banku. Przypominamy tekst archiwalny

Szósta filia pierwszego oddziału Kredyt Banku mieści się na parterze budynku przy ulicy Żelaznej 67, róg Krochmalnej. Pracuje tu tylko kilka osób. W sobotę bank był czynny od dziewiątej do trzynastej, a ochraniał go jeden człowiek, nie mający broni, lecz tylko paralizator.

- Między czternastą a piętnastą bliski jednej z kasjerek zaniepokojony tym, że nie pojawiła się na spotkaniu, powiadomił zastępcę dyrektora oddziału regionalnego banku. Ten przyjechał o szesnastej na miejsce i zauważył, że pomieszczenia są zamknięte, ale wewnątrz pali się światło, a komputery są włączone. Zaczął się dobijać. Ponieważ nikt nie otwierał, mężczyzna postanowił zatelefonować na policję - relacjonuje Dariusz Janas, rzecznik warszawskiej policji. Funkcjonariusze zdecydowali się, za zgodą dyrektora, wybić szyby w drzwiach wejściowych.

Przeszukali pomieszczenia. W piwnicy, w której ulokowany jest sejf i skrytki bankowe, znaleźli ciała trzech zastrzelonych kasjerek. Anna Z. miała 32 lata, Agnieszka R. 28 lat, Maria M. również 28 lat. Wszystkie pracowały w tej filii od kilku miesięcy.

Bankowy sejf był opróżniony. Na podstawie wydruków kasowych stwierdzono, że zniknęło 30 tysięcy złotych. W pomieszczeniach na parterze policjanci znaleźli identyfikator i paralizator pięćdziesięcioletniego ochroniarza Stanisława W. Była to, zdaniem funkcjonariuszy, nieudolna próba skierowania śledztwa na fałszywy trop i zasugerowania związku ochroniarza z przestępstwem.

Dopiero w nocy podczas oględzin pomieszczeń policjanci natrafili w piwnicy na zwłoki ochroniarza. Jego ciało bandyci wepchnęli do studzienki kanalizacyjnej i przykryli kratką ściekową. Przestępcy mieli dużo czasu, zabrali taśmy wideo, na których zostały zarejestrowane wydarzenia, próbowali również zacierać inne ślady napadu.

- W związku z makabryczną zbrodnią powołano specjalną grupę. W jej skład weszli najlepsi specjaliści kryminalistyki. Ich zadaniem jest dokładne zabezpieczenie wszystkich śladów, które przestępcy zostawili w banku - powiedział Dariusz Janas.

Według policji napadu dokonali amatorzy, którzy zastrzelili kasjerki i ochroniarza w obawie przed rozpoznaniem. Wskazuje na to również to, iż napadu dokonano w sobotę, kiedy w małych oddziałach bankowych nie ma dużej ilości gotówki.

Komendant główny policji wyznaczył 30 tysięcy złotych nagrody dla osób, które przekażą informację pomocną w ustaleniu sprawców przestępstwa. Sto tysięcy złotych nagrody wyznaczył Kredyt Bank. Policja prosi wszystkich świadków, którzy przebywali w sobotę w okolicy Krochmalnej i Żelaznej, o telefon pod bezpłatny numer 08-00-12-01-48. Od początku lat dziewięćdziesiątych policja odnotowuje stały wzrost liczby napadów na banki. Jest on proporcjonalny do wzrostu liczby placówek, szczególnie małych ekspozytur chronionych przez jednego czy dwóch ochroniarzy. Takich napadów było w zeszłym roku 91.

Po zbrodni Kredyt Bank stwierdził w oświadczeniu dla prasy, że "jednostka, w której rozegrała się tragedia, była zabezpieczona właściwie". - Nie ma przepisów, które by regulowały ochronę banków prywatnych - mówi tymczasem Paweł Biedziak, rzecznik komendanta głównego policji.

Straty banków w ubiegłym roku poniesione w wyniku napadów to ponad 2 mln 260 tys. złotych. Jednak nikt w ubiegłym roku nie został zabity ani poważnie ranny. W grudniu zeszłego roku trzech zamaskowanych bandytów napadło na filię banku PKO BP przy ulicy Krasnobrodzkiej. Sprawcy mieli przy sobie krótką broń i pistolet maszynowy. Nie było ofiar. Prawdziwą plagą są napady z bronią na kantory oraz konwojentów. Przed trzema miesiącami bandyci napadli na kantor przy ulicy Radzymińskiej. Przypadkowy klient został postrzelony w plecy. Najgłośniejszy tego rodzaju napad miał miejsce w listopadzie 1999 roku w centrum Warszawy, przy ulicy Puławskiej, tuż obok siedziby UOP i MSWiA. W biały dzień bandyci wtargnęli do kantoru i zastrzelili dwie osoby. Nie zostali schwytani. Panuje opinia, że w Polsce istnieją gangi wyspecjalizowane w takich napadach. Przestępcy używają broni, działają niezwykle brutalnie.

Post scriptum - przebieg zbrodni

Jest 3 marca 2001 r. Krzysztof Matusik, ochroniarz banku, przyjeżdża pod sklep z dwoma kompanami. Oddział jest jeszcze zamknięty. Matusika, który tłumaczy, że przyjechał po ubranie, wpuszcza do banku kolega – Stanisław W. Jednak już po chwili Matusik ogłusza kolegę i wpuszcza do banku Grzegorza Szelesta i Marka Rafalika. Mężczyźni znoszą ochroniarza do piwnicy, tam Szelest zabija go trzema strzałami. Przed godz. 9 Matusik wpuszcza do banku trzy kasjerki. Kiedy kobiety schodzą do skarbca po pieniądze, otaczają je bandyci. Są źli, że w środku jest tylko 100 tys. zł, dlatego biją kobiety po głowie. Szelest strzela do każdej w tył głowy. Dwie kasjerki żyją jeszcze, więc bandyci dobijają je kolbami. Za tę zbrodnię sprawcy zostali skazani na dożywocie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA