fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Horst Wachter zwraca zrabowane dzieła sztuki

materiały prasowe
Syn nazistowskiego funkcjonariusza zwraca obraz, mapę i rysunek, które zrabowano z Krakowa w czasie wojny.

Horst Wachter, 78-letni Austriak, potomek gubernatora dystryktu krakowskiego Generalnej Guberni i wysokiego funkcjonariusza SS, zdecydował się na zwrot dzieł sztuki zrabowanych z Krakowa w czasie wojny przez jego rodziców. Dotychczas znajdowały się one w jego austriackim zamku.

Do Krakowa wróciła w niedzielę akwarela przedstawiająca Pałac Potockich pod Baranami, autorstwa Julii Potockiej, oraz XVIII-wieczna mapa Rzeczypospolitej Obojga Narodów, a także rysunek przedstawiający Kraków.

Przekazanie obiektów odbyło się z udziałem wojewody małopolskiego Józefa Pilcha oraz wicedyrektora Muzeum Narodowego w Krakowie Andrzeja Szczerskiego.

Ich odzyskanie było możliwe dzięki dr Magdalenie Ogórek, historyk, publicystce (także uczestniczyła w ich przekazaniu). Od około dwóch lat prowadziła ona korespondencję, a także rozmowy z Horstem Wachterem. Przygotowuje ona bowiem pracę naukową na temat jego ojca Otto von Wachtera.

– Dzieła te znajdowały się w rękach rodziny Wachterów od początku wojny. Obraz został wywieziony z Krakowa prawdopodobnie już w grudniu 1939 r. Znajdował się w Pałacu Potockich pod Baranami, gdzie rezydował gubernator dystryktu Otto Wachter – opowiada „Rzeczpospolitej" Magdalena Ogórek. Na mapę zwróciła ona uwagę na fotografii towarzyszącej publikacji o Wachterze w „Financial Timesie". – Została ona umieszczona pod szkłem w stoliku na kółkach – opisuje Magdalena Ogórek. Kiedy zapytała Horsta Wachtera o tę rzecz, przyznał, że jego matka przywiozła mapę z Krakowa wraz z innymi dziełami sztuki. Magdalena Ogórek skontaktowała się z Wachterami przy okazji przygotowywanego artykułu na temat zrabowanego w czasie wojny obrazu „Walka karnawału z postem" Pietera Brueghla. Ukazał się w październiku 2015 r. w „Rzeczpospolitej". – Bez zgody Otto Wachtera na przełomie 1939 i 1940 roku żadne dzieło sztuki nie mogło być z Krakowa wywiezione – uważa Magdalena Ogórek.

– Otto Wachter był mordercą zza biurka, osobiście prawdopodobnie nikogo nie zamordował – mówi nam dr Mateusz Szpytma, wiceprezes IPN. – Był gubernatorem dystryktu krakowskiego, generałem SS, bliskim współpracownikiem Hansa Franka. Decydował o utworzeniu getta w Krakowie, potem został gubernatorem dystryktu na Ukrainie i był jednych z tych, którzy zdecydowali o powstaniu ukraińskiej dywizji SS – Galizien, która przecież była odpowiedzialna za wiele zbrodni m.in. w Hucie Pieniackiej – przypomina wiceprezes Instytutu.

Dr Szpytma trzy lata temu spotkał Horsta Wachtera na korytarzu Uniwersytetu Jagiellońskiego. – Poszukiwał historyka, który zajmował się II wojną światową. Powiedział, że jest synem Otto Wachtera, zaprosiłem go do IPN – wspomina dr Szpytma.

Horst Wachter twierdził, że jego ojciec był porządnym Niemcem i nie uczestniczył w zbrodniach. – Uratowaniem kogoś mógł się pochwalić każdy zbrodniarz. Robili to czasem dla poprawienia sobie humoru – przypomina jednak dr Szpytma.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA