fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Pakt de Gaulle-Stalin. Polskę mogli wyzwolić alianci?

Charles de Gaulle
Charles de Gaulle utrzymywał część kontaktów ze Stalinem w tajemnicy przed Anglosasami
Biblioteka Kongresu
Kreml uznał generała za przywódcę Wolnej Francji, bo pomógł storpedować plan Churchilla wyzwolenia Europy Środkowej przez zachodnich aliantów.

Teza książki francuskiego historyka i byłego szefa „Le Figaro Magazine" Henriego-Christiana Girauda „De Gaulle i komuniści", której uzupełnione o rosyjskie archiwa wydanie właśnie ukazało się nad Sekwaną, jest dla wizerunku twórcy V Republiki na tyle kontrowersyjna i bolesna, że mogła się obronić tylko mnogością tekstów źródłowych. Tym bardziej że jej autor jest wnukiem generała Giraud, głównego rywala de Gaulle'a w walce o przejęcie władzy nad Francją Walczącą. Stąd powstałe monumentalne (tysiąc stron) dzieło, owoc dziesięciu lat pracy naukowej.

– Przed zarzutami o subiektywność mogę się tylko bronić siłą dowodów, jakie przytaczam. A jest ich wiele i nigdy nie zostały podważone z tego prostego powodu, że w mojej opowieści wychodzę od relacji czołowych postaci ruchu gaullistowskiego – mówi „Rzeczpospolitej" Giraud.

Jędrzej Bielecki był gościem podcastu "Rzecz w tym" Cezarego Szymanka 24 lutego:

Spotkanie z Mołotowem

Do tej pory de Gaulle uchodził w Polsce za postać bez skazy, jego imię nosi jedno z głównych rond w Warszawie. Ale po lekturze książki Girauda można mieć wątpliwości, czy na nie zasługuje. Generał, choć znalazł schronienie w Londynie po upadku Francji, w tajemnicy przed Anglikami nawiązał kontakt z Sowietami już w listopadzie 1940 r., kiedy ZSRR i Trzecia Rzesza były wciąż związane paktem Ribbentrop–Mołotow.

Ważnym partnerem dla Stalina de Gaulle staje się jednak po uderzeniu Hitlera na Związek Sowiecki w czerwcu 1941 r. Bardzo szybko pod fasadą harmonijnego współdziałania między sowieckim przywódcą i premierem Wielkiej Brytanii pojawił się bowiem fundamentalny spór, którego nie dało się przełamać aż do końca wojny. To plan otwarcia „drugiego frontu" przez aliantów. Moskwa chce, aby desant został przeprowadzony jak najdalej od ZSRR, najlepiej w północnej Francji. To dałoby Armii Czerwonej czas nie tylko na odrzucenie Wehrmachtu z terenów Związku Sowieckiego, ale też zajęcie Europy Środkowej, w tym Polski, zanim dotrą tu zachodni alianci.

Winston Churchill ma jednak inny pomysł. Forsuje uderzenie w „miękkie podbrzusze Europy": Bałkany. I stamtąd wyzwolenie Wiednia, Pragi, może nawet Polski. Prezydent Roosevelt, do którego należy ostateczna decyzja w tej sprawie, miota się między naciskami Brytyjczyków i Rosjan. Pod koniec 1942 ulega jednak tym pierwszym i godzi się na zajęcie Afryki Północnej, bazy do uderzenia na Włochy i dalej w serce Rzeszy.

Wdzięczność całej Europy

Ale Stalin ma asa w rękawie. To de Gaulle, z którym zasady współpracy komisarz ds. zagranicznych Wiaczesław Mołotow ustalił podczas tajnego spotkania w ambasadzie sowieckiej w Londynie 24 maja 1942 r. Najważniejszy warunek najlepiej oddaje deklaracja generała kilka miesięcy później: „Mam nadzieję, że Rosjanie będą w Berlinie przed Amerykanami". Oznacza, że Francuz będzie robił, co może, byle oddalić plan uderzenia aliantów przez Bałkany.

Na tym jednak nie koniec. Przywódca Wolnej Francji, łamiąc ustalenia z premierem rządu na emigracji Władysławem Sikorskim, bardzo wcześnie przystaje na ostateczne odebranie Polsce terenów utraconych na rzecz ZSRR na mocy paktu Ribbentrop–Mołotow, choć za kompensację na zachodzie. Nie ma też oporów przed narzuceniem przez Moskwę ustroju komunistycznego w Polsce, choć w 1920 r. jako kapitan brał udział w operacji odrzucenia Sowietów na przedpolu Warszawy. Wreszcie już w grudniu 1944 r., gdy Niemcy jeszcze okupują Warszawę, przystaje na żądanie Stalina wysłania francuskiego przedstawiciele do podległego Moskwie Komitetu Lubelskiego. W samej Francji zgadza się natomiast, aby komuniści, mimo iż po klęsce 1940 r. popierali (zgodnie z linią Stalina) porozumienie z Hitlerem, odegrali kluczową rolę w powojennym pejzażu republiki.

W zamian Kreml forsuje u Roosevelta uznanie de Gaulle'a za przywódcę Wolnej Francji. Generał Giraud, choć stał na czele 300 tys. sił francuskich w Afryce Północnej, zostaje odsunięty. To otwiera Francuzom drogę do grona czterech zwycięskich potęg powstałych po drugiej wojnie światowej, ze strefą okupacyjną w Niemczech i stałym miejscem w Radzie Bezpieczeństwa ONZ.

Tak nakreślone porozumienie zostaje skonsumowane, gdy latem 1944 r. ostatecznie decyduje się kształt powojennej Europy. Wehrmacht jest wówczas wciąż tak mocno usadowiony we Francji, a francuski ruch oporu (wbrew zapewnieniom de Gaulle'a) tak słaby, że desant w Normandii zaczyna się dopiero 6 czerwca 1944 r., dwa dni po zajęciu przez siły sprzymierzone Rzymu. We Włoszech alianci mają wówczas czterokrotnie większe (1,6 mln) siły niż Hitler. Droga na Wiedeń wydaje się więc otwarta. A wraz z nią szansa, że Europa Środkowa, może nawet sama Warszawa, zostanie zajęta przez zachodnich sojuszników, zanim dotrą tu Sowieci.

De Gaulle, który już wcześniej doprowadził do marginalizacji generała Girauda, w tej rozstrzygającej chwili wycofuje francuskie siły z frontu włoskiego i przerzuca je do Prowansji. Jego śladem, choć w mniejszej skali, idą też Amerykanie.

Pozostaje postawić kropkę nad „i". 16 marca de Gaulle posyła na ambasadora do Warszawy przyjaznego Sowietom Rogera Garreau, a 8 maja, w dniu kapitulacji Niemiec, przesyła Stalinowi telegram o „wdzięczności całej Europy".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA