fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Warszawa: Zawyją syreny w rocznicę powstania w getcie. Miejskie

Od kilku lat 19 kwietnia, w rocznicę wybuchu powstania w getcie w stolicy rozdawane są papierowe żonkile
Wikipedia
Stolica uczci 75. rocznicę wybuchu powstania w getcie warszawskim włączając 54 syreny, które podlegają ratuszowi.

To odpowiedź władz Warszawy na zapowiedź wojewody mazowieckiego Zdzisława Sipiery, który nie zgodził się na uruchomienie alarmów 19 kwietnia, twierdząc, że są włączane tylko po to, by sprawdzić, czy działają.

- Bez względu na decyzję wojewody mazowieckiego, 19 kwietnia miasto uczci 75. rocznicę wybuchu powstania w getcie warszawskim włączając wszystkie swoje 54 syreny - powiedział Bartosz Milczarczyk, rzecznik prasowy stołecznego ratusza portalowi polsatnews.pl.

Na razie nie wiadomo o której zostaną uruchomione alarmy i jak długo będą wyły w rocznicę wybuchu powstania w getcie. Stołeczny ratusz zdradza, że te szczegóły dopiero zostaną ustalone.

Warszawa ma dwa połączone systemy alarmowe, które działają równolegle. Za pierwszy i większy, liczący niemal dwieście syren, odpowiada wojewoda. Drugi system z 54. syrenami podlega właśnie miastu.

Pomysł włączenia syren w 75 rocznice powstania w getcie warszawskim wyszedł od wyszedł krytyka teatralnego i dziennikarza Mike'a Urbaniaka, który chciał, aby w ten sposób upamiętnić bojowników zrywu, podobnie jak to się dzieje w przypadku rocznicy wybuchu powstania warszawskiego.

Jednak wojewoda Sipiera odpowiedział dziennikarzowi, że syreny są po to, by ostrzegać przed niebezpieczeństwem i włączane są tylko po to, by sprawdzić, czy działają. A to, że od lat włączane są regularnie o godz. 17 - 1 sierpnia uznał za...przypadek.

Mike Urbaniak nie zwracał się do miasta o włączenie syren 19 kwietnia. Na ten pomysł wpadli sami stołeczni urzędnicy. Dziennikarz zapowiedział skierowanie pisma do szefa MSWiA, Joachima Brudzińskiego, z pytaniem, czy podtrzymuje decyzję swojego wojewody.

Dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego Jan Ołdakowski, który poparł taki pomysł uczczenia zrywu w getcie przypomina, że Warszawa jest miastem dwóch powstań przeciwko niemieckim okupantom.

- To nasze warszawskie dziedzictwo. Warto ten fakt właściwie upamiętniać. Pomysł uruchomienia syren w rocznicę powstania w getcie warszawskim jest dobry i mam nadzieję, że uda się go zrealizować – mówił dla Onetu Ołdakowski.

Obchody rocznicy powstania w getcie organizuje Muzeum Żydów Polskich POLIN. W rocznicę jego wybuchu rozdawane są żółte żonkile.

Wiosną 1943 roku przed ostateczną likwidacją getta przebywający w nim Żydzi podjęli się walki. W getcie działały wówczas Żydowska Organizacja Bojowa i Żydowski Związek Wojskowy.

Początkowo Żydzi otwarcie wystąpili przeciwko siłom niemieckim. Później ukrywali się w bunkrach, kanałach i piwnicach, dlatego Niemcy tropili ich za pomocą psów. Nierówna walka trwała kilka tygodni.

Jako oficjalną datę jej końca przyjmuje się 16 maja 1943 kiedy Niemcy zrównali z ziemią budynek Wielkiej Synagogi przy ul. Tłomackie. Jednak ostatni etap walk na gruzach gett toczył się nawet do lipca 1943 roku.

Jürgen Stroop, który dowodził wojskami niemieckimi podczas pacyfikacji getta w swoim raporcie napisał, że w czasie operacji zginęło prawie 14 tys. Żydów.

W czasie walk zginęło kilka tysięcy osób (od 5 do 7 tys.), szacuje się też, że około 5-6 tys. spłonęło żywcem, dlatego, że Niemcy szli podpalając dom po domu. Poza tym ok. 50 tys. zostało wywiezionych do Treblinki.

Getto w Warszawie było największym tego typu miejscem w Europie. Przewinęło się przez nie nawet pół miliona więźniów. Cały teren dzielnicy żydowskiej po powstaniu spalono i zrównano z ziemią. Ostatni cywilni mieszkańcy getta ukrywali się na jego terenie jeszcze do 1944 roku.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA