fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Od Listu 59 do „Solidarności”

Fotorzepa, Darek Golik
Rozmowa z Andrzejem Paczkowskim, historykiem z Instytutu Studiów Politycznych PAN (przypominamy tekst sprzed roku)

Rzeczpospolita: Równo 40 lat temu, 10 lutego 1976 roku, Sejm przyjął nowelizację Konstytucji PRL. Uznano socjalistyczny charakter państwa, PZPR za przewodnią siłę polityczną społeczeństwa w budowie socjalizmu oraz nierozerwalną przyjaźń polsko-radziecką. Co to w praktyce zmieniało?

Prof. Andrzej Paczkowski: To było jedynie usankcjonowanie stanu ustrojowego istniejącego co najmniej od 1948 roku. Tym samym PRL doszlusowała do innych krajów komunistycznych, w których podobne poprawki wprowadzono już w latach 60. To nie był więc żaden wymysł Edwarda Gierka, ale wynikało po prostu z logiki komunistycznego legalizmu prawnego. Państwa komunistyczne, a także różne inne państwa dyktatorskie, totalitarne zawsze lubiły mieć takie rzeczy ujęte w konstytucji, bo dzięki temu nadawały im odpowiednią rangę.

Skoro to właściwie niczego nie zmieniało, to dlaczego intelektualiści tak mocno protestowali przeciwko tym zmianom? Głośnym echem odbił się szczególnie List 59, czyli list protestacyjny, którego inicjatorem był Jan Olszewski, podpisany oprócz niego przez 58 pisarzy, artystów i naukowców.

Zmiana konstytucji była jedynie pretekstem do protestu przeciwko stanowi faktycznemu, który ta zmiana miała usankcjonować. Pamiętajmy także, że władza chciała wpisać do konstytucji, że przysługiwanie praw obywatelskich uzależnione będzie od spełniania przez obywateli obowiązków wobec państwa. Przeciwko temu mocno zaprotestował także Kościół, a Gierkowi zależało na dobrych kontaktach z hierarchami. Władza ostatecznie więc wycofała się z tego najbardziej kontrowersyjnego zapisu, a sformułowanie „trwały sojusz z ZSRR" złagodzono, wpisując „trwałą przyjaźń".

Czyli protest po części odniósł sukces. Jak z perspektywy czasu ocenia pan wagę tego sprzeciwu?

Protest ten miał bardzo duże znaczenie polityczne, bo był ważnym elementem konsolidowania się antykomunistycznej opozycji, która wcześniej była zupełnie niezorganizowana. Później nastąpiła cała sekwencja wydarzeń: strajki w Radomiu, procesy strajkujących, powstanie KOR, a w końcu „Solidarności".

— rozmawiał Michał Płociński

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA