Historia

Apel o nowelizację ustawy o działaczach antykomunistycznej opozycji

20-lecie KOR, 1996 rok - na zdjęciu: Seweryn Blumsztajn, Henryk Wujec, Mirosław Chojecki
Fotorzepa, Michał Sadowski
Potrzebna jest nowelizacja ustawy o działaczach antykomunistycznej opozycji – apelują członkowie podziemia antykomunistycznego.

Ustawa, która obowiązuje od 2015 r., umożliwia otrzymanie statusu działacza opozycji antykomunistycznej lub osoby represjonowanej osobom, które działały w organizacjach podziemnych lub stały się ofiarami represji politycznych. Decyzję o przyznaniu uprawnień podejmuje m.in. w oparciu o opinię z IPN szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych. Takie osoby mają prawo wystąpić o przyznanie comiesięcznego świadczenia finansowego w wysokości 402,76 zł.

Jednak zdaniem dawnych opozycjonistów ustawa nie jest doskonała i pilnie wymaga nowelizacji. Zaapelował o to do prezydenta Andrzeja Dudy m.in. Mirosław Chojecki, który w PRL aktywnie działał w KOR, w 1977 r. założył NOW-ą, największe podziemne wydawnictwo.

Prezes IPN odmówił mu wydania pozytywnej decyzji, która potwierdziłaby status działacza opozycji antykomunistycznej. W uzasadnieniu przytoczył podpisane przez Chojeckiego 1 października 1976 r. oświadczenie, że zobowiązuje się zachować w tajemnicy kontakt z pracownikami kontrwywiadu PRL oraz tematykę prowadzonych rozmów. Tymczasem Chojecki ujawnił ten fakt w środowisku, nie podjął żadnej współpracy, został wyrzucony z pracy i poddany licznym szykanom ze strony bezpieki. Okazało się, że prezes IPN zgodnie z obowiązującym prawem nie może zbadać oryginalności i prawdziwości stwierdzeń zawartych w dokumentach znajdujących się w archiwum IPN. Chojecki apeluje więc o nowelizację, która pozwoli prezesowi IPN na analizę posiadanych dokumentów.

Z kolei znany fotoreporter Solidarności Jarosław Maciej Goliszewski zwraca uwagę na konieczność zmiany przepisów w części dotyczącej uprawnień emerytalnych i rentowych z FUS.

Osoby, które były więzione po 1956 r. za działalność polityczną, internowane po wprowadzeniu stanu wojennego albo na skutek represji politycznych nie były zatrudnione przed 31 lipca 1990 r., a także świadczyły pracę na rzecz organizacji działających nielegalnie, mogą starać się o wliczenie tego okresu do stażu pracy przy ustalaniu uprawnień emerytalnych lub rentowych. Osobom, które były więzione lub internowane, nawet naliczany jest podwójny staż pracy. Problem polega na tym, że w każdym opisanym przypadku wysokość emerytury za taki okres wynosi 0 zł, bo nikt w tym czasie nie odprowadzał składek.

Działacze opozycji postulują, aby za te lata emerytura była naliczana w odniesieniu do przeciętnego wynagrodzenia w danym okresie, gdy opozycjonista był pozbawiony wolności lub nie mógł podjąć pracy z powodu represji, albo pracował wyłącznie dla podziemia.

Zdaniem Goliszewskiego wadą ustawy jest i to, że o status osoby represjonowanej z przyczyn politycznych mogą starać się ludzie z przeszłością kryminalną, np. internowani po wprowadzeniu stanu wojennego cinkciarze.

Tymczasem Kancelaria Prezydenta poinformowała „Rzeczpospolitą", że nie są prowadzone prace nad przygotowaniem inicjatywy legislacyjnej prezydenta w sprawie nowelizacji ustawy. Podobne stanowisko prezentuje Urząd do Spraw Kombatantów.

Dotychczas do urzędu tego wpłynęło 8558 wniosków o potwierdzenie statusu działacza opozycji lub osoby represjonowanej, a 6166 uzyskało decyzje pozytywne, 525 osobom odmówiono.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL