Historia

Internauci poznają relacje żołnierzy Armii Andersa

Gen. Władysław Anders swoją armię w ZSRR uformował w 1941 roku z jeńców sowieckich łagrów.
EAST NEWS, Wojtek Laski
Relacje żołnierzy Armii Andersa o zbrodniach Sowietów będą przetłumaczone i udostępnione internautom.

W amerykańskim Instytucie Hoovera znajduje się ok. 30 tys. materiałów dotyczących armii gen. Władysława Andersa. Jest wśród nich ponad 18 tys. osobistych relacji o „życiu i stanie rzeczy w Sowietach", które w 1943 roku na Bliskim Wschodzie składali podlegli mu żołnierze przetrzymywani wcześniej w sowieckich łagrach.

Wstrząsające historie

– To dokładne opowieści o wywózkach, łagrach, więzieniach NKWD oraz wędrówce po nieludzkiej ziemi sowieckiej w poszukiwaniu punktów werbunkowych Armii Andersa, już po amnestii – mówi Wojciech Kozłowski, wicedyrektor Ośrodka Badań nad Totalitaryzmami (ObnT). Dodaje, że generał polecił spisywanie tych relacji, bo liczył na to, że udokumentowanie sowieckich zbrodni może być dla Polski mocną kartą przetargową na wypadek przyszłych negocjacji aliantów ze Stalinem.

Poznamy bardzo różne historie, np. wdowy Aurelii Karczmarczyk z Wołynia, która opowiada o tragicznych warunkach życia w dalekiej Rosji i o zmuszaniu jej 12-letniego syna do morderczej pracy za kawałek chleba.

W relacji aresztowanego za działalność konspiracyjną sierżanta Bolesława Kowalewskiego przeczytamy o miesiącach tortur w więzieniu NKWD i okropieństwach łagru, gdzie z wycieńczenia obrąbywano sobie siekierą palce, by trafić do szpitala. Dla tych ludzi dostanie się do punktu poborowego do armii Andersa było prawdziwym wybawieniem.

Świat powinien usłyszeć

W jaki sposób dokumenty te znalazły się w Ameryce? Do archiwum Biblioteki Hoovera przekazał je osobiście w drugiej połowie lat 40. gen. Anders. Oddał je pod pieczę przychylnej Polsce prywatnej instytucji, z założenia bardziej odpornej na naciski Kremla niż Brytyjczycy, którzy pod presją Stalina wycofali uznanie dla polskich władz emigracyjnych.

Teraz dokumenty te, zgodnie z umową podpisaną w środę na Zamku Królewskim w Warszawie między ObnT a Instytutem Hoovera, zostaną przetłumaczone na język angielski i udostępnione internautom.

Trafią na uruchomiony właśnie portal Chroniclesofterror.pl – anglojęzyczną platformę projektu „Zapisy terroru", na której już dziś jest blisko 700 przetłumaczonych relacji z trudno wcześniej dostępnych zbiorów Głównej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce. Pierwsze kilkaset dokumentów z Instytutu Hoovera dołączy do nich 17 września, w rocznicę agresji sowieckiej na Polskę.

– Polska inicjatywa bardzo nas cieszy, bo tłumaczenie na angielski jest konieczne, by świat usłyszał te głosy, krzyczące przeciwko wojnie, zniewoleniu i terrorowi – mówi „Rzeczpospolitej" Eric Wakin, dyrektor biblioteki Instytutu Hoovera.

Amerykański think tank już raz ofiarował Polsce kopie tych materiałów.

Schowane w szafie

W 1999 roku przekazał na ręce ówczesnego ministra spraw zagranicznych Bronisława Geremka mikrofilmy ponad 900 tys. obiektów dotyczących naszej historii. Trafiły one wówczas do Archiwum Akt Nowych.

– Niestety, przez lata nic z nimi nie robiono – mówi wiceminister Magdalena Gawin, pomysłodawczyni powołania ObnT. – Chcemy znacząco ułatwić do nich dostęp, by móc przejrzeć je z każdego miejsca na ziemi i łatwo przeszukać po słowach kluczach, choćby nazwiskach czy lokalizacjach. Z prawnych względów nie mogliśmy tych prac rozpocząć bez specjalnego porozumienia z Instytutem Hoovera – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL