fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

World Holocaust Forum: Izrael zapomniał o Polsce

Sprawcami byli ludzie. Byli to Niemcy. Mordercy, strażnicy, pomocnicy, bierni uczestnicy byli Niemcami – podkreślił prezydent Frank-Walter Steinmeier
AFP
80 lat temu Hitler i Stalin wywołali wojnę. W Jerozolimie okazało się, jak skrajnie różne wnioski wyciągają z tego oba kraje.

Niemym świadkiem tej uroczystości był Mordechaj Anielewicz. Postać urodzonego w pierwszym roku istnienia Drugiej Rzeczypospolitej przywódcy powstania w getcie warszawskim, którego ojczyznę przekreślił pakt Ribbentrop-Mołotow, patrzyła na zebranych z wysokości pomnika Natana Rapaporta (oryginał monumentu stoi w centrum dawnej dzielnicy żydowskiej polskiej stolicy). Gdyby mogła się odezwać, musiałaby wyrazić zaskoczenie, a może i podziw nad drogą, jaką od tamtych okrutnych lat przeszli Niemcy.

„Chwała niech będzie Panu, który pozwala mi dziś tu być" – powiedział po hebrajsku prezydent Republiki Federalnej, który został jako ostatni dopuszczony na tej uroczystości do głosu. – To Niemcy ich wywieźli. Niemcy wytatuowali im numery na przedramieniu. Niemcy starali się odczłowieczyć tych ludzi, uczynić ich numerami, doszczętnie zatrzeć pamięć o nich w obozie zagłady. Sprawcami byli ludzie. Byli to Niemcy. Mordercy, strażnicy, pomocnicy, bierni uczestnicy byli Niemcami – podkreślił Frank-Walter Steinmeier, odnosząc się m.in. do 350 tys. Żydów deportowanych z Warszawskiego getta do obozu zagłady w Treblince.

Moralista Putin

Władimir Putin do głosu został dopuszczony jako pierwszy z zagranicznych gości, zaraz po organizatorach spotkania. Rola Armii Czerwonej, która 27 stycznia 1945 r. wyzwoliła niemiecki obóz koncentracyjny w Auschwitz, uzasadniała taką sekwencję. Ale rosyjski przywódca ani słowem nie wspomniał o zbrodniczym reżimie, który zbudował wcześniej Stalin. Ani też o porozumieniu Związku Radzieckiego z III Rzeszą, które – gdy Anielewicz kończył 20 lat – doprowadziło do rozpętania drugiej wojny światowej.

Przeciwnie, tego dnia prezydent Rosji wystąpił w roli mentora wyznaczającego innym standardy moralności. – Lekcji Holokaustu nie da się odrobić, przemilczając niektóre jego aspekty – wskazywał, odnosząc się do „współpracowników nazistów" z Ukrainy czy Litwy, ale już nie Związek Radziecki. – Dziś pamięć ma służyć do rozgrywania interesów politycznych, to niedopuszczalne – wskazywał dalej rosyjski przywódca, posuwając cynizm do granic możliwości.

Bo jeśli jakiś kraj chce na wybielaniu przeszłości zbić polityczny kapitał, zatrzeć zły obraz autorytarnego reżimu, to jest nim Rosja.

Ale w Yad Vashem tej wizji historii nikt sprzeciwić się nie chciał. Po upływie trzech pokoleń Zagłada na tyle odeszła w przeszłość, że bardziej niż wyrzutem sumienia staje się właśnie narzędziem politycznej gry. Choć w samym Izraelu żyje jeszcze około 100 tys. ocalałych z Holokaustu, tylko dla 30 z nich znalazły się miejsca w postawionym przy placu Warszawskiego Getta memoriału w Yad Vashem namiocie. Pozostałe 800 siedzeń zarezerwowano dla polityków.

Słuchają nas na Kremlu

Dla premiera Izraela Beniamina Netanjahu śmierć sześciu milionów Żydów ma być przede wszystkim uzasadnieniem dla budowy silnego państwa, oczywiście pod jego kierunkiem (2 marca Izraelczycy wybiorą nowy skład Knesetu).

– Auschwitz był też symbolem naszej bezradności, bo nie mieliśmy głosu, ziemi i tarczy. Ale dziś mamy to wszystko, słuchają nas w Białym Domu, na Kremlu, w Londynie, Paryżu i Berlinie – mówił premier, ani słowem nie wspominając o Polsce, która rok temu organizowała w Warszawie Konfenrencję Bliskowschodnią, aby pomóc Izraelczykom znaleźć sojuszników przeciw Iranowi.

Mike Pence, znany z głęboko konserwatywnych poglądów wiceprezydent USA, tradycyjnie już osadził swoje wystąpienie w religijnym kontekście. Ale i on nie omieszkał wezwać do przeciwstawienia się „jedynemu państwu" , które nie uznaje Holokaustu – Iranowi.

Na początku tego roku z rozkazu Donalda Trumpa zginął jeden z najważniejszych irańskich generałów Kasem Sulejmani, co wywołało obawy przed śmiercionośnym rewanżem ze strony Teheranu i wybuchu międzynarodowego konfliktu na Bliskim Wschodzie.

Dom przez tysiąc lat

Organizatorzy spotkania nie dopuścili do głosu polskiego prezydenta, co skłoniło Andrzeja Dudę do zbojkotowania uroczystości. To wywołało niespodziewaną reakcję w Izraelu, ale także w światowych mediach. W rozmowie z „Times of Israel" prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przyznał, że skoro co trzeci Żyd zabity w Holokauście miał jego zdaniem ukraińskie korzenie, to i on powinien zostać dopuszczony do głosu. W ostatniej chwili prezydent Ukrainy zrezygnował zresztą z udziału w uroczystości, oddając swoje miejsce osobie uratowanej z Zagłady.

To zepchnęło organizatorów do defensywy, zmusiło ich do tłumaczenie się ze scenariusza spotkania.

– Nie chodzi o spotkanie polityczne. Naszym głównym celem jest wykorzystanie okazji, jaką są obchody Holokaustu, aby zwiększyć świadomość, jakim zagrożeniem jest antysemityzm – tłumaczył przewodniczący Europejskiego Kongresu Żydów, a zarazem bliski Putinowi rosyjski oligarcha z żydowskimi korzeniami Mosze Kantor. – Wstyd, że Polska nie bierze w tym udziału – dodał.

Nie jest jasne, do jakiego stopnia przywódcy Stanów Zjednoczonych, Niemiec i Francji, a także reprezentujący Wielką Brytanię książę Karol byli gotowi odeprzeć ewentualny kolejny atak na Polskę ze strony Putina. Rosyjski przywódca najwyraźniej uznał jednak, że atmosfera wokół fałszowania przez Moskwę historii stała się na tyle gęsta, że zrezygnował z uderzenia w nasz kraj.

Polskie wątki pojawiły się tylko sporadycznie. Pence wspomniał o tym, że Niemcy zmienili nazwę Oświęcim na Auschwitz, bo chcieli całkowicie wymazać polską kulturę. Steinmeir mówił o losie dwóch spośród morza ofiar Auschwitz: „Samuelu Tytelmanie, znakomitym pływaku, który wygrywał zawody jako członek Makai Warszawa, i o jego młodszej siostrze Redzie, która pomagała swojej matce w przygotowywaniu posiłków na szabat".

W październiku 2014 r., w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej" z okazji otwarcia w Warszawie Muzeum Historii Żydów Polskich Polin, prezydent Izraela Reuwen Riwlin mówił mi: „Izraelczycy nie zdawali sobie sprawy z prawdziwej historii żydowskiego narodu, który przez tysiąc lat znalazł w Polsce swój dom, gdzie judaizm się odrodził, kwitł. Mało kto na przykład wie, że sztetl powstał właśnie w Polsce. Ale nowe muzeum będzie bramą, przez którą młodzi Izraelczycy wejdą w świat swoich przodków".

W czwartek prezydent Riwlin nie znalazł już czasu na choć jedno słowo o Polsce.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA