fbTrack

Historia

Zmiana warty u polskich Żydów

Piotr Kadlcik
Fotorzepa/Jerzy Dudek
Piotr Kadlčik, jeden z najbardziej znanych działaczy żydowskich w Polsce, nie jest już przewodniczącym związku gmin wyznania mojżeszowego.

Kadlčik jest znanym intelektualistą, tłumaczem z języka czeskiego i angielskiego. Zarządem Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP kierował od 2003 roku. Jeszcze dłużej, bo od 2001 roku, stał na czele największej w Polsce Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie. Obie funkcje stracił w ubiegłym roku.

Najpierw w kwietniu przestał przewodzić gminie w Warszawie. Kandydował do jej zarządu, jednak został tylko wiceprzewodniczącym. Na czele gminy stanęła Anna Chipczyńska, która jest związana zawodowo m.in. z administracją rządową, a jednocześnie działa w Centrum Społeczności Postępowej, tworzonym przez osoby identyfikujące się z reformowanym nurtem judaizmu.

Z kolei 30 listopada na nowego przewodniczącego Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich wybrano Lesława Piszewskiego, biznesmena który przed kilkoma laty pracował nad reaktywacją w Polsce organizacji żydowskiej B'nai B'rith. Kadlčik wszedł jedynie w skład 20-osobowej rady Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich.

Były ambasador Izraela w Polsce prof. Szewach Weiss mówi, że pozytywnie ocenia okres, gdy związkiem kierował Kadlčik. – Pamiętam go jako umiarkowanego człowieka, walczącego o interesy gmin wyznaniowych w czasach, gdy z ich funkcjonowaniem wiązały się duże problemy organizacyjne. Pracował też nad powstaniem Muzeum Historii Żydów Polskich. Miał w sobie duży charyzmy – wspomina Szewach Weiss.

Kadlčik zasłynął m.in. z ostrego sprzeciwu po zakazaniu przez Sejm uboju rytualnego, często zabierał też głos w mediach odnośnie antysemityzmu. Dlaczego więc stracił funkcje w związku? W rozmowie z „Rzeczpospolitą" podkreśla, że formalnie nie ubiegał się o funkcję przewodniczącego. – Statut umożliwia kandydowanie na trzecią kadencję, ale w tym przypadku trzeba spełnić skomplikowane wymogi formalne. Wierzę w rotację i nie jestem zwolennikiem stałego przyspawania do stołków – tłumaczy.

Członkowie gmin nieoficjalnie przyznają jednak, że za zmianą stała chęć poprawa zarządzania związkiem od strony menadżerskiej. Związek m.in. utrzymuje synagogi, domy modlitwy i cmentarze, a także organizuje pracę Żydowskiego Systemu Pomocy Społecznej. Jednak jest też prawnym kontynuatorem przedwojennych gmin żydowskich, w związku z czym zajmuje się restytucją mienia. Ta działalność jest bliska Piszewskiemu, który jako przedsiębiorca działa na rynku nieruchomości.

W poniedziałek został dodatkowo współprzewodniczącym rządowo-żydowskiej Komisji Regulacyjnej zajmującej się restytucją.

Nie wszyscy polscy Żydzi są zadowoleni ze zmian. – Na czele związku powinien stać znany intelektualista, bo od tego zależy nasz wizerunek – mówi nieoficjalnie jeden z członków gminy warszawskiej. Jego zdaniem Piszewski jest mało znany w środowisku, a w przeszłości związkiem kierowały bardziej rozpoznawalne postaci. Wśród przewodniczących był m.in. zasłużony działacz na rzecz dialogu chrześcijańsko-żydowskiego Jerzy Kichler.

– Każdy człowiek staje się rozpoznawalny, gdy zaczyna działać – odpowiada Szewach Weiss.

Jako największe wyzwanie stojące przed nowymi władzami wskazuje dbanie o to, by „w Polsce z Żydów nie zostało tylko muzeum". – Trzeba zrobić lepszą proporcję między pamięcią rzeczywistością. Ta świeca nie może zgasnąć. Nie ma drugiego takiego kraju, w którym z tak dużej grupy Żydów zostało ich tak niewielu - mówi Szewach Weiss.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL