fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Proces brzeski – dzielił i dzieli

materiały prasowe
Prof. Włodzimierz Suleja, historyk, dyrektor Biura Badań Historycznych IPN

Powraca kwestia rehabilitacji skazanych w tzw. procesie brzeskim na początku lat 30. Na ławie oskarżonych zasiedli wówczas przedstawiciele Centrolewu – opozycyjnego wobec sanacji sojuszu partii politycznych. Był wśród nich m.in. Wincenty Witos, wcześniejszy premier, działacz ruchu ludowego. Jakie znaczenie ma proces sprzed prawie 90 lat?

Wydarzenie to w sferze czysto symbolicznej może być bardzo różnie odbierane. W latach 30. z punktu widzenia opozycji, zwłaszcza tych partii, których przedstawiciele zasiedli na ławie oskarżonych, proces brzeski był symbolem autorytarnych rządów sanacji, walki z opozycją, uzurpowania sobie przez obóz rządzący prawa do pełnej kontroli nad polityczną rzeczywistością. Ale także symbolem podporządkowania wymiaru sprawiedliwości doraźnym potrzebom politycznym, choć wyrok nie był jednogłośny. Na tym przykładzie w czasach PRL pokazywano patologie II RP jako opresyjnego państwa – mówimy tu o narracji w wymiarze propagandowym.

Jak proces ten wpłynął na ówczesną scenę polityczną?

Generalnie nic się nie zmieniło – przeciwnicy ówczesnego obozu rządzącego utwierdzili się w przekonaniu, że sanację trzeba od władzy odsunąć, zaś jej zwolennicy, a tych przecież nie brakowało, uznawali, że jest to próba obrony państwa i tych wartości, które obóz rządzący reprezentował. Tak więc nie możemy mówić o jednoznacznym postrzeganiu tego wydarzenia przez społeczeństwo.

Dlaczego po tylu latach wraca kwestia zrehabilitowania skazanych wówczas polityków?

To kwestia mieszcząca się w wymiarze symbolicznym, ale też w obszarze dyskursu, który wykracza poza środowisko historyków. Chodzi o decyzje polityczne i kwestię uporządkowania tej sprawy również w obszarze prawnym.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA