fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Jak w Niemczech „regermanizowano” prasę

Palenie „nieprawomyślnych” książek przez nazistowskie samorządy studenckie w maju 1933 r. – najbardziej wymowna zapowiedź tego, co się będzie działo w niemieckich obozach zagłady dekadę później
Universal History Archive/Universal Images Group via Getty Images
30 stycznia 1934 r. w Niemczech miały się odbyć uroczystości związane z pierwszą rocznicą przejęcia władzy przez Hitlera. Narodowi socjaliści uwielbiali obchodzić wszelkiego rodzaju rocznice związane z historią ich ruchu. Stworzono zatem nowy kalendarz świąt państwowych, wśród których najważniejsze były trzy: 30 stycznia – dzień przejęcia władzy, 20 kwietnia – urodziny Führera, i 9 listopada – rocznica puczu monachijskiego.

W pierwszą rocznicę przejęcia władzy odbyło się uroczyste posiedzenie Reichstagu, który przy tej okazji przyjął „ustawę o odbudowie Rzeszy”. W rzeczywistości było to najbardziej destrukcyjne prawo w historii Niemiec. Ustawa likwidowała parlamenty krajowe, odbierała rządom landów prawo sprawowania władzy na obszarach dawnych księstw i historycznych krain. Upoważniała także rząd Rzeszy do ustanawiania nowego prawa konstytucyjnego dekretami, bez zgody parlamentu.

Tego samego dnia w nazistowskiej gadzinówce „Der Angriff” ukazał się artykuł ministra propagandy Josepha Goebbelsa opatrzony długim, ale jakże znamiennym tytułem: „Żadnego przepychu, tylko 22 miliony dla biednych!”. Autor informował, że z okazji pierwszej rocznicy powołania gabinetu Adolfa Hitlera rząd zrezygnował z hucznych uroczystości, ale za to rozdał w ramach pomocy zimowej żywność i talony na węgiel o wartości 22 milionów reichsmarek.

Kilka dni później minister propagandy napisał kolejny artykuł pod równie wymownym tytułem: „Więcej moralności, mniej moralizatorstwa”. Przekonywał w nim, że istnieje konieczność walki z „obyczajowością, która od biedy mogłaby regulować życie w zakonie żeńskim, ale która jest całkowicie niestosowna do życia w nowoczesnym, kulturalnym państwie”. W ten sposób Goebbels zaatakował prasę konserwatywną, która szła na pierwszy ogień tzw. regermanizacji ówczesnych mediów.

Wszystkie artykuły ministra propagandy ze stycznia i lutego 1934 roku są przesiąknięte zajadłą nienawiścią do prasy „znajdującej się w obcych rękach”. 7 lutego tego roku Goebbels wygłosił płomienne przemówienie przed prezydium Izby Kultury Rzeszy. Reprezentanci niezależnych mediów ze zdumieniem usłyszeli, jak szef narodowo-socjalistycznej propagandy nazywa niezależną prasę „anarchistyczną, wszystko niszczącą i podkopującą albo potulną wobec obcych jak pokojowy piesek!”. W opinii Goebbelsa nie była ona zdolna „znaleźć złotego środka, którym jest suwerenna, szlachetna, życzliwa krytyka poszczególnych działań, która byłaby połączona z pozytywnymi i dobrymi radami”. Dlaczego ta „demokratyczna” prasa, uzależniona od ośrodków zagranicznych, nie dostrzega tego, jak wspaniale zmieniamy ten kraj? – pytał w uniesieniu ulubieniec Hitlera. – Dlaczego nie potrafi dostrzec, jak wiele pomocy dają nasze programy socjalne, jak bardzo zmniejszyliśmy bezrobocie, jak przywracamy moralność po tym bałaganie stworzonym przez naszych poprzedników?

W obronie wolnych mediów stanęli dwaj znakomici dziennikarze: Rudolf Kircher, redaktor naczelny „Frankfurter Zeitung”, i pisarz Ehm Welk, redaktor naczelny „Grüne Post”, który pod pseudonimem Thomas Trimm napisał słynny artykuł „Tylko słowo, panie ministrze” (niem. „Auf ein Wort, Herr Minister”), w którym krytykował rozwijającą się nazistowską cenzurę. Rozwścieczony Goebbels napisał w swoim pamiętniku: „»Grüne Post« znowu bezczelnie przeciwko mnie. Dzisiaj spodziewany zakaz (dystrybucji tej gazety – przyp. P.Ł.). Znowu pokażę tym bezczelnym Żydom, że mogę też inaczej”. No i pokazał. Gazeta „Grüne Post” dostała trzymiesięczne zawieszenie sprzedaży, a Ehm Welk trafił do obozu koncentracyjnego.

Mimo to 19 kwietnia, w przeddzień najważniejszego święta III Rzeszy, jakim były urodziny Hitlera, nieulękniony Kircher opublikował kolejny artykuł krytykujący sterowanie prasą przez ministra propagandy. Wieczorem tego samego dnia, na przyjęciu Związku Niemieckiej Prasy, rozsierdzony Goebbels oświadczył zebranym, że prasę muszą zasilić nowe kadry: „do prasy trzeba stopniowo wlewać młodą krew (...), to mają być ludzie wychowani w duchu narodowego socjalizmu, którzy mają go we krwi”.

Tak oto rozpoczęła się „regermanizacja” prasy niemieckiej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA