fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Arcydzieło Rafaela. Symbol wszystkich strat wojennych

Kopia „Portretu młodzieńca” Rafaela
Rozmowa z dr Moniką Kuhnke, historyk sztuki, zajmującą się w MSZ restytucją dóbr kultury.

W Muzeum Narodowym w Warszawie rozpoczyna się wystawa „Portret młodzieńca. W poszukiwaniu zaginionego arcydzieła Rafaela”. Dlaczego ostatnio jest tak głośno o tym zrabowanym podczas wojny obrazie?

W środowisku historyków sztuki zawsze było o nim głośno, ale problematyka strat wojennych do pewnego momentu nie była publicznie nagłaśniana. To jedyne dzieło Rafaela w Polsce i jeden z trzech obrazów, obok „Damy z gronostajem” Leonarda da Vinci oraz „Krajobrazu z miłosiernym Samarytaninem” Rembrandta, które były perłą zbiorów Czartoryskich w Puławach – pierwszego muzeum na naszych ziemiach. W 2014 r. „Portret” pojawił się nawet w filmie George’a Clooneya „Obrońcy skarbów”, gdzie w jednej ze scen płonie w magazynie zrabowanych dzieł sztuki, ukrytych przez Niemców w kopalni na terenie III Rzeszy.

Czy rzeczywiście przetrwał on wojnę?

Od momentu jego konfiskaty mamy tylko poszlaki, sugestie, podejrzenia, a to wciąż za mało. Dopóki obrazu nie ujrzymy, nie będziemy mieć pewności.

W książce „Operacja Rafael” Marek Kozubal i Marcin Faliński opisali poszukiwanie go na Bliskim Wschodzie.

Takich poszlak, miejsca czy miejsc przechowywania obrazu pojawiało się wiele i wciąż pojawiają się nowe. Pierwsze hipotezy wskazywały na Niemcy, bo tam obraz na pewno trafił i niewykluczone, że mógł tam pozostać. Mówiono też o Australii czy terenie byłego Związku Radzieckiego, bo podejrzewano, że obraz został skradziony przez kogoś z tzw. trofiejnych brygad, które podążały za Armią Czerwoną i „zabezpieczały” znalezione zabytki. Dzieło mogło też trafić do USA. Po wojnie był to niesłychanie chłonny rynek, gdzie ani muzea, ani osoby prywatne nie zajmowały się – lub nie chciały się zajmować – badaniem pochodzenia kupowanych dzieł. Oczywiście mógł również trafić na Bliski Wschód i spocząć w sejfie jednego z szejków.

Jaka jest szansa na jego odzyskanie?

Jeżeli nie mamy żadnych poświadczonych, wiarygodnych dokumentów, że obraz spłonął lub został zniszczony, to musimy go szukać. Ale nie wiem, czy uda się go znaleźć w najbliższym czasie. „Portret młodzieńca” to dla nas symbol wszystkich strat wojennych w dziedzinie sztuki, jakie poniosła nie tylko Polska, ale wszystkie poszkodowane w czasie II wojny światowej państwa.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA