fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Ksiądz bez medalu Yad Vashem

Ks. Ludwik Peciak zmarł 16 kwietnia 1943 r. w obozie Flossenburg
archiwum prywatne
Yad Vashem nie zdecydował się na uznanie za Sprawiedliwego księdza Peciaka, chociaż świadectwo złożyła kobieta, która dzięki niemu przeżyła Holokaust.

Amalia Sandberg-Mesner dwa lata temu złożyła wniosek o uhonorowanie medalem i tytułem Sprawiedliwego wśród Narodów Świata ks. Ludwika Peciaka. Kobieta mieszka w Kanadzie, ma 95 lat, ale wychowała się w Zaleszczykach nad Dniestrem. Dzięki dokumentom, które wydawał ksiądz, przeżyła wojnę.

Jej relacja została złożona do Yad Vashem. Adam Henderson z biura prasowego instytutu w Jerozolimie potwierdził nam, że Yad Vashem otrzymał ten akt, „ale z powodu niewystarczających dowodów Ludwik Peciak nie otrzymał tytułu Sprawiedliwego wśród Narodów Świata".

Wola uratowanej

Bliscy Amali Sandberg-Mesner na jej prośbę ciągle zabiegają o to, aby został uhonorowany tym tytułem, poszukują informacji na temat jego pomocy udzielanej Żydom.

Amalia kilka miesięcy po wybuchu wojny przeniosła się z rodziną do Kołomyi (dzisiaj na Ukrainie). W lutym 1942 r. Niemcy zamknęli ich w getcie. „10 października 1942 r. SS-mani z psami otoczyli getto i przystąpili do jego likwidacji" – napisała we wspomnieniach „Światło w mroku". Niemcy wepchnęli jej rodzinę do wagonów. Młodej Żydówce wraz z siostrą Lolą i kuzynką Jasią udało się uciec z wagonu przez dziurę po wyrwanej desce. Skontaktowały się z przyjacielem Albinem Thielem, który już wcześniej im pomagał. Thiel w imieniu ukrywających się Żydówek zwrócił się o pomoc do ks. Ludwika Peciaka, proboszcza z Kołomyi. Poprosił o wyrobienie dla kobiet fałszywych metryk chrztu. Duchowny przekazał mu dokumenty. Na tej podstawie Niemcy wydali im dowody tożsamości. Dwie kobiety wraz z Albinem Thielem do końca wojny udawały, że są rodziną. Amalia posługiwała się nazwiskiem Stanisława Schmiedel.

Zamieszkały we Lwowie, a potem w Bóbrce koło Krosna. Dzięki tym dokumentom przeżyły wojnę. Jednak przy wyjeździe z Polski kobieta musiała oddać pismo wydane przez księdza, dokument ten nie zachował się.

Kilka lat temu Albin Thiel – na wniosek Amali Sandberg-Mesner – pośmiertnie został uhonorowany medalem Sprawiedliwego.

Losy proboszcza były tragiczne. 11 listopada 1942 r. ksiądz został aresztowany wraz z innymi duchownymi z tej parafii. Zachowała się relacja jego bratanka Jana, który ukrywał się wtedy u swojego stryja. Wynika z niej, że na dzień przed zatrzymaniem przez niemiecką policję dowiedział się on o planach gestapo, pomimo to odmówił ukrycia się. „Nie wolno opuszczać parafii, mam prawo dać głowę za swoje owieczki" – zanotował Jan Peciak.

Śmierć w bunkrze

Z więzienia w Kołomyi ks. Peciak został przewieziony do niemieckiego obozu koncentracyjnego na Majdanku. Przebywał tam do 31 marca 1943 r. Wtedy zapadła decyzja o przewiezieniu go do obozu koncentracyjnego Flossenburg.

Z zachowanych dokumentów wynika, że ks. Peciak dotarł do tego obozu w transporcie liczącym 1000 osób. Nie zginął po drodze, jak twierdzą niektóre źródła – tak też twierdzili jego bliscy.

Prałat Peciak został zarejestrowany pod numerem 1489 i osadzony w tzw. bunkrze. 16 kwietnia 1943 r. o godz. 12.05 zmarł. Niemiecka administracja podała jako oficjalny powód śmierci zawał serca. Jego popioły zostały pochowane w tzw. dolinie śmierci obozu.

Nie wiadomo, jaki był powód umieszczenia go w bunkrze, zwykle trafiały tam osoby podejrzane o pomoc podziemiu lub Żydom.

Medal Sprawiedliwy wśród Narodów Świata za ratowanie w czasie wojny Żydów otrzymało ponad 6,7 tys. Polaków.

Osoby, które znają losy ks. Peciaka, proszone są o kontakt z autorem.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA