fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Kozubal: W Konstancinie mielono teczki SB

Fotorzepa, Mateusz Dąbrowski
Dlaczego moje nazwisko pojawiło się w dokumencie podpisanym przez Jana M. Rokitę?

30 października 1989 r. przez bramę do konstancińskiej papierni wjechały dwa samochody: Star i Polonez. Konwój podjechał pod maszynę do mielenia papieru. Przez ponad godzinę kilku funkcjonariuszy SB wrzucało na taśmociąg pożółkłe tekturowe teczki wypełnione maszynopisami. W sumie kilka ton papieru.

Czytaj także: List Rokity do Geremka trafił do Kiszczaka

Nie przeszkadzało im, że obok kilku studentów z Uniwersytetu Warszawskiego na zlecenie spółdzielni studenckiej wrzucało do tej samej wielkiej kadzi wypełnionej chemikaliami niepotrzebne dokumenty jednego z banków.

Student wyciągnął spod taśmociągu plik dokumentów, schował pod kurtkę i zawiózł do akademika. To była tzw. teczka ewidencji operacyjnej na księdza (w skrócie TEOK). Prawdopodobnie jedyna, którą udało się ocalić przed zniszczeniem.

Jeszcze tego samego dnia ta wyciągnięta z taśmociągu teczka trafiła do moich rąk (zobowiązałem się nie ujawniać jego danych). W kilka dni później pojechałem do Konstancina. Bez problemu wszedłem na teren papierni przez dziurę w płocie. Przez kilka godzin kręciłem się w okolicach młyna, udając bibliofila, który wybiera książki z papierów przeznaczonych na przemiał. Zresztą podobnych osób było więcej. Nikt nas stamtąd nie przepędzał.

Star, polonez i esbecy nie pojawili się. Być może nie miałem szczęścia, a esbecy przyjechali innego dnia albo w nocy. Informacje na temat podejrzanych transportów do papierni trafiły do działaczy odradzającej się lokalnej „Solidarności". Obiecali dyskretnie obserwować papiernię.

Teczka została wyciągnięta spod ostrzy noży w kilka tygodni po zaprzysiężeniu gabinetu premiera Tadeusza Mazowieckiego, pierwszego niekomunistycznego premiera. W tzw. resortach siłowych, czyli spraw wewnętrznych i obrony narodowej, nadal tkwiła jednak komunistyczna nomenklatura.

O niszczeniu akt w konstancińskiej papierni napisałem krótki artykuł, który został opublikowany w „Gazecie Wyborczej”. Potem na ten temat film dokumentalny nakręciła jedna z austriackich telewizji. Teczkę zaś przekazałem posłowi Obywatelskiego Komitetu Parlamentarnego, prof. Jerzemu Wuttke, działaczowi śląskiej „Solidarności”, związanemu z katowicką ASP. Na korytarzu sejmowym zebrał moje dane, wypytał o szczegóły i sporządził notatkę. Jaki był jej dalszy los dotychczas nie wiedziałem. Najpewniej – i taką miałem nadzieję, trafiła wtedy do powołanej w sierpniu 1989 r. przez Sejm Komisji Nadzwyczajnej do Zbadania Działalności MSW (na jej czele stanął poseł Jan M. Rokita).

Być może na tej podstawie komisja w styczniu 1990 r. skierowała do ówczesnego szefa MSW gen. Czesława Kiszczaka oraz prokuratora generalnego „Dezyderat nr 1”, w którym informowała o masowym niszczeniu akt operacyjnych MSW, w tym dotyczących księży.
W listopadzie 1989 r. Kiszczak zarządził likwidację kilku departamentów SB, w tym IV, który zajmował się rozpracowywaniem duchowieństwa. Jak się okazało, decyzja o skierowaniu do niszczenia zasobów archiwalnych tej komórki podjęta została wcześniej.
Teczka, z którą miałem w rękach w 1989 r., zawierała m.in. ponumerowane strony kwestionariusza personalnego, kwestionariusz alumna sporządzony po wstąpieniu do seminarium oraz zestaw wytycznych i wskazówek dla prowadzącego. Opatrzona gryfem dokumentu tajnego, służyła „do celów operacyjnych od przystąpienia alumna do Wyższego Seminarium Duchownego aż do śmierci lub opuszczenia stanu duchownego przez księdza”.
Ta konkretna zawierała informacje na temat księdza B. z ówczesnego województwa kieleckiego. Otwierał ją „przegląd akt" zawierający 27 pozycji. Z analizy zachowanej teczki wynika, że dwie z nich: „arkusz kronikarski bieżących materiałów operacyjnych" oraz „dokumentów W" – zostały zniszczone już 29 sierpnia 1989 r. Pięć dni wcześniej na wniosek prezydenta Wojciecha Jaruzelskiego Sejm wybrał Tadeusza Mazowieckiego na premiera.

Sejmowa komisja do zbadania działalności MSW w wydanym we wrześniu 1991 r. końcowym raporcie stwierdziła, że działania prowadzone przeciwko Kościołowi charakteryzowały się szczególną intensywnością i brutalnością, a wiedza MSW na temat polskiego duchowieństwa „wielokrotnie przewyższała wiedzę o pozostałych obywatelach”.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA