fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Gąsiorowski o oscylatorze i reaktywacji Art-B

archiwum prywatne
Nikt mnie nigdy nie ostrzegał przed możliwym aresztowaniem – zapewnia Andrzej Gąsiorowski, były szef Art-B, z którym rozmawiamy w rocznicę jego wyjazdu do Izraela.

rp.pl: 31 lipca 1991 roku wyjechał pan z Bogusławem Bagsikiem do Izraela. Czy to prawda, że zostali panowie ostrzeżeni przed aresztowaniem?

Andrzej Gąsiorowski: Nikt mnie nigdy nie ostrzegał przed możliwym aresztowaniem. W moim przypadku list gończy wydano trzy miesiące po moim wyjeździe z Polski.

W książce Dariusza Wilczaka przewija się sugestia, że spółka Art-B została stworzona przez służby specjalne po to, by sfinansować przerzut Żydów z upadającego ZSRR do Izraela. Ile w tym prawdy?

To wielka przesada. Udział Art-B w tej operacji był raczej symboliczny w kontekście globalnego zaangażowania wszystkich uczestniczących w niej stron. Porozumienie w sprawie tej operacji zostało podpisane przez prezydenta Reagana i Gorbaczowa jako część układu SALT 2. Emigrację Żydów z upadającego ZSRR finansował Kongres USA w wysokości 10 miliardów dolarów.

W Izraelu doczekał pan przedawnienia zarzutów i teraz może pan swobodnie przyjeżdżać do Polski…

Przez 23 lata istotnie pozostawałem pod zarzutem zagarnięcia mienia społecznego wielkiej wartości na szkodę „polskiego systemu bankowego” w oparciu o działania publicystycznie nazywane „oscylatorem”, którego termin przedawnienia upływał w sierpniu 2016 roku. Jednakże dwa lata przed tym terminem prokuratura okręgowa w Warszawie ostatecznie uznała tej treści zarzut za pozbawiony podstaw prawnych i śledztwo zostało umorzone.

Przed umorzeniem prokuratura wyliczała, że wraz z Bagsikiem wyłudził pan z systemu bankowego ponad 4,2 bln ówczesnych złotych (ponad 400 mln dzisiejszych złotych). Na czym właściwie polegał ów oscylator?

Według wiedzy na dzień dzisiejszy - oscylator to była operacja bankowa która przyniosła Art-B zysk brutto 15,8 milionów zł, od której Skarb Państwa pobrał od Art-B 7,2 miliona podatku dochodowego, uczestniczące w niej banki otrzymały od Art-B 3,5 miliona zł prowizji, oraz dodatkowo 10,1 miliona zł karnych odsetek za debety, jak również prowizję od NBP w wysokości 42,2 milionów zł, a od  tej prowizji Skarb Państwa pobrał od banków ok. 20 milionów zł podatku dochodowego. Zysk brutto z oscylatora dla Art-B w stosunku do obrotu z oscylatora to 0,07 proc.

Czy w dzisiejszym systemie bankowym dostrzega pan luki, które można wykorzystać z podobnym skutkiem?

Jak widać, w dzisiejszym systemie nie jest to aż tak bardzo unikalna transakcja.

W jednym z wywiadów stwierdził pan, że „sprawę Art-B prowadzono tak, żeby nas łapać, ale nigdy nie złapać”. Mógłby pan to wyjaśnić?

Publiczna wypowiedź Jana Krzysztofa Bieleckiego dotycząca Art-B brzmiała: "Art-B nie rozwinął się dlatego, że myśmy rządzili. To my go najpierw operacyjnie, a potem wszelkimi innym środkami prawnymi zlikwidowaliśmy”. Departament śledczy prowadzący „sprawę Art-B” prowadził jednocześnie sprawę FOZZu, oraz rzekomych powiązań z Art-B polityków z ówczesnego PC. Tak więc strategia w sprawach Art-B oraz FOZZu polegała na przeciągnięciu procedur prawnych w nieskończoność.

Podkreśla pan, że czuje się niewinny. Czy zamierza pan dochodzić odszkodowania od polskiego wymiaru sprawiedliwości?

W wyniku dwudziestosiedmioletniej likwidacji firmy Art-B odzyskano ponad 1,2 miliarda złotych. Nasze zobowiązania wynosiły w momencie wyjazdu 400 milionów złotych. Przede wszystkim zajdzie potrzeba rozliczenia stanu rozliczenia likwidacji firmy Art-B. Inne ewentualne roszczenia będą konsekwencją rozwiązania tego sporu. 

Planuje pan reaktywację Art-B?

Być może to jeszcze kiedyś nastąpi. Czas pokaże.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA