fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Gdzie jest mózg Józefa Piłsudskiego?

Józef Piłsudski spoczął w krypcie pod Wieżą Srebrnych Dzwonów na Wawelu
nac
Józef Piłsudski przekazał swój mózg na rzecz nauki. Badania nad nim prowadził zespół kierowany przez prof. Maksymiliana Rosego z Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie. Niestety, po wybuchu wojny bezcenny organ przepadł bez śladu.

Śmierć Józefa Piłsudskiego 12 maja 1935 r. nie nastąpiła nagle. O złym stanie zdrowia Marszałka było wiadomo już od obchodów Święta Niepodległości 11 listopada 1934 r. Wtedy to Piłsudski zasłabł i trzeba było skrócić uroczystości. Lekarze zdiagnozowali nowotwór i uprzedzili, że wodzowi pozostało kilka, najwyżej kilkanaście tygodni życia. Od tej chwili zaczęły się powolne i dyskretne przygotowania do pogrzebu Marszałka. Przede wszystkim jednak do wypełnienia jego ostatniej woli…

„Stoję przed jakąś dziwną trąbą i myślę, że głos mój ma się oddzielić ode mnie i pójść w świat beze mnie, jego właściciela. Zabawne pomysły mają ludzie! Doprawdy, trudno się nie śmiać z tej dziwnej sytuacji, w której nagle głos pana Piłsudskiego się znajdzie. […] Pusty śmiech mnie bierze, że ten biedny mój głos ode mnie oddzielony przestał nagle być moją własnością i należy już nie wiem do kogo i nie wiem do czego. Do trąby?!” – dworował sobie w 1924 r. Józef Piłsudski, stojąc przed nowinką techniczną, jaką był w tamtym czasie mikrofon. Co ciekawe, takich obaw nie przejawiał co do losów swojego mózgu, który – zgodnie z popularnym ówcześnie trendem – zapisał nauce. I tym sposobem ciało Marszałka spoczęło na Wawelu, serce w Wilnie, a mózg… trudno powiedzieć.

Frenologia, bo o tę gałąź nauki chodzi, zajmowała się wyjaśnianiem ewentualnych zależności między wielkością i budową mózgu a przejawami geniuszu i talentu. Człowiek, który w 1920 r. dzięki genialnej strategii ocalił Europę przed bolszewicką pożogą, miał prawo myśleć o sobie jak o kimś o wyjątkowych zdolnościach umysłowych. Śmierć Piłsudskiego otwierała przed lekarzami nowe perspektywy badawcze. Oto pojawiała się niecodzienna szansa na zajrzenie w głąb wybitnego mózgu i być może naoczne potwierdzenie jego geniuszu.

Początkowo wszystko szło dobrze, jednak w 1939 r. realizację tego ambitnego planu przerwał wybuch II wojny światowej. Mózg naczelnego wodza zniknął w tajemniczych okolicznościach, podobnie jak wszystkie odlewy, które zespół badaczy zdążył wykonać. Dziwne przypadki, jakie spotkały mózg Marszałka, nie są akurat niczym nietypowym, jeśli chodzi o losy mózgów znanych osobistości.

Ciężkie życie znanych mózgów

Po śmierci Alberta Einsteina w 1955 r. cały świat dowiedział się o skandalicznej kradzieży, której dopuścił się lekarz Thomas Stoltz Harvey. Kilka godzin po zgonie uczonego przeprowadził sekcję jego zwłok, wyjmując przy okazji mózg geniusza. Nie jest do końca jasne, czy wszystkie formalności dotyczące uzyskania zgody na pobranie organu zostały do końca spełnione. Z pewnością jednak Harvey nie miał prawa zatrzymać go na kilkadziesiąt lat. Ba, woził mózg w bagażniku swego samochodu wszędzie, gdziekolwiek wypadło mu przez te lata mieszkać. Wreszcie w 1998 r. oddał preparat do muzeum, tłumacząc swoją spóźnioną decyzję o jego zwrocie zmęczeniem, presją społeczną i poczuciem odpowiedzialności. Badania wykazały, że mózg Einsteina miał bardzo dużo komórek glejowych, które prawdopodobnie usprawniały przetwarzanie informacji.

Za sprawą komunistycznej propagandy chyba najbardziej znanym „mózgiem w formalinie” stał się jednak mózg przywódcy rewolucji październikowej – Włodzimierza Lenina. Od śmierci wodza bolszewików w 1924 r. spoczywa on pokrojony na dziesiątki tysięcy skrawków w Moskiewskim Instytucie Badań Mózgu im. Lenina (obecnie przemianowanym na Instytut Mózgu Ludzkiego Rosyjskiej Akademii Nauk). Naukowcy ochoczo zabrali się do badań, by jak najszybciej ogłosić światu biologiczne dowody genialności wodza. Konsternację lekarzy, którzy ujrzeli, w jakim stanie jest ten organ, możemy sobie tylko wyobrazić. Naczynia i tkanki mózgu Lenina były bardzo zniszczone przez bliżej nieokreśloną chorobę (dziś naukowcy dowodzą, że był to syfilis), wykryto także arteriosklerozę oraz miejsca rozmiękania mózgu. Okazało się też, że waży on mniej niż mózg przeciętnego mężczyzny, bo zaledwie 1340 gramów. Obecnie wiadomo, że rozmiar w tym przypadku nie ma znaczenia, liczy się bowiem liczba zwojów mózgowych, ich pofałdowanie i jakość połączeń nerwowych. Ówcześnie jednak lepiej było informacje o parametrach mózgu Lenina zachować w tajemnicy. Zniszczenia tkanki i zwyrodnienia naczyń wytłumaczono niszczycielską siłą geniuszu, który był tak wielki, że przerósł i spalił śmiertelne ciało.

Naukowcy przez dziesięciolecia próbowali wykraść ludzkiemu mózgowi tajemnicę jego istoty. W zaciszu mniej lub bardziej nowoczesnych laboratoriów poszukiwali odpowiedzi na pytanie, gdzie kryje się informacja o charakterze człowieka. W której części mózgu zapadają życiowe decyzje? Co determinuje genialność ludzkiego umysłu, a co dewiację? Wiele z tych kwestii udało się już wyjaśnić. Nie ulega wątpliwości, że sporo zawdzięczamy decyzjom osób wybitnych, takich jak Józef Piłsudski, które miały odwagę zapisać swój mózg na rzecz ludzkości.

Ostatnia wola Marszałka

Józef Piłsudski pragnął spocząć w ziemi wileńskiej, gdzie pochowani byli jego wierni towarzysze broni z czasów walki o Wilno z Armią Czerwoną w 1919 r. Marszałek na wypadek śmierci sporządził zapis, w którym wyrażał wolę, aby chociaż jego serce, jeśli nie całe ciało, pochowano wśród mogił żołnierskich w Wilnie. We „Fragmentach wspomnień 1910–1935” Adam Korwin-Sokołowski przytacza jego słowa zapisane pod hasłem „Na wypadek nagłej śmierci”: „Nie wiem, czy nie zechcą mnie pochować na Wawelu. Niech! Niech tylko moje serce wtedy zamknięte schowają w Wilnie, gdzie leżą moi żołnierze, co w kwietniu 1919 r. mnie jako wodzowi Wilno jako prezent pod nogi rzucili”. Marszałek prosił też o sprowadzenie szczątków matki i złożenie ich razem z jego sercem. Tym sposobem ciało Józefa Piłsudskiego spoczęło w Krypcie Srebrnych Dzwonów na Wawelu, a serce w urnie przy szczątkach matki na wileńskiej Rossie.

Tradycja romantyczna przyzwyczaiła nas do nobilitowania serca jako organu najważniejszego i decydującego o charakterze człowieka. Mówimy: „człowiek o wielkim sercu”, „słuchaj swego serca”, „co z oczu, to z serca” itp. Tymczasem z ciała Marszałka wyjęto przed pogrzebem oprócz serca także mózg. Fakt ten zwykle się pomija, uznając go zapewne za zbyt makabryczny w odniesieniu do osoby tak wielkiego formatu jak Piłsudski. Wolę Marszałka o przekazaniu jego mózgu na cele badawcze miała potwierdzić – oprócz żony Aleksandry – również wnuczka Piłsudskiego. Jednak plany te musiały być znane już wcześniej, przynajmniej wąskiemu gronu osób. Z pewnością wiedział o nich prof. Maksymilian Rose, założyciel i dyrektor Polskiego Instytutu Badań Mózgu w Wilnie. Jednostka ta powstała w 1928 r. przy Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie, powołanym przez Józefa Piłsudskiego dziewięć lat wcześniej. Marszałek żywo interesował się losami i osiągnięciami uczelni, popierał też założenie Instytutu Badań Mózgu jako projekt prestiżowy dla kraju, gdyż tego typu placówki funkcjonowały wówczas tylko w Wiedniu, Berlinie i Moskwie.

Dr Magdalena Szkudlarek z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku przez wiele lat pomagała dr. Mieczysławowi Sopkowi w zgłębianiu zagadki zaginięcia mózgu Józefa Piłsudskiego. Aż do śmierci dr. Sopka w 2014 r. wspólnie badali też losy wileńskiego instytutu. Dr Szkudlarek wyjaśnia, że prowadzone przez prof. Rosego i jego zespół prace nad mózgami ludzi i ssaków miały charakter anatomiczno-porównawczy oraz architektoniczno-porównawczy. Chodziło o to, aby ustalić budowę i funkcje analogicznych ośrodków w istocie szarej u obu gatunków. Ówcześnie nikogo nie dziwił fakt, że marszałek Piłsudski przekazał swój mózg na cele naukowe. Przełom XIX i XX wieku obfitował w tego typu przypadki, zwłaszcza jeśli chodzi o ludzi wybitnych. Badania porównawcze miały dać odpowiedź m.in. na pytanie o źródła geniuszu, zachowań aspołecznych czy opóźnień w rozwoju umysłowym. Miały też wykazać prawidłowości lub różnice strukturalne, co pozwoliłoby skategoryzować ludzi na podstawie budowy mózgu.

Geniusz w formalinie

W badaniach mózgu przodowały wówczas Niemcy i Rosja. Pod wpływem tych prądów naukowych w 1925 r. w Moskwie powstał Instytut Badania Mózgu, powołany specjalnie w celu zbadania mózgu Lenina. Zajmował się tym prof. Oskar Vogt, w przeszłości nauczyciel prof. Rosego. To działo się jeszcze za życia Piłsudskiego. Po jego śmierci badano mózgi takich sław, jak Michaił Szołochow czy Aram Chaczaturian.

Według prof. Rosego naukowcy podczas badań mózgów wybitnych ludzi powinni się skupiać na mikroskopowym porównaniu komórek substancji szarej, zwłaszcza na analizie układu warstw kory mózgowej oraz gęstości, wielkości i kształtu jej komórek. Dr Szkudlarek podkreśla, że podczas takiego procesu łatwo było o uszkodzenie preparatu, dlatego uprzednio mózg utrwalano w mieszance alkoholu i formaliny, a następnie krojono go na kawałki. Tak spreparowany materiał badawczy był najpierw fotografowany, a potem poddawany dalszej obróbce. Polegała ona na przeprowadzaniu wstępnie przygotowanych tkanek przez alkohole o coraz wyższych stężeniach, aż do etapu końcowego, czyli zatopienia ich w parafinie. Wreszcie można było pokroić mózg na co najmniej 12 tys. cienkich płatów i dowolnie poddawać je badaniom.

Jak przebiegał proces pobrania i badania mózgu Marszałka, wiemy dzięki zachowanemu egzemplarzowi książki prof. Rosego „Mózg Józefa Piłsudskiego”. Przedstawiła to szczegółowo w swoim artykule Bożena Borysowicz, córka jednego z wileńskich lekarzy biorących udział w przygotowywaniu preparatu („Nasz Czas”, 6/2004). Prof. Maksymilian Rose, spodziewając się rychłej śmierci Marszałka, wysłał do Warszawy zaufanego specjalistę, dr. Jerzego Borysowicza. Miał on osobiście sporządzić płyn, w którym będzie zanurzony mózg naczelnego wodza. Poza tym niezwykle ważną rolę odgrywał tu czas – dr Borysowicz miał zaledwie 24 godziny na wyjęcie i przygotowanie mózgu, zanim stanie się on bezużyteczny pod kątem medycznym. Wyjęto go z ciała sześć i pół godziny po wstrzyknięciu substancji balsamującej zwłoki, w nocy z 12 na 13 maja 1935 r. Jak podaje prof. Rose w swojej książce, mózg Marszałka ważył 1460 g.

Do badania mózgu Józefa Piłsudskiego powołano zespół najlepszych specjalistów w kraju. W skład komisji weszli prof. Kazimierz Orzechowski z Uniwersytetu Warszawskiego (kierownik Kliniki Neurologicznej), Stefan Pieńkowski z Uniwersytetu Jagiellońskiego i prof. Maksymilian Rose.

– Spróbujmy sobie wyobrazić, jak poważne zadanie miało do wykonania to grono naukowców – mówi dr Szkudlarek. – Jak wielkiej rangi było to wyzwanie, może świadczyć fakt, że zaraz po przywiezieniu mózgu Marszałka do Wilna specjalnie wybudowano oddzielny pokój. Miał on zabezpieczać ten cenny preparat przed ewentualnym zniszczeniem. Liczono na to, że postęp technologii i medycyny pozwoli następnym pokoleniom naukowców prowadzić na skrawkach mózgu Piłsudskiego badania, jakie w tamtym czasie nie były dostępne. Dlatego zachowano dla potomności wszystkie spreparowane skrawki, wbrew zwykłej praktyce, która zakładała pozostawianie do badań tylko niewielkiej ich części.

Fotografie robione podczas opracowywania materiału biologicznego zebrano w atlasie towarzyszącym monografii „Mózg Józefa Piłsudskiego”. Książka, która podsumowywała pierwszy etap badań, ukazała się w 1938 r. nakładem wydawnictwa Józefa Zawadzkiego. Atlas zawierający 35 fotografii umieszczono w ozdobnym etui, oprawionym w płótno tkane ludowym wzorem wileńskim i zamykanym klamrami w kształcie orłów polskich.

Prof. Rose zmarł nagle, jeszcze przed ostatecznym zakończeniem prac. Jego śmierć uniemożliwiła zespołowi opracowanie i publikację pełnych wyników badań. Stąd do historii przeszły jedynie informacje dotyczące szczegółowego opisu makroskopowego rowków, zakrętów i wgłębień na kresomózgowiu i móżdżku. W dodatku ukazało się zaledwie kilkanaście egzemplarzy „Mózgu Józefa Piłsudskiego”, które przeznaczono dla osób blisko związanych z Marszałkiem i wileńskim instytutem.

Zaginiony skarb

Po śmierci prof. Maksymiliana Rosego Instytut Badania Mózgu w Wilnie miał się przenieść do Warszawy, a kontynuację badań nad mózgiem Piłsudskiego zdecydowano się zlecić prof. Oskarowi Vogtowi. Jednak ambitne plany badawcze legły w gruzach wraz z wybuchem II wojny światowej. Wtedy też zaginęły wszelkie informacje na temat prowadzonych prac. Nie wiadomo, co się stało ze zbiorami, którymi dysponował instytut. Oczywiste jest zatem, że zaginął również bezcenny preparat, jakim były skrawki mózgu Józefa Piłsudskiego. Od tego czasu wiele osób próbuje znaleźć odpowiedź na pytanie o jego dalsze losy.

Zdaniem dr Szkudlarek przez wiele dziesięcioleci nie można było nawet wspominać nazwiska Marszałka, więc także wileńscy neurolodzy zachowywali milczenie. Efektem jest brak istotnych informacji, które pomogłyby ustalić losy jego mózgu. Być może po wkroczeniu Armii Czerwonej zbiory skradziono i przewieziono do Instytut Badań Mózgu w Moskwie. Inne rozwiązanie, sprawdzane przez potomków dr. Jerzego Borysowicza, sugeruje, że zbiory mogły zostać przekazane Katedrze Anatomii Uniwersytetu Wileńskiego. Niestety, poszukiwania prowadzone w tamtejszym Muzeum Anatomicznym nie dały oczekiwanego rezultatu. Istnieje też hipoteza badana przez białostockiego neurologa, prof. Wojciecha Sobańca, według której tuż po wkroczeniu Sowietów do Wilna w 1939 r. pracownicy uniwersytetu zakopali słoje ze skrawkami mózgu Józefa Piłsudskiego gdzieś na obszernym terenie wokół instytutu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA