Historia

Ireneusz Sekuła: Polityk, nomenklaturowy biznesmen

Fotorzepa, Jacek Domiński
Psycholog, doktor nauk politycznych, harcerz, żeglarz, dygnitarz z czasów PRL i III RP - to wszystko można powiedzieć o Ireneuszu Sekule. Jednak najczęściej mówi się o nim jako o symbolu nomenklaturowego biznesu i powiązań między światem ekonomii i polityki.

Ireneusz Sekuła, były wicepremier w rządzie Mieczysława Rakowskiego, były szef GUC i były poseł SLD, 23 marca 2000 roku nad ranem trzykrotnie postrzelił się z rewolweru. Zdaniem policji i prokuratury, wszystko wskazuje na to, że była to próba samobójstwa. Zmarł w szpitalu, 29 kwietnia, w wyniku odniesionych obrażeń. W 17. rocznicę tej tragedii przypominamy sylwetkę wicepremiera, która ukazała się w "Rzeczpospolitej" 24 marca 2000 roku.

Urodził się 22 stycznia 1943 r. w Sosnowcu i nigdy nie zapomniał o swoim mieście. Startował tam w wyborach do Sejmu i niezależnie od tego, co się o nim mówiło i pisało, otrzymywał ogromne poparcie. Był dobroczyńcą miasta. Ufundował np. kurtynę dla lokalnego teatru, na której wyhaftowano jego nazwisko.

Harcerz

Sekuła studiował w Warszawie, w 1965 roku otrzymał dyplom magistra psychologii. Karierę zaczynał w harcerstwie. W 1964 r. dostał etat w Komendzie Głównej ZHP. Kierował akcją odbudowy Fromborka. W harcerstwie pracował do 1968 r., dosłużył się najwyższego stopnia - harcmistrza Polski Ludowej. W 1966 r. wstąpił do PZPR, gdyż "chciał mieć wpływ na rzeczywistość".

W latach 1968 - 1972 pracował w Ministerstwie Przemysłu Maszynowego jako starszy inspektor. Stamtąd awansował na pełnomocnika ministra pracy ds. zatrudnienia absolwentów wyższych uczelni. W latach 1974 - 1977 był etatowym pracownikiem KC PZPR. Wrócił do Ministerstwa Pracy, ale już na stanowisko dyrektora departamentu.

Pierwsze poważne stanowisko dostał w 1984 r. od premiera Wojciecha Jaruzelskiego - został szefem ZUS. Tu potrafił się wykazać zdolnościami organizacyjnymi. Jego sukcesy dostrzegł następca Jaruzelskiego, premier Zbigniew Messner. W 1988 r. Sekuła zostaje ministrem pracy. Wtedy związał się z Mieczysławem Rakowskim. Wkrótce upada rząd Messnera, a prezesem Rady Ministrów zostaje Rakowski, który powołał Sekułę na wicepremiera. Messner oskarży później Sekułę o nielojalność. Sekuła zostaje szefem KERM, zajmuje się sprawami gospodarczymi.

Z Mieczysławem Rakowskim połączyło Sekułę m.in. zamiłowanie do żeglarstwa. Obydwaj byli prezesami Polskiego Związku Żeglarskiego (Rakowski w latach 1985 - 1989; Sekuła od 1989 do 1993 roku). PZŻ był zaś głównym akcjonariuszem spółki Interster. Spółka ta otrzymała preferencyjną pożyczkę - 440 tysięcy złotych od Komitetu ds. Młodzieży i Kultury Fizycznej, którym kierował Aleksander Kwaśniewski.

Polityk - biznesmen

Sekuła brał udział w obradach Okrągłego Stołu jako przedstawiciel strony rządowej w zespole ds. gospodarki i polityki społecznej. W zespole obok Sekuły zasiadali m.in. Władysław Baka, Mieczysław Wilczek, Grzegorz Kołodko, Andrzej Olechowski, Kazimierz Olesiak, Zdzisław Sadowski i Marcin Święcicki.

Wchodzi do Sejmu z listy PZPR. Bierze udział w ostatnim kongresie partii i jest wśród założycieli SdRP i członków Rady Naczelnej. Według naszych wiadomości w sferze jego kompetencji leżały m.in. sprawy majątku PZPR. W 1990 roku przeistacza się w kapitalistę i człowieka sukcesu. Na fotografiach widać go z cygarem, nie ukrywa, że jego ulubionym drinkiem jest whisky, jego nazwisko wymieniane jest wśród najbogatszych Polaków.

Na początku lat 90. prasa zaczęła śledzić interesy gospodarcze Sekuły. Wybuchł skandal, gdy okazało się, że w 1989 roku pięciopokojowe mieszkanie w Alei Róż, o powierzchni 132 metrów kw., w którym mieszkał kiedyś premier Józef Cyrankiewicz, Sekuła wykupił za symboliczną cenę - 512 złotych.

- Mieszkanie znajduje się w domu zbudowanym przed wojną, w czasie okupacji zniszczonym, wyeksploatowanym - tłumaczył wówczas Sekuła.

Dwa lata później apartament w Alei Róż sprzedał szefowi spółki Art-B Bogusławowi Bagsikowi za 145 tysięcy złotych.

W kwietniu 1990 roku Sekuła zakłada wspólnie z Mieczysławem Wilczkiem polsko-japońską spółkę Polnippon Company, która miała zajmować się transportem lotniczym i handlem z Japonią. Od enerdowskich linii lotniczych spółka kupiła dwa iły-18D wyprodukowane w latach 60. - Lataliśmy już do krajów Afryki, Islamabadu, a także Kabulu i Turcji - chwalił się w 1992 roku prezes Polnipponu Ireneusz Sekuła. - Ostatnio, w ramach misji ONZ, nawet do Sarajewa.

We wrześniu 1994 r. warszawski Sąd Gospodarczy ogłosił upadłość Polnipponu, który każdy rok obrachunkowy kończył stratą. Wniosek o upadłość złożył bank PKO BP, który trzy lata wcześniej gwarantował kredyt w wysokości 1,7 mln franków szwajcarskich zaciągnięty przez spółkę w Banku Inicjatyw Gospodarczych na zakup dwóch iłów. Polnippon kredytu nie spłacał. W 1992 r. BIG odzyskał swoje pieniądze od gwaranta, czyli PKO BP.

Prezes

Sekuła biznesmen nie zapomina o polityce. W 1991 i 1993 r. zostaje posłem, startując z listy SLD. Gdy jego partia znów przejmuje władzę, Sekuła wraca do łask.

W grudniu 1993 roku premier Waldemar Pawlak powołuje Sekułę na prezesa Głównego Urzędu Ceł. W tym czasie jest ciągle właścicielem 25 proc. udziałów w Polnipponie. Sprzedaż udziałów zaproponował m.in. spółce Fintrade, w której prokurentem była Janina Chim, jedna z oskarżonych w aferze FOZZ. Udziały w Polnipponie Sekuła sprzedaje dopiero w kwietniu 1994 roku.

Na jedną z pierwszych inspekcji - wizytację przejścia granicznego w Świecku - nowy szef GUC jedzie limuzyną Aleksandra Gawronika i w jego towarzystwie. Gawronik w tym czasie prowadzi inwestycję w pobliżu przejścia. Obaj panowie mają w tym czasie podobne pomysły. Szef GUC chciałby transportować tiry koleją (utrudniłoby to przemyt), Gawronik chciałby natomiast budować odpowiednie do takiego transportu wagony. Ostatecznie nic z tych planów nie wychodzi. Sekuła i Gawronik znali się jeszcze z czasów rządu Rakowskiego. 15 marca 1989 r. władza nieoczekiwanie dopuściła wolny obrót dolarami. Tego samego dnia Gawronik otworzył pierwszy w powojennej Polsce kantor, na przejściu granicznym w Świecku. Nie jest jasne, skąd Gawronik miał informacje o nowych możliwościach gospodarczych.

Prawdziwe trzęsienie ziemi wywołała umowa, jaką Sekuła, jako prezes GUC, podpisał z Universalem w sprawie zakupu budynku przy ul. Karolkowej w Warszawie, którego mury skażone były rtęcią. Universal otrzymał zaliczkę w wysokości 2 mln zł, mimo że w dniu zawarcia umowy nie był właścicielem ani budynku, ani działki.

- Gdyby okazało się, że zaliczka jest rzeczywiście za wysoka, Universal miał obowiązek zwrócić ją wraz z odsetkami. Trudno chyba wykazać większą dbałość o interes GUC - mówił Sekuła w Sejmie 7 listopada 1996 roku.

Niewygodny kolega

Sekuła został odwołany ze stanowiska w marcu 1995 r. przez premiera Józefa Oleksego. Znacznie wcześniej jego interesami w Polnipponie zaczęła interesować się prokuratura. Jednak śledztwo ślimaczyło się, gdyż jako posła chronił go immunitet. Pierwsza próba uchylenia immunitetu w czerwcu 1995 r. (na wniosek prokuratora generalnego Włodzimierza Cimoszewicza) nie powiodła się. Sekułę obronili koledzy z SLD i PSL. Przeciw uchyleniu immunitetu głosował on sam, wstrzymał się Aleksander Kwaśniewski. SLD był za tę akcję ostro krytykowany, wzbudziło to także wewnętrzną, burzliwą dyskusję. Liderzy SLD przyznawali, że ten ruch zaszkodził ich wizerunkowi przed kampanią prezydencką.

- Prawie na każdym wyborczym spotkaniu Kwaśniewskiego ta sprawa jest poruszana - mówiła Danuta Waniek. Tak Sekuła stał się dla ludzi SLD niewygodnym kolegą. Według niektórych źródeł czuł się bardzo rozgoryczony, że SLD przestaje go bronić. Ostatecznie immunitet Sekuły uchylono w listopadzie 1996 r. Sam zainteresowany poparł wniosek.

W lutym 1998 roku wrocławska prokuratura oskarżyła go o popełnienie czterech przestępstw, m.in. o działanie na szkodę Głównego Urzędu Ceł i spółki Polnippon, której był prezesem. Sekuła twierdził, że nie przywłaszczył sobie z Polnipponu żadnych pieniędzy.

W wyborach w 1997 r. SLD nie wystawił go na swoich listach.

Znajomy "Wicka"

Nazwisko Sekuły powróciło ostatnio. Sekuła jest znajomym Wiesława Peciaka. Poznał ich Gawronik, gdy Sekuła był szefem GUC. Sekuła wyświadczył mu przysługę - pomógł w odnalezieniu zrabowanego w 1994 r. luksusowego mercedesa (Sekuła opowiadał "Gazecie Wyborczej", że kazał zablokować granice).

W 1994 r. na dom Peciaka, znanego też pod pseudonimem Wicek, napadli bandyci z tak zwanej grupy "Karateków". Nieświadomi na kogo napadają, pobili właściciela, zrabowali kilkaset tysięcy dolarów, biżuterię i mercedesa. "Wicek" odszukał ich wspólnie ze swoim znajomym "Pershingiem" (zastrzelony niedawno Andrzej Kolikowski, uważany za szefa gangu z Pruszkowa). "Karatecy" zostali torturami zmuszeni do oddania długów.

"Wicek" przez rok przebywał w areszcie. W 1996 r. został skazany na 2 lata i 2 miesiące więzienia. W lutym 1998 r. sąd apelacyjny uchylił wyrok i skierował sprawę do sądu I instancji do ponownego rozpoznania. Na początku marca tego roku "Wicek" wyraził chęć poddania się karze bez ponownego przeprowadzania postępowania dowodowego. Obecnie jest szefem Rady Nadzorczej Zakładów Futrzarskich "Kurów", którymi ostatnio kieruje Bogusław Bagsik.

- Pan Sekuła nauczył mnie biznesu i uczciwości - powiedział wczoraj "Wicek".

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL